Khan, Bachleda i Mel Gibson

Aż 7 kinowych premier trafia w tym tygodniu na ekrany polskich kin. Wśród nich indyjski "Nazywam się Khan" Karana Johara, "Ondine" z Alicją Bachledą-Curuś i Colinem Farrellem oraz "Furia", w której do aktorstwa powraca Mel Gibson.

"Nazywam się Khan" to utrzymany w stylu słynnego "Slumdoga. Milionera z ulicy" komediodramat w reżyserii Karana Johara, twórcy "Czasem słońce, czasem deszcz". Młody muzułmanin Rizvan zostaje posądzony o działalność terrorystyczną przez władze amerykańskie i postanawia spotkać prezydenta Stanów Zjednoczonych, by osobiście wyjaśnić mu nieporozumienie i odzyskać dobre imię. W roli głównej zobaczymy supergwiazdę kina indyjskiego - Shahrukha Khana ("Czasem słońce, czasem deszcz", "Om Shanti Om"). Partneruje mu niezwykle popularna w Indiach Kajol Devgan.

Reklama

- Od lat śledzę karierę Shahrukha; wiem jak pracuje. Potrafi zagrać każdą rolę. Zawsze daje z siebie wszystko, a efekty są świetne. Kocha swoją pracę i jest w niej rewelacyjny. Może o tym świadczyć to, że dla ponad miliarda ludzi jest super-gwiazdą. Wcielił się już w każdy możliwy typ bohatera kina indyjskiego. Potrzebował wyzwania. Rizvana mógł zagrać tylko doświadczony i dojrzały aktor. Inny nie spełniłby wymagań związanych z tak trudną rolą." - mówi reżyser.

Twórcy uznali, że Rizvan nie będzie zwykłym człowiekiem lecz osobą, która postrzega świat inaczej. Uznali, że bohater ich filmu będzie cierpiał na zespół Aspergera.

- Nie chcieliśmy, żeby był niepełnosprawny lub upośledzony umysłowo; nie chcieliśmy podkreślać, że jest ofiarą. Ludzie z zespołem Aspergera mogą samodzielnie funkcjonować, są obdarzeni nieprzeciętną inteligencją. Zafascynowało mnie to, że wszystko przyjmują dosłownie; nie potrafią odczytać mowy ciała, nie rozumieją metafor. Rozmawiając z nimi trzeba uważać na to co i w jaki sposób się mówi" - tłumaczy reżyser filmu.

- Akcja filmu rozgrywa się w Stanach, ale dotyczy sytuacji współczesnych Hindusów. Chciałbym, aby ludzie zrozumieli, że nie można winić całego narodu za czyny jednostek. Na świecie żyją wyznawcy różnych religii; do tej pory nie nauczyliśmy się harmonijnego życia mimo różnic kulturowych czy barier językowych. Rizvan pragnie przekonać Amerykanów do tego, że warto być tolerancyjnym - dodaje Johar.

W piątek na ekrany kin trafiają też dwie produkcje, których premiery przesunięte zostały o tydzień w związku z żałobą narodową. "Ondine" to magiczna opowieść o przystojnym Irlandczyku Syracusie (Colin Farrell), który pewnego dnia wyławia z morza piękną i niezwykle tajemniczą dziewczynę (Alicja Bachleda-Curuś). Mieszkańcy pobliskiej wioski przekonani są, że kobieta jest mityczną nimfą - Ondine. Irlandczyk wiedziony uczuciem o niespotykanej mocy, zakochuje się w odnalezionej przez siebie niezwykłej dziewczynie.

"Ondine" sfilmowana została w bajecznych krajobrazach irlandzkiego wybrzeża przez uznanego operatora Christophera Doyle'a, współpracownika takich twórców jak: Wong Kar-wai ('Spragnieni miłości"), czy Jim Jarmusch ("The Limits of Control").

Reżyser Neil Jordan wytłumaczył dlaczego zdecydował się powierzyć główną rolę kobiecą polskiej aktorce:

- Zawsze odczuwa się ogromną presję, by zatrudnić znaną gwiazdę, aby dobrze sprzedała film, ale ja marzyłem o kimś nieznanym. Obejrzałem wiele filmów z Europy Wschodniej, w tym Polski, Rumunii, Rosji. Zobaczyłem też film "Handel", którego akcja rozgrywała się w Mexico City, w którym zagrała Alicja Bachleda. Wydawała się idealna do roli Ondine. Miała w sobie zarówno coś z nieziemskiej istoty ze snu, jak i zdumiewającą kobiecą zmysłowość. Okazała się niesamowitą aktorką - wyjaśnił reżyser.

Spóźniony o tydzień debiutuje też na ekranach naszych kin debiut Kingi Dębskiej "Hel". To mocna i poruszająca historia psychiatry skrywającego przed najbliższymi mroczny sekret.

W roli głównej występuje Paweł Królikowski, którego wspierają: gwiazda czeskiego kina Anna Geislerova ("Szczęście", "Powrót idioty", "Piękność w opałach") oraz zrywający w "Helu" z wizerunkiem grzecznego chłopca Leszek Żurek ("Mała Moskwa", "Randka w ciemno").

Piotr (Królikowski) jest psychiatrą. Siedzi na nocnym dyżurze, gdy na jego oddział przywożą chłopaka. To Kamil (Żurek) - syn, którego nie widział całe lata. Chłopak znika ze szpitala równie szybko, jak się pojawił. Jednak Piotr postanawia nawiązać z nim kontakt. Zaprasza go do siebie i poznaje ze swoją piękną, młodą narzeczoną (Geislerová). Po wizycie Kamila kobieta uświadamia sobie, że Piotr jest dla niej zagadką i naprawdę nic o nim nie wie. A Piotr rzeczywiście skrywa mroczną tajemnicę...

- Chciałam pokazać, że człowiek jest taką niewiarygodną istotą, która ma jasną i ciemną stronę. I dlatego toczy się w nim nieustanna walka. Wolałam stworzyć bohatera, który się ze sobą zmaga. Jest polem bitwy, a nie krajobrazem po bitwie - tłumaczy reżyserka.

W drugoplanowych rolach pacjentów szpitala psychiatrycznego zobaczyć możemy świetnych aktorów: Bartłomieja Topę, Janusza Chabiora oraz.. Macieja Maleńczuka.

Kolejną premierą tygodnia jest "Furia" Martina Campbella ("Casino Royale") z powracającym na ekran po kilkuletniej przerwie Melem Gibsonem.

Detektyw Thomas Craven (Gibson) prowadzi śledztwo w sprawie brutalnego zabójstwa swojej córki, Emmy. Nie mogąc liczyć na sprawiedliwość w obliczu prawa, wypowiada prywatną wojnę tym, którzy są odpowiedzialni za jej śmierć. Aby wydobyć na światło dzienne prawdę, jest gotów zniszczyć wszystkich, którzy staną mu na drodze. Rozpoczęte przez niego dochodzenie prowadzi przez labirynt korporacyjnych oszustw i rządowych kłamstw. Czy rzeczywiście Emma była tylko niewinną ofiarą? Wkrótce sam staje w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa.

- Mel był naszym pierwszym i jedynym kandydatem do roli Cravena. Ta postać wymagała kogoś jego pokroju; nie ma zbyt wielu aktorów o podobnej charyzmie - przyznaje reżyser filmu Martin Campbell. Producent Graham King dodaje: - Zależało nam na Melu i mieliśmy ogromne szczęście, że udało nam się go namówić na powrót przed kamerę, na dodatek w roli, do której był po prostu stworzony.

- Tym, co mnie urzekło były zaskakujące zwroty akcji - mówi Gibson. Poza tym Graham i Martin to dwaj naprawdę bystrzy faceci. Wiedziałem, że będzie się nam wspaniale pracować.

Autorem scenariusza "Furii", która oparta jest na serialu kryminalnym z lat 80., jest William Monahan ("Infiltracja").

W piątek na polskich ekranach debiutuje również najnowszy film znanego w Polsce islandzkiego reżysera Dagura Kari ("Zakochani widzą słonie"). To jego pierwszy anglojęzyczna produkcja, w której w głównych rolach zobaczymy: Paula Dano ("Niech poleje się krew") i Briana Coxa ("Zodiak")

Lucas (Dano) to bezdomny młody człowiek błąkający się po San Francisco. Życie chłopaka od dawna tkwi w martwym punkcie i nie udaje mu się dosłownie nic. Nawet próba samobójcza, którą podejmuje, okazuje się nie tyle nieskuteczna, co po prostu żałosna. Lucas trafia po niej do szpitala a tam poznaje Jacquesa (Cox), dochodzącego do siebie po piątym zawale serca właściciela małego baru. Samotny, pozbawiony rodziny Jacques przyjmuje Lucasa do pracy. Pewnego dnia w barze pojawia się April, zagubiona stewardessa z Europy...

"Dobre serce" to film pełen subtelnych dziwactw i osobliwości, które sprawiają, że bohaterowie emanują życiem i energią. To z pewnością najmocniejsze i najwytrawniejsze dzieło w karierze Káriego: pięknie nakręcona i bezbłędnie zagrana przez doborową obsadę historia, której ładunek emocjonalny nie pozostawi nikogo obojętnym - uważa Todd Brown z serwisu twitchfilm.net.

W tym tygodniu nie zabrakło w kinach również amerykańskiej komedii. Główne role w "Dorwać byłą" grają Jennifer Aniston i Gerard Butler.

Milo Boyd (Butler) otrzymuje wymarzoną pracę. Dostaje zlecenie odnalezienia zwolnionej za kaucją byłej żony, dziennikarki Nicole Hurley (Aniston). Chociaż wydawać by się mogło, że Milo czeka łatwy zarobek, Nicole wymyka mu się z rąk podążając tropem niezakończonej sprawy pewnego morderstwa. W przypadku tej pary nic nie jest proste. Byli małżonkowie usiłują wzajemnie się przechytrzać do momentu, kiedy okaże się, że sami muszą walczyć o życie. Bycie wiernym miłości, honorowi i przestrzeganiu prawa być może jest trudne - pozostanie przy życiu jest jednak znacznie trudniejsze.

Chociaż w filmie "Dorwać byłą" zawarte są elementy romantyczne, filmowcy od początku wiedzieli, jaki film zamierzają zrobić - taki, w którym elementy kina akcji będą tak wyraźne jak chemia między aktorami.

Angażując do roli głównej Gerarda Butlera, realizatorzy zdawali sobie sprawę, że będzie chciał osobiście wykonywać tak dużo scen kaskaderskich, jak to możliwe. "Wpadałem na ludzi, biegałem po schodach, drabinach, skakałem z dachów" - mówi Butler. Co zadziwiające, Aniston podobnie jak jej partner, gotowa była do trudnych scen. "Nigdy do tej pory nie grałam w filmie z taką dawką akcji" - mówi Aniston. "Wrzucano mnie do bagażnika. Kilometrami biegałam w butach na kilkunastocentymetrowych obcasach. Strzały, pościgi, kraksy. Było z tym mnóstwo zabawy!" - mówi z kamienną twarzą aktorka.

Ostatnia premierą tygodnia jest skandynawska produkcja "Zakazane owoce".

Dwie osiemnastolatki z konserwatywnej wspólnoty religijnej wyjeżdżają do wakacyjnej pracy w mieście. Głodna życia i przygód Maria potajemnie ucieka z rodzinnego domu, aby poznać świat zakazany i potępiony przez jej religię. Dużo spokojniejsza Raakel niechętnie opuszcza wiejską idyllę i wyrusza za Marią jedynie z obawy, by przyjaciółka nie straciła wiary i nie opuściła wspólnoty na zawsze. To lato - pełne niebezpiecznych pokus, intensywnych doznań i złamanych zakazów - nieodwracalnie zmieni ich życie.

- Celem konserwatywnych laestadian jest przetrwanie ich wiary. Według interpretacji kościołów laestadiańskich nasze słabości i pragnienia dowodzą, że istota ludzka rodzi się zła. Nie wydaje mi się, aby na tym miała polegać wiara. Wiara powinna nas chronić jak siatka zabezpieczająca i wspierać przy dokonywaniu życiowych wyborów - tłumaczy reżyser Dome Karukoski.

Laestadianizm to konserwatywny nurt odnowy religijnej w luteranizmie, którego początki sięgają lat 40. XIX wieku. To obecnie największy luterański ruch odrodzeniowy w Skandynawii.

Zobacz zwiastun filmu "Zakazane owoce":

Dowiedz się więcej na temat: MeLE | film | Mel Gibson

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje