Jessica Chastain w świecie hazardu

Jako dziecko przegrała z mamą w pokera cukierki, które zebrała w Halloween. Tym sposobem Jessica Chastain zraziła się na długie lata do gier hazardowych. W swoim najnowszym filmie aktorka wciela się w Molly Bloom, która organizuje ekskluzywne, nielegalne rozgrywki pokerowe.

Jessica Chastain w filmie "Gra o wszystko"

"Pamiętam pierwszą w życiu grę w pokera z moją mamą. Stawka była wysoka - cukierki, które zebrałam w Halloween. Oczywiście przegrałam wszystkie. Myślę, że to była jedna z tych rodzicielskich sztuczek, które mama na mnie wypróbowała. Znienawidziłam wtedy pokera i hazard na długie lata" - Jessica Chastain opowiada magazynowi "Pani". "Jestem zdecydowaną przeciwniczką bezmyślnego trwonienia pieniędzy. A kasyno zawsze wygrywa. Wiem jednak, że wielu znajomych, w tym także aktorów, czerpie z grania dużą przyjemność. Podejrzewam, że chodzi o adrenalinę" - stwierdza.

Najnowszy film z udziałem Chastain krąży właśnie wokół hazardu. Opiera się na autentycznej historii Molly Bloom. Była ona wybitną zawodniczką w narciarstwie klasycznym. Po tragicznym wypadku na stoku zaangażowała się w prowadzenie nielegalnych klubów pokerowych w Nowym Jorku i Los Angeles. Jej klientami były gwiazdy, biznesmeni i mafiosi. Jedni wygrywali miliony, inni tracili fortuny. Gdy Molly sądziła, że świat leży u jej stóp, wpada w sidła FBI

Reklama

Bloom jest silną kobietą, tak jak inne bohaterki, które w ostatnich latach kreowała Chastain. "Dzisiaj chcę grać bohaterki, które znają swoją wartość i mają coś do powiedzenia. Coś ważnego. Jestem częścią społeczeństwa, częścią branży, a więc też częścią problemu, jakim jest seksizm. Robię, co mogę, by w jakiś sposób przyczynić do zmiany postrzegania kobiet w kinie, staram się przesunąć szalę na naszą korzyść, ale to nie jest łatwe. Wybieram role bardziej skomplikowane, nie chcę grać perfekcyjnych pań domu czy seksownych femme fatale, obiektów męskiego pożądania. Zależy mi, by pokazywać autentyczne kobiety, które sama znam i z którymi mogę się utożsamić" - aktorka dzieli się swoją filozofią.

Wprawdzie ważnym orężem Bloom była uroda, ale operatorce Charlotte Christensen udało się pokazać Chastain bez nadmiernego eksponowania jej seksualności, co bardzo ucieszyło aktorkę. "Dzięki niej nie ma w 'Grze...' ujęć kobiecych nóg i kamery podążającej wolnym ruchem w górę, zatrzymującej się biodrach, biuście, ustach. Słuchamy tego, co Molly ma do powiedzenia, a nie tylko podziwiamy, jak wygląda" - mówi Chastain.

"Gra o wszystko" w kinach od 5 stycznia.

Dowiedz się więcej na temat: Jessica Chastain | Gra o wszystko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje