Jennifer Hudson przeciwko przemocy z użyciem broni

Przy okazji premiery swego najnowszego filmu "Chi-Raq", Jennifer Hudson wypowiedziała się o fali strzelanin nawiedzających Stany Zjednoczone. Aktorka w 2008 roku straciła matkę, brata i siostrzeńca, którzy zostali zastrzeleni.

Jennifer Hudson

W najnowszym filmie Spike'a Lee "Chi-raq" Hudson wcieliła się w matkę przypadkowo zastrzelonej nastolatki. Z powodu osobistej tragedii, reżyser obawiał się zaproponowania jej tej roli.

Reklama

"Dla mnie to rzeczywistość. To moje życie. Jego część" - wyznała Hudson. "Oczywiście, przez moment myślałam: 'Czy mówisz serio'? Ale po dłuższej chwili zrozumiałam, dlaczego przyszedł właśnie do mnie i pomyślałam: 'Wiesz co? Warto opowiedzieć twoją historią, by ktoś inny nie miał podobnej'. (...) To był powód, dla którego powiedziałam: 'Ok, rozumiem, warto to zrobić'. Ale nie sądzę, bym kiedykolwiek chciała do tego ponownie wracać".

Pytana o dwie strzelaniny, które zbiegły się z premierą filmu, Hudson zaznaczyła, że gdyby do podobnych sytuacji nie dochodziło, powstanie filmu nie miałoby sensu.

"To nie jest tylko problem Chicago. Przemoc jest wszędzie. To smutne, że sprawy potoczyły się w taki sposób, ale nic się nie zmieni bez naszego działania. Nawet podczas zdjęć do filmu dochodziło do kolejnych incydentów. A Spike wpisywał to wszystko w film" - wyznała aktorka.

Przed amerykańską premierą "Chi-Raq" 4 grudnia 2015 roku doszło do strzelaniny w klinice aborcyjnej w Kolorado (3 zabitych) i San Bernardino (14 zabitych). Film opowiada o grupie kobiet, które po przypadkowej śmierci córki jednej z nich, zakładają ruch przeciwko przemocy. Póki co nie ustalono polskiej premiery.

Dowiedz się więcej na temat: Jennifer Hudson | Spike Lee

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje