Jan Banaś o "Gwiazdach": Emocje i wspomnienia

"Czuję emocje takie jak wtedy, gdy grałem na Maracanie w obecności 170 tysięcy kibiców. Wspomnienia wracają" - powiedział były piłkarz Górnika Zabrze i reprezentacji Polski Jan Banaś po obejrzeniu inspirowanego jego życiem filmu "Gwiazdy", który w piątek, 12 maja, trafi do kin.

Jan Banaś i Mateusz Kościukiewicz na uroczystej premierze "Gwiazd"

"Zgodziłem się na film bez wahania, bo wiedziałem, kto reżyseruje (Jan Kidawa-Błoński - przyp. red.). Minęło tyle lat, będzie fajna pamiątka. Byłem zaskoczony, jak realizuje się film. Była scena, w której chłopcy stali pod prysznicem na stadionie udając, że mecz jest... we Frankfurcie" - wspominał Banaś.

Reklama

Sportowiec chwalił odtwórcę głównej roli Mateusza Kościukiewicza. "Ma takie same włosy, jak ja kiedyś. Przystojny chłopaczek, no i potrafi grać w piłkę. Dało się to wyczuć" - ocenił.

Na pokazie prasowym pojawili się nie tylko aktorzy, ale i m.in. selekcjoner kadry narodowej Adam Nawałka, w przeszłości trener Górnika Zabrze. "Jestem zaskoczony tymi kamerami, fleszami. Za moich czasów tego nie było" - wspomniał.

Reżyser przyznał, że początkowo był sceptyczny wobec idei nakręcenia filmu o Banasiu. "Ale potem, kiedy zacząłem się z tym materiałem zapoznawać, rozmawiać z bohaterem, okazało się, że to znakomity pomysł na film. To jest film fabularny, a nie dokumentalny. W związku z tym nie należy do niego przykładać wartości czysto biograficznej. Wydarzenia sportowe zgadzają się w większości z prawdą, część prywatna jest fikcją" - tłumaczył Kidawa-Błoński.

Kościukiewicz zauważył, że trudno jest opowiadać o bohaterze, który oceni pracę aktora. "Długo rozmawialiśmy ze sobą. Pan Janek opowiedział mi masę ciekawych rzeczy i ja się zapytałem, czy dla niego to jest OK, że będę odgrywał tę postać. Odpowiedział, że cieszy się, bo przypominam mu jego idola George'a Besta. I już wiedziałem, że będzie dobrze" - przyznał aktor.

W filmie Kościukiewicz częściowo mówił po śląsku. "Reżyser jest ze Śląska i pilnował, żebym jakiejś gafy nie strzelił. Mam nadzieję, że jakoś w minimalnym stopniu wywiązałem się z tego i Ślązacy będą ze mnie dumni" - dodał i przypomniał, że sam pochodzi z zupełnie innych stron, bo z Kresów.

Jan Banaś, znany głównie z gry w Górniku Zabrze i reprezentacji Polski, urodził się 29 marca 1943 roku w Berlinie jako Heinz-Dieter Banas. Jest synem Ślązaczki z Katowic i niemieckiego piłkarza Paula Helmiga.

W latach 1964-73 rozegrał 31 oficjalnych spotkań w reprezentacji Polski i zdobył w nich siedem bramek, w tym w meczu z Anglią (1:1) w 1973 w eliminacjach mistrzostw świata. W czerwcu 1966 przed spotkaniem Polonii Bytom w Szwecji w Pucharze Intertoto, zdecydował się pozostać na Zachodzie. Został zdyskwalifikowany na dwa lata. Po kilku miesiącach postanowił jednak wrócić. Po powrocie do Polski oficjalnie zmienił imię i nazwisko na Jan Banaś.

Właśnie z powodu tej afery nie znalazł się w kadrze olimpijskiej w 1972 roku i w zespole na mistrzostwa świata dwa lata później.

Do 1973 r. grał w drużynie narodowej, do 1975 r. występował w Górniku Zabrze, przyczyniając się do największych sukcesów tej drużyny. Mając 33 lata wyjechał - już legalnie - na Zachód. Grał m.in. w Stanach Zjednoczonych, Meksyku, Belgii, Francji. Karierę piłkarską zakończył jako grający trener w wieku 47 lat. Przypłacił ją również zdrowiem - ma dziś endoprotezy stawów biodrowych.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Gwiazdy (film) | Jan Banaś | Gwiazdy 2017

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje