Jaka jest Rachel McAdams w filmie "Do utraty sił"?

"Ten film chwyta za serce. Jest naturalistyczny, uderza brutalnością" - mówi Rachel McAdams o filmie "Do utraty sił". Opowieść o upadku wielkiego pięściarza, w którego brawurowo wciela się Jake Gyllenhaal, wchodzi na ekrany polskich kin w najbliższy piątek, 11 września.

Rachel McAdams w filmie "Do utraty sił"

"Maureen to lwica, która troszczy się o rodzinę" - mówi o swej bohaterce Rachel McAdams, którą znamy z ról w takich filmach, jak "Sherlock Holmes", "Bardzo poszukiwany człowiek", "O północy w Paryżu" czy "Polowanie na druhny".

Reklama

Aktorka w filmie reżysera "Dnia próby" zagrała żonę głównego bohatera, pięściarza Billy'ego "The Great" Hope'a (w tej roli Jake Gyllenhaal, który już wymieniany jest jako faworyt w wyścigu po Oscary 2016).

"Rachel pojawiła się na planie pierwszego dnia zdjęć. Kręciliśmy walkę. Piła kawę i nie była przebrana do roli. Kazałem Billy'emu wciągnąć ją na ring i pocałować. Nie opierała się, ale po fakcie była zdezorientowana. Jest wszechstronna. Od razu wiedziałem, że to rola dla niej. Zaczęła nawet trenować boks. Chciała poczuć ten sport, żeby zrozumieć, co tak napraw mówi do męża" - opowiada reżyser Antoine Fuqua.

"Wzięłam kilka lekcji, chciałam lepiej zrozumieć boks. Przeczytałam też kilka wywiadów z żonami bokserów" - wspomina Rachel McAdams.

Pracę aktorki na planie komplementował również Jake Gyllenhaal, stwierdzając: "Rachel jest zawsze świetnie przygotowana do roli. Jej kunszt aktorski ujawnił się już podczas prób".

Billy "The Great" Hope ciężką pracą osiągnął to, czego pragnął. Ma piękną i kochającą żonę (McAdams), uroczą córkę i tytuł bokserskiego mistrza świata. Choć wydaje się to niemożliwe, w ciągu jednego dnia traci wszystko, co jest dla niego ważne. Musi teraz znaleźć sposób, by odbić się od dna... Wsparcie znajduje na sali treningowej, prowadzonej przez emerytowanego pięściarza i trenera najtwardszych bokserów (zdobywca Oscara Forest Whitaker). Dzięki jego pomocy, Billy rozpoczyna swoją największą walkę, która ma przynieść odkupienie i zwrócić mu zaufanie bliskich. Najważniejsze starcie odbędzie się jednak poza ringiem.

Jake Gyllenhaal, godząc się na występ, miał bardzo słabe pojęcie o boksie, zaintrygował go jednak scenariusz. Kończąc pracę na planie, był już fanem tego sportu. Jak twierdził aktor, to reżyser Antoine Fuqua, wielki entuzjasta boksu, sprawił, że całym sercem zaangażował się w realizację filmu. Fuqua, od lat trenujący codziennie, zapewniał, że nie powstanie "jeszcze jeden film o boksie".

Założeniem reżysera było, by postać Billy'ego "The Great" Hope'a  została ujęta w sposób jak najbardziej otwarty, wręcz brutalny - aktor miał się obywać bez dublera, planowano zastosować bardzo nieliczne efekty specjalne, nie przewidziano też maskowania trudów walki za pomocą tricków montażowych. Chodziło o maksymalne zbliżenie się do świata boksu i atmosfery bezwzględnego, prawdziwego starcia. Chciano też stworzyć realistyczny obraz sportowych zmagań i wiarygodnego kryzysu rodzinnego i osobistego.

"Niezwykle zaintrygowała mnie idea, iż Billy, pełen gniewu i wściekłości, robi karierę i pieniądze niejako dzięki nim. Z czasem ten gniew zacznie go niszczyć. Według mnie, i z pewnością też Antoine'a, jest to przede wszystkim opowieść o pokonywaniu własnego gniewu. A także o tym, jak to jest być ojcem. Staraliśmy się unikać zgranych, konwencjonalnych chwytów z filmów o boksie" - stwierdził Jake Gyllenhaal.

Dramat "Do utraty sił" zadebiutuje na ekranach polskich kin 11 września. Dystrybutorem filmu jest firma Forum Film.

Dowiedz się więcej na temat: Do utraty sił | Rachel McAdams

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje