"Historia Roja": Premiera po sześciu latach

Zrealizowana w hołdzie Żołnierzom Wyklętym "Historia Roja" o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu ps. Rój, żołnierzu polskiego podziemia antykomunistycznego, trafi w piątek, 4 marca, do kin. Patronem honorowym filmu jest prezydent Andrzej Duda. Reżyserem - Jerzy Zalewski.

Kadr z filmu "Historia Roja"

Po poniedziałkowym pokazie prasowym w Warszawie Zalewski podkreślał, że "Historia Roja" na premierę kinową czekała sześć lat. Pełen tytuł fabularnego filmu to: "Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać". Zalewski wyreżyserował go według własnego scenariusza, napisanego w dużej mierze na bazie dokumentacji filmowej, którą w latach 90. zrealizował Jan Białostocki - stugodzinnego materiału, na który złożyły się zapisy rozmów z żyjącymi jeszcze wtedy Żołnierzami Wyklętymi.

Reklama

W obsadzie "Historii Roja" są m.in.: Krzysztof Zalewski-Brejdygant (jako odtwórca głównej roli), Wojciech Żołądkowicz, Piotr Nowak, Mariusz Bonaszewski, Jerzy Światłoń, Marcin Kwaśny, Sławomir Orzechowski, Dariusz Jakubowski, Jacek Kawalec, Robert Moskwa, Magdalena Kuta i Karolina Kominek.

Mówiąc po pokazie prasowym o opowiadającym o Żołnierzach Wyklętych filmie, Jerzy Zalewski przypomniał, że zdjęcia do "Historii Roja" zrealizowano już w 2010 roku. "W roku 2011 mieliśmy skończony montaż" - dodał. Do kin obraz trafia dopiero w roku 2016. "Mógł ten film nie istnieć, to było jego zagrożenie" - zaznaczył reżyser.

Pytany przez dziennikarzy o "grupę docelową" tego filmu, kto ma być jego odbiorcą, Zalewski odparł w poniedziałek: "Naród. My, naród".

Mieczysław Dziemieszkiewicz (1925-1951), żołnierz NSZ i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, jako dwudziestolatek, tuż przed końcem wojny, dołączył do oddziału partyzanckiego. Po śmierci brata zabitego przez sowietów poprzysiągł komunistom zemstę. Działając w podziemiu antykomunistycznym, stanął na czele oddziału, który przeprowadzał akcje przeciwko władzom, uwalniał z aresztów więźniów politycznych i wykonywał wyroki na współpracujących z komunistami. Historia "Roja" zakończyła się w 1951 r., gdy poniósł śmierć w obławie przeprowadzonej przez oddziały wojska i milicji.

Akcja filmu rozgrywa się w latach 1945-1951. Na ekranie zaprezentowano ostatnie sześć lat życia Dziemieszkiewicza. "Roja" zagrał debiutujący jako aktor na dużym ekranie muzyk Krzysztof Zalewski-Brejdygant.

"Jeżeli chodzi o postaci, które gramy, o historię, którą pokazujemy - dla mnie to było bardzo trudne, żeby w głowie pomieścić jednocześnie krainę przesytu, w której żyjemy, krainę wolności i świeżego powietrza, którym możemy oddychać z - krainą gęstej atmosfery i zgnojenia. Przepraszam za użycie tego słowa, ale ci chłopcy, w moim wieku, mieli dwa wybory: albo dać się zdeptać, albo iść na pewną śmierć. 'Rój' w zasadzie już na samym początku wie, że stracił życie. Więc nie może sobie pozwolić na utratę duszy. Musi brnąć tą ścieżką" - mówił Zalewski-Brejdygant po poniedziałkowym pokazie.

Twórcy "Historii Roja" przypomnieli, że w 2007 r. Mieczysław Dziemieszkiewicz został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Przed premierą filmu Jerzy Zalewski opowiadał o trudnościach, jakie napotykał podczas prac nad "Historią Roja". "Temat Żołnierzy Wyklętych wciąż jest niewygodny dla wielu środowisk zakorzenionych finansowo bądź mentalnie w PRL-u. Pod adresem filmu pojawiały się również zarzuty w rodzaju twierdzeń, że opowieść o Żołnierzach Wyklętych nie może zawierać na przykład scen picia alkoholu, czy palenia papierosów. Dlaczego? Ponieważ są to z kolei elementy nieakceptowanej przez część środowiska patriotycznego kultury współczesnej" - mówił reżyser.

"Chciałem jednak nakręcić film prawdziwy, nie sztuczną laurkę, wejść w dialog z młodymi ludźmi, także tymi, którzy o Żołnierzach Wyklętych nie wiedzą jeszcze nic" - podkreślał.

"Walka o 'Historię Roja' trwała sześć lat. To bardzo długo. Była ona nie tylko zmaganiem o patriotyczną wymowę filmu, ale także o samodzielność twórczą. Nie obyło się bez poniesienia pewnych konsekwencji" - wspominał Zalewski.

Jak mówił, "ten film to gra o coś więcej niż o przedstawienie losów Żołnierzy Wyklętych - to gra o polską sztukę i o właściwy wymiar polskiej kultury". "Nie chodzi jedynie o to, żeby oddać hołd poległym żołnierzom, ale także o to, aby zrobić to jak najpiękniej i w najszerszym wymiarze" - podkreślił.

Mówiąc o Dziemieszkiewiczu jako postaci historycznej, a zarazem symbolicznej, Zalewski tłumaczył: "Chciałem, żeby 'Rój' był kimś w rodzaju Froda z 'Władcy Pierścieni'. Żeby tak jak on niósł ze sobą pierścień - symbolizujący wartości, których nie można się wyrzec bez utraty duszy". "Wyklęci są nieśmiertelni. Na szczęście po ich testament sięga coraz więcej Polaków" - powiedział Zalewski.

W materiałach prasowych przygotowanych w związku z premierą "Historii Roja" znalazła się m.in. rekomendacja historyka prof. Jana Żaryna. "Film ten jest opowieścią o Żołnierzach Wyklętych - o całej formacji ludzi, którzy w 1945 roku nie złożyli broni i podjęli decyzję, by kontynuować walkę o Niepodległą. Występują w nim pewne uniwersalne typy bohaterów, reprezentujące różnorodne postawy i miejsca w strukturze podziemia powojennego. Dzieło Jerzego Zalewskiego jest pierwszym tego typu filmem w Polsce. Stąd będzie uznawane za - w pewnym sensie - dzieło kanoniczne" - napisał prof. Żaryn.

Za zdjęcia do "Historii Roja" odpowiada Tomasz Dobrowolski. Autorką kostiumów jest Elżbieta Radke. Muzykę skomponował Michał Lorenc. Jerzy Zalewski ma w dorobku m.in. dokumenty "Elegia na śmierć 'Roja'" (2007) i "Tata Kazika" (1993).

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Historia Roja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje