"Gwiezdne wojny": Kim są i czego oczekują fani gwiezdnej sagi?

"Gwiezdne wojny" to nie tylko film. W momencie, w którym kolejne części serii zaczęły opanowywać serca i umysły fanów na całym świecie, gwiezdna saga stała się globalnym fenomenem. Z całą pewnością można stwierdzić, że to już zjawisko społeczne.

Kadr z filmu "Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy"

Zbliża się premiera najbardziej oczekiwanej produkcji roku. 18 grudnia, dokładnie za dwa miesiące, do kin trafi film "Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy". Jakie są oczekiwania wobec nowej części sagi, kim są polscy fani "Star Wars"?

Reklama

Co może łączyć z pozoru bardzo różne osoby, jakie są ich wspomnienia oraz fascynacje związane ze "Star Wars". Oto nasi bohaterowie!

Ola (17.l.) - licealistka z Podkarpacia, która na imprezę halloweenową przebrałaby się za szturmowca, a gdy nikt nie słyszy, z wielkim upodobaniem i wprawą "dyszy" jak Darth Vader.
Arleta
(30 l.) - po studiach w Krakowie wróciła do rodzinnej Częstochowy. Uwielbia się śmiać głosem mistrza Yody, a na bal przebierańców poszłaby jako księżniczka Leia.
Kasia (39 l.) - ma na głowie męża i klub Hutta, znaczy troje dzieci. Rzeczniczka prasowa sporej grupy kapitałowej, która nigdy nie straciła chęci do zabawy (i oglądania "Gwiezdnych wojen").
Robert (18 l.) - reprezentant stolicy. Tegoroczny maturzysta, iluzjonista-amator i początkujący aktor, który na Halloween straszyłby, jako Jar Jar Bings w wersji zombie.
Mikołaj (26 l.) - operator filmowy z Łodzi. Gdy jest głodny, wydaje z siebie dźwięki, których nie powstydziliby się Ludzie Pustyni, ale z największą przyjemnością przebrałby się za Obi-wana.
Piotr (48 l.) - mieszkaniec Inowrocławia. Zawodowo handlowiec, prywatnie mąż i ojciec. Świetnie naśladuje "charczenie" Vadera i za niego przebrałby się, by zrobić przyjemność swojej córce.

Choć te osoby dzieli prawie wszystko - płeć, wiek, charakter, sytuacja życiowa, geografia - łączy je jednak miłość do filmu, który zmienił oblicze kina.

Wszyscy zaczynali podobnie, tylko najstarszy stażem, Piotr, "Gwiezdne wojny" obejrzał po raz pierwszy w kinie. Pokolenie trzydziestolatków pamięta kasety VHS pokątnie zdobywane przez rodziców i oglądane całymi rodzinami, by chłonąć bajkową rzeczywistość, jakże różną od ówczesnego PRL-u. Najmłodsi kasety zdobywali już "normalnie", a swoją fascynacją najczęściej dzielili się z rówieśnikami. Każdy też, bez względu na wiek, znalazł w gwiezdnej sadze coś dla siebie. Robert ceni uniwersalność i bohaterów, z którymi można się utożsamić. Do Arlety przemawia ponadczasowość historii, która uczy miłości, przyjaźni i dobroci. Ola kocha ogrom świata, stworzonego na potrzeby filmu. Mikołaj chłonie wspaniałą atmosferę i przygodowy klimat Oryginalnej Trylogii. Piotrowi trudno znaleźć odpowiedź inną niż "absolutnie za wszystko", a Kasia nie jest w stanie powiedzieć, za co kocha sagę, bo kocha ją bezwarunkowo, a nie "za coś".

Każdy ma swe ulubione sceny, bohaterów i cytaty. Patrząc na preferencje naszych bohaterów, znów można zauważyć pewne preferencje. Pokolenie najmłodsze, reprezentowane przez Olę i Roberta, nie stroni od Nowej Trylogii i to w niej odnajduje swoje ulubione sceny i bohaterów. Osoby wychowane na Epizodach IV-VI jednoznacznie uznają ich wyższość. Ciekawe jest to, że nikt jako ulubionego bohatera nie wskazał Hana Solo, który wręcz stworzony jest do bycia ulubieńcem publiczności. Z kolei wśród ulubionych cytatów zabrakło legendarnego już "Niech Moc będzie z Tobą", aczkolwiek może być też tak, że każdy fan postrzega te słowa już nie w kategoriach cytatu, a życiowej filozofii.

"Gwiezdne wojny" to nie tylko kawał świetniej zabawy, ale przede wszystkim znakomity biznes. Trudno wymienić wszystkie "gwiezdne" gadżety, które można znaleźć na rynku. Co szczególnie przypadło do gustu naszym bohaterom? Ola ponad wszytko ceni kubki i koszulki ze swymi ulubionymi bohaterami. Robertowi marzy się figura Hana Solo, zamrożonego w karbonicie, oczywiście naturalnych rozmiarów. Mikołaj uwielbia Lego, a głównie zestawy "gwiezdnowojenne". Piotr ma replikę miecza świetlnego. Arleta może pochwalić się ulubionym pendrivem Artoo oraz mydłami w kształcie głowy Vadera i R2-D2. Z kolei Kasia uwielbia, gdy w jej napojach pływają kostki lodu w kształcie X-wingów.

Przy okazji zbliżających się wyborów - Ola, Arleta, Kasia, Robert, Mikołaj i Piotr wskazali, kto spośród bohaterów "Star Wars" byłby - ich zdaniem - najlepszym kandydatem do parlamentu. Zarówno Kasia, jak i Ola postawiły na "girl power", czyli Padmę Amidalę. Sporo zwolenników miał także mistrz Yoda oraz Obi-Wan Kenobi. Zarówno Piotr, jak i Arleta nie mieli jednak złudzeń, że zwycięzcą i tak byłby Imperator Palpatine. Najlepiej swego kandydata - łowcę głów Bobę Fetta - zareklamował Mikołaj: "Mało gada, działa sprawnie, a w dodatku jest powszechnie lubiany i szanowany".

Jakie są oczekiwania naszych bohaterów, związane z najnowszą częścią sagi? Kobiety do tematu podeszły z dużą rezerwą. Arleta boi się, że nowy film niewiele będzie miał wspólnego ze starymi, dobrymi epizodami. Z kolei Ola nie wie, czy chce oglądać ulubionych, poznanych w młodości bohaterów jako wiekowe postaci. Z drugiej strony zarówno Mikołaj, jak i Robert po "Przebudzeniu Mocy" spodziewają się samych dobrych rzeczy. Wierzą w reżysera J.J. Abramsa (prywatnie wielkiego fana serii "Star Wars"), który z pewnością wie, jak oddać należny hołd legendzie "Gwiezdnych wojen". Twierdzą, że gdy z pomocą przyjdą wspaniałe efekty specjalne oraz wciągająca fabuła i klimatyczna muzyka Johna Williamsa, po prostu "nie może się to nie udać". Tylko Piotr w ogóle nie chce o "Przebudzeniu Mocy" zbyt wiele mówić, bo ma nadzieję, że z seansu wyjdzie naładowany Mocą jak przed trzydziestu laty!

A jak będzie naprawdę? O tym przekonamy się już dokładnie za dwa miesiące - 18 grudnia 2015 roku, w dniu premiery filmu "Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy".

Wojciech Wiśniewski, autor bloga CountdownToAwakening

Dowiedz się więcej na temat: Star Wars | Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje