"Gwiazdy": Kościukiewicz jako Banaś

Jan Kidawa-Błoński ("Skazany na bluesa", "Różyczka") przedstawia inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami opowieść o pasji, miłości i rywalizacji. Kanwą historii opowiedzianej w filmie "Gwiazdy" są losy znakomitego śląskiego piłkarza Jana Banasia - gwiazdy Polonii Bytom, Górnika Zabrze i polskiej reprezentacji ery Kazimierza Górskiego.

Mateusz Kościukiewicz w scenie z filmu "Gwiazdy"

"Gwiazdy" to urzekająca klimatem, zabawna, ale i nostalgiczna, podróż do świata młodzieńczych marzeń, wyznaczających cel i kierunek życia bohaterów. W rolę Jana Banasia wcielił się Mateusz Kościukiewicz ("Amok", "Wszystko co kocham", "Bilet na księżyc"), któremu partneruje Sebastian Fabijański ("Jeziorak", "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"). Miłosny trójkąt dopełnia zjawiskowa Karolina Szymczak, którą w 2014 roku mogliśmy oglądać u boku Dwayne’a Johnsona w hollywoodzkiej produkcji "Herkules". Ponadto w filmie zobaczymy też: Magdalenę Cielecką, Pawła Deląga, Adama Woronowicza, Eryka Lubosa, Mariana Dziędziela, Wojciecha Mecwaldowskiego, Olę Gintrowską, Witolda Paszta oraz Grażynę Torbicką.

Reklama

Posiadający polsko-niemieckie korzenie Jan Banaś (Kościukiewicz) dorasta na Śląsku. Od dzieciństwa jego największą pasją jest piłka, a największym rywalem... oddany kumpel Ginter (Fabijański). Z czasem rywalizacja przyjaciół przenosi się z podwórka na stadiony śląskich klubów - Polonii Bytom i Górnika Zabrze. A to nie koniec ich zmagań. Prawdziwe emocje zaczynają się, gdy w życiu gwiazd sportu pojawi się piękna Marlena (Karolina Szymczak). Walczący o jej względy Jan i Ginter szybko odkrywają, że w grze o miłość nie obowiązują żadne przepisy. Kiedy ciężka kontuzja kończy karierę Gintera, a samego Banasia przybliża do składu "orłów Górskiego", bohater staje przed trudnym, życiowym wyborem. Stawką jego decyzji będzie udział w olimpiadzie i piłkarskich mistrzostwach świata.

- Dla mnie to opowieść o chłopaku, który musiał walczyć o swoje marzenia nie tylko z pewnym systemem, ze środowiskiem czy ze swoim rywalem - wcześniej przyjacielem - Ginterem, ale przede wszystkim musiał stoczyć walkę z samym sobą. Największe bariery Janek sam sobie narzucał, myśląc, że mu czegoś nie wolno, że coś nie wypada - opowiada Mateusz Kościukiewicz.

- To nie jest heros, odległa, nieprzystępna gwiazda, wyniosły król boiska, który żyje w wyimaginowanym świecie. To bohater z krwi i kości, który choć miał unikatowy talent, nie do końca mógł wykorzystać dane mu szanse i możliwości. Nie chodzi o to, że nie potrafił, po prostu tak się złożyło. Żył w specyficznych czasach, a polskie środowisko piłkarskie nie zawsze umiało odpowiednio wykorzystać potencjał swoich zawodników, pomóc im się wybić na świecie. Ta historia wydała mi się interesująca również z tego względu, że ukazuje zależności świata piłki - tu nie zawsze liczy się talent czy gra. A dla Banasia liczyło się właśnie to: gra, emocje, umiejętności - dodaje aktor.

- Gra się dla siebie lub może dla tych paru sekund, w których człowiek czuje się naprawdę wolny i spełniony. Z niczym innym nie da się tego porównać - przekonuje sam Jan Banaś.

- Wydawać by się mogło, że jest wielu innych piłkarzy, którzy odnosili większe sukcesy niż ja. Być może byliby lepszym wyborem - im chyba bardziej należałoby się przeniesienie na ekran. Większe sukcesy to też większa popularność i rozpoznawalność - dodaje sportowiec, który przyznaje, że był szczęśliwy, choć nieco onieśmielony i zaskoczony, gdy dowiedział się, że Jan Kidawa-Błoński będzie kręcił o nim film.

- Nie obawiam się kompromitacji, nie mam się czego wstydzić. Są jednak rzeczy, które nigdy nie pojawią się na ekranie, bo nikt o nich nie wie... - kontynuuje Banaś, który swego czasu romansował ponoć ze znaną aktorką. - To jedna z moich słodkich tajemnic. Szczegóły tej znajomości zostaną ze mną na zawsze - ucina temat piłkarz, który w odróżnieniu od większości kolegów nigdy się nie ożenił. - Ten zawód nie sprzyja budowaniu stałych związków. Nie chciałem nikogo oszukiwać, zwodzić. Są liczne wyjazdy, nieobecności w domu, pokusy, porywy... Jedni idą w romanse, inni w alkohol. Życie z piłkarzem to na pewno jest dla obu stron - mężczyzn i kobiet - wyzwanie - wyjaśnia.

I dodaje, że niczego w życiu nie żałuje. - Mam wiele pięknych wspomnień. Warto jednak podkreślić, że grając, mając treningi, zgrupowania, wyjeżdżając i kombinując, jak dodatkowo zarobić, człowiek nie miał czasu ani kondycji, by żyć wyłącznie romansami. Bywało intensywnie, ale pewnie nie tak jak wyobrażają to sobie inni - zapewnia.

A co Mateuszowi Kościukiewiczowi najbardziej spodobało się w projekcie Kidawy-Błońskiego? - Sama historia! Ten życiorys jest bardzo barwny. Obfituje w liczne wolty i zwroty akcji, są tu napięcia, emocje, trudne decyzje i skrajne sytuacje. Przeczytałem scenariusz - dla którego punktem wyjścia były prawdziwe wydarzenia - i byłem pod wrażeniem. Oczywiście, nie robimy filmu dokumentalnego ani biograficznego o piłkarzu, trzeba pamiętać, że jedynie inspirujemy się jego życiem. Nie wszystko co wydarzyło się naprawdę, znajdzie odbicie na ekranie. Takie są prawa filmu. Jednak poznając niektóre tylko fakty z życia Banasia, nie miałem wątpliwości, że jest to opowieść na miarę kina - tłumaczy aktor.

- Fascynuje mnie piłka nożna. Oglądam mecze, kibicuję, co więcej sam lubię pograć - oczywiście nie profesjonalnie - po prostu kopanie piłki na boisku przynosi mi wielką frajdę, tym samym możliwość wcielenia się w piłkarza, była jak spełnienie chłopięcych marzeń. Myślę że piłka nożna dla wielu chłopaków to coś więcej niż sport. Tak było kiedyś, tak jest i dzisiaj. Nasz film mówi właśnie o tym - dzięki piłce nożnej tacy chłopcy jak Jan Banaś spełniali i wciąż spełniają swoje marzenia - podsumowuje Kościukiewicz.

Dowiedz się więcej na temat: Gwiazdy (film) | Gwiazdy 2017

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje