Grzegorz Mołda: Polski reżyser jedzie do Cannes

- Do zrobienia "Końca widzenia" zainspirowały mnie więzienne sale widzeń - powiedział we wtorek reżyser Grzegorz Mołda po pokazie swojego filmu "Ostatnie widzenie". Produkcja powalczy o Złotą Palmę na rozpoczynającym się w środę 70. Festiwalu Filmowym w Cannes.

Reżyser "Końca widzenia", Grzegorz Mołda

Film Grzegorza Mołdy pokazano, obok filmów dyplomowych dwojga innych absolwentów Gdyńskiej Szkoły Filmowej - Marcina Millera ("Między nami") i Urszuli Morgi ("Mleko") - we wtorek w warszawskim kinie Kultura. 

Reklama

- To nie pierwsza sytuacja, w której (...) być może nie tylko loteria i szczęście spowodowały, że kolejny raz film Gdyńskiej Szkoły Filmowej, tym razem zrobiony przez Grzegorza Mołdę jako film dyplomowy pod opieką wspaniałych wykładowców na czele z Robertem Glińskim, znalazł się w drugim co do ważności konkursie filmów krótkometrażowych w Cannes - mówił przed pokazem Leszek Kopeć, dyrektor GSF oraz Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

- Pytano mnie kiedyś, na czym polega tajemnica sukcesu szkoły - trzy pierwsze roczniki zdobyły na międzynarodowych i krajowych festiwalach ponad 70 nagród i 200 nominacji. Pomyślałem sobie, że (...) w globalnym zalewie dosyć niekomunikatywnej na poziomie przekazu twórczości, częstej zwłaszcza wśród młodych artystów (...), te historie, które opowiadają uczniowie szkoły, sprawiają coś bardzo ważnego i zwykłego. Przypominają, że począwszy od Homera, "Odysei" i "Iliady", czy jeszcze wcześniej "Eposu o Gilgameszu", ludzie i widzowie lubią - jak się okazuje selekcjonerzy i jurorzy festiwali również - żeby historie miały początek, jakąś kontynuację i, daj Boże, kontynuację. Myślę, że te trzy filmy mają w sobie historię i jest w nich jakaś prawda - dodał.

Bohaterką "Końca widzenia", jak czytamy w opisie filmu, jest Marta zatrudniona w warsztacie samochodowym swojego ojca. "Kiedy jej chłopak zostaje aresztowany, dziewczyna stara się mu pomóc. Staje przed życiowym wyborem, między ojcem a swoim ukochanym" - zapowiadają twórcy.

Reżyser filmu opowiedział na wtorkowym spotkaniu, że prace nad filmem zaczął na pierwszym roku studiów. Miał wtedy do zrealizowania kilkuminutową scenę dialogową. Nagranie rozmowy w sali widzeń uruchomiło w nim, jak mówił Mołda, "fascynację światem więziennym". - Intrygowało mnie, że w jednym czasie, w jednym pomieszczeniu, kilku więźniów spotyka się ze swoimi bliskimi. W ciągu godziny wszystko może się wydarzyć w ich rozmowach, może się rozstają, może dochodzą do jakiś wniosków. Bardzo mnie to interesowało. Chciałem zrobić o tym film dokumentalny, ale zrozumiałem, że tego nie da się przenieść - mówił reżyser.

- Na drugim roku, kiedy pracowaliśmy nad scenariuszami, szukałem już innej postaci, ale też w świecie więziennym. Nie podołałem temu, odstawiłem to na później i wróciłem do historii, którą robiłem już wcześniej. Zastanawiałem się już wcześniej, czy rozwinąć film z pierwszego roku w coś więcej - dodał Mołda. - Powrócenie do tamtej historii było jednocześnie ułatwieniem i utrudnieniem, bo podjąłem się realizowania jednego pomysłu dwa razy - przyznał autor "Końca widzenia".

- Szukałem czegoś, czego jeszcze nie realizowałem. Teraz wydaje mi się, że rozwojem było poczucie odnalezienia czegoś nowego w tym samym tekście. To była walka z samym sobą, by otworzyć coś na nowo - podkreślił.

Mołda, pytany czego oczekuje od Cannes, powiedział, że przede wszystkim "spotkania z kinem światowym". - W konkursie są filmowcy z różnych części świata. Chcę wymienić się z nimi doświadczeniami i zobaczyć, jak robi się kino i podchodzi się do niego w Iranie, na Islandii, czy gdziekolwiek indziej. To będzie dla mnie na pewno duży rozwój. Liczę na to, że dla mnie i innych osób zaangażowanych w "Koniec widzenia", udział filmu w konkursie będzie źródłem dalszej motywacji do robienia filmów i działania dalej - dodał.

W filmie wystąpili m.in. Zofia Domalik, Juliusz Chrząstowski, Eryk Kulm i Szymon Sendrowski. 

Film, który w Cannes weźmie udział w konkursie filmów krótkometrażowych, zostanie pokazany w Cannes 27 maja. Będzie to światowa premiera obrazu, który znalazł się w gronie dziewięciu najlepszych produkcji z całego świata - po tym, jak został wybrany spośród 4843 zgłoszonych filmów.

"Koniec widzenia" jest drugą produkcją w historii polskiej kinematografii, która została wyprodukowana przez Gdyńską Szkołę Filmową i powalczy o Złotą Palmę. W 2013 roku o nagrodę walczyła z filmem "Olena" Elżbieta Benkowska - absolwentka pierwszego rocznika Wydziału Reżyserii GSF.

W Cannes zobaczymy także m.in. "Mleko" Urszuli Morgi oraz zrekonstruowanego cyfrowo "Człowieka z żelaza" Andrzeja Wajdy, "Żużel" Doroty Kędzierzawskiej, koprodukcję francusko-litewsko-ukraińsko-polską w reż. Sharunasa Bartasa "Szron" oraz koprodukcję polsko-izraelską "Scaffolding" w reż. Matana Yaira. Widzów czeka prócz tego prezentacja najnowszego filmu Romana Polańskiego "Prawdziwa historia" z Evy Green i Emmanuelle Seigner, prywatnie żoną reżysera. Autorem zdjęć do filmu będącego adaptacją wydanej we Francji w 2015 r. powieści "Prawdziwa historia" Delphine De Vigan jest jest Paweł Edelman.

O nagrody powalczy także krótkometrażowy obraz "Najpiękniejsze fajerwerki ever" Aleksandry Terpińskiej oraz, zrealizowany przez urodzonego w Niemczech reżysera polskiego pochodzenia Olivera Adama Kusio, film "Ela - szkice na pożegnanie".

Festiwal potrwa od 17 do 28 maja

Dowiedz się więcej na temat: Cannes 2017

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje