Gospodarcze plany Terminatora

Arnold Schwarzenegger ("Terminator 3: Bunt maszyn"), kandydat w wyborach na gubernatora stanu Kalifornia, zorganizował konferencję poświęconą swojemu programowi ekonomicznemu. Gwiazdorowi towarzyszyli jego słynni doradcy od spraw gospodarczych - Warren Buffett i George Shultz. Aktor ujawnił, że wiele gwiazd Hollywood zadeklarowało wsparcie jego politycznych ambicji.

Godzinna konferencja odbyła się w Westin Los Angeles Airport Hotel, w obecności tłumu międzynarodowych dziennikarzy.

Reklama

Schwarzenegger, Buffett (legendarny inwestor giełdowy) i Shultz (były sekretarz stanu w administracji prezydentów Reagana i Busha) stoją na czele powołanej przez siebie specjalnej rady odnowy ekonomicznej. Zadaniem tego gremium będzie rozwiązanie problemu 38-miliardowego deficytu budżetowego, jakiego pod rządami Demokratów dorobiła się Kalifornia.

"Musimy natychmiast zaatakować deficyt budżetowy. Czy to znaczy, że będą cięcia w wydatkach? Tak" - stwierdził Arnold Schwarzenegger.

"Czy ucierpi na tym szkolnictwo? Nie. Czy podniosę podatki? Nie. Ostatnia rzecz, której nam teraz potrzeba, to zrzucanie kolejnych obciążeń na barki kalifornijskich obywateli i przedsiębiorstw" - zapewnił aktor.

"Austriacki Dąb" zaproponował również wprowadzenie konstytucyjnego limitu na wydatki budżetowe.

Arnold Schwarzegegger zapowiedział także m.in., że po wyborze na stanowisko gubernatora zleci wykonanie audytu, by poznać prawdziwy stan gospodarki Kalifornii. Zadanie zostanie powierzone grupie niezależnych specjalistów, wolnej od politycznych wpływów. Gwiazdor obiecał skorzystać z jej potencjalnych wskazówek.

"Jak wiadomo, w Hollywood zdecydowanie przeważają Demokraci" - stwierdził kandydujący z ramienia Republikanów aktor, pytany o nastroje w Fabryce Snów.

"Jednak mnóstwo aktorów, aktorek, reżyserów, producentów i szefów wytwórni filmowych skontaktowało się ze mną, proponując wsparcie i pomoc przy zbieraniu funduszy na kampanię. Byli wśród nich zarówno Rebublikanie, jak i Demokraci" - ujawnił Schwarzenegger.

"To wspaniała rzecz, ponieważ zrozumieli, co chcę osiągnąć - przekonać wszystkich do swoich racji" - dodał zadowolony kandydat.

Schwarzenegger odniósł się także do niedawnego oświadczenia agencji aktorskiej Creative Artists Agency, w którym ta potężna instytucja zaprzeczyła, jakoby wyrażała wsparcie dla jakiegokolwiek kandydata.

Okazuje się jednak, że przedstawiciel CAA, Bryan Lourd, zasiada w 20-osobowej radzie ekonomicznej aktora, co świadczyć może o wsparciu przez agencję politycznych ambicji aktora.

"Przedstawiciele CAA zaproponowali mi udział słynnych postaci w zbiórce funduszy na kampanię, lub też pomoc w innej dostępnej formie. Popierają mnie bowiem w stu procentach" - powiedział Arnold Schwarzenegger.

Przedterminowe wybory w Kalifornii odbędą się 7 października. Wtedy to wyborcy zdecydują, czy dotychczasowy gubernator, Demokrata Gray Davis, straci swoją posadę. Jeśli do tego dojdzie, jego stanowisko zajmie kandydat, który uzyska największą liczbę głosów.

Arnold Schwarzenegger na razie prowadzi we wszystkich sondażach.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje