"Ghostbusters. Pogromcy duchów" powracają

​Fani długo na to czekali. Przed nami "Ghostbusters. Pogromcy duchów". Trzydzieści lat po premierze pierwszego filmu z serii poznamy nowych bohaterów, nową obsadę i nowe... duchy. W obrazie w reżyserii Paula Feiga zobaczymy najzabawniejsze aktorki ostatnich lat: Melissę McCarthy, Kristen Wiig, Lesley Jones, Kate McKinnon oraz Chrisa Hemswortha. Tego lata przybędą, by ocalić świat!

Melissa McCarthy, Kate McKinnon, Kristen Wiig i Leslie Jones w scenie z filmu "Ghostbusters. Pogromcy duchów"

Minęło ponad 30 lat, od kiedy w kinach zadebiutowała pierwsza hitowa część serii, i ponad 25 lat, kiedy ostatnio schwytano duchy... ale teraz czas zakończyć oczekiwanie. "Ghostbusters" wracają na ekrany kin z nową drużyną i nowymi przygodami. Pomysł nowej wersji filmu, który przed laty stał się jednym z największych komediowych hitów w historii, narodził się w bystrym umyśle Paula Feiga, reżysera "Druhen", "Gorącego towaru" i "Agentki" - największych komediowych przebojów ostatnich lat.

Reklama

- Byłem najwierniejszym z fanów tej serii od samego początku - przekonuje Pau Feig. - Widziałem pierwszą część już podczas weekendu otwarcia i, szczerze mówiąc, nigdy nie widziałem na widowni podobnych reakcji. Wszyscy odlecieliśmy w inny wymiar, nie tylko dlatego, że to było takie zabawne. To byli najzabawniejsi ludzie na świecie! Wszyscy kochaliśmy Billa Murraya, Dana Aykroyda, Harolda Ramisa i Erniego Hudsona. Kiedy więc zobaczyliśmy ich wszystkich razem, tę niezwykłą supergrupę, byli jeszcze lepsi! A połączenie ich humoru z tymi wszystkimi wizjami duchów - wydawało mi się, że to najlepszy pomysł w historii. Jeden z takich, o których myślisz: "Cholera, dlaczego to nie ja na to wpadłem?!".

Naturalnie, najpierw pojawił się pomysł stworzenia sequela. - Zawsze chciałem to zrobić - wspomina Ivan Reitman, producent i reżyser dwóch pierwszych części oraz producent (wspólnie z Amy Pascal) trzeciej odsłony. - To jeden z takich filmów, których historia powinna toczyć się dalej i naprawdę miałem nadzieję, że tak się stanie. Ale, choć wszyscy tego chcieliśmy, nie wszystko szło dobrze. Zebranie obsady - tej obsady - stało się niemożliwe, zwłaszcza że straciliśmy Harolda.

To właśnie po śmierci Harolda Ramisa studio zaczęło poszukiwania nowej postaci. Właśnie mniej więcej wtedy do projektu dołączył Paul Feig. - Wiedziałem, że od jakiegoś czasu trwają prace nad sequelem. Zacząłem więc drążyć mój umysł. Zabawni ludzie walczący z duchami to wciąż najlepszy pomysł świata i pomyślałem, że jest jeszcze wiele do odkrycia, więcej niż zobaczyliśmy w dwóch pierwszych częściach. Nie wiedziałem tylko, jak się za to zabrać. I wtedy pomyślałem, że zrobię to z czterema najzabawniejszymi aktorkami, jakie znam. Pomysł spodobał się również Reitmanowi: - Najbardziej fascynuje mnie w tym scenariuszu, że tak naprawdę nie chodzi tu o gender, ale o przyjaźń. O grupę przyjaciół, którzy robią coś nieprawdopodobnego. W tym przypadku chodzi o przyjaciółki.

Paul Feig: - Wiedziałem, że jest tylko jedna osoba, z którą chcę pracować przy scenariuszu - Katie Dippold (Feig i Dippold pracowali wspólnie nad scenariuszem "Gorącego towaru"). Pracowałem z nią przy innych projektach i wiem, że kocha historie o duchach, przerażające filmy. To połączenie z niebios. - Na początku spędziliśmy mnóstwo czasu, rozważając, o czym ten film powinien być. To były wielkie, długie dyskusje - co chcemy zaczerpnąć z oryginału? Co powinno być nowe? Dopiero wiedząc to, zaczęliśmy prace nad postaciami i historią. Jasne było, że nie możemy powtórzyć zarysów postaci, które widzowie znają i kochają. Wiedzieliśmy, że ich nie przebijemy. Dlatego wymyśliliśmy je od początku. A przecież to właśnie od postaci zależy najwięcej, to one są sercem każdej historii.

- Chciałem, by ten film był osadzony w teraźniejszości, w świecie, który nie zna duchów - opowiada Feig. - Nasze pogromczynie poświęciły życie, by udowodnić istnienie duchów, ale świat tego nie przyjął, ponieważ żyjemy w czasach, w których umiemy wierzyć tylko w to, co możemy zobaczyć. I tak powstały zupełnie nowe postaci, którym przyszło zmierzyć się z tajemnym światem duchów: - Abby jest ekspertką od zdarzeń paranormalnych, poświęciła życie, by zgłębić tajemnice duchów. Erin jest fizyczką, która stara się umiejscowić odkrycia Abby w świecie nauki. Holtzmann, inżynierka, poznawszy odkrycia dziewczyn, postanawia wyposażyć je w ekwipunek, który pomógłby im walczyć z duchami. Dołącza do nich Patty, która wie wszystko o każdym zakamarku Nowego Jorku. To ona pomoże załodze dotrzeć do miejsc, w których ukrywają się duchy.

Napisanie scenariusza stanowiło tylko część trudnych wyborów. Feig zajął się także castingiem. I tak postaci stworzone na potrzeby scenariusza ożywiły cztery supergwiazdy komedii - Melissa McCarthy (Abby), Kristen Wiig (Erin), Kate McKinnon (Holtzmann) i Leslie Jones (Patty).

- Sukces Melissy McCarthy, jako najpopularniejszej aktorki komediowej ostatnich lat, nie jest przypadkowy - opowiada Ivan Reitman. - Ona wnosi niezwykłą energię, niezwykłą prawdę. Jest zarazem diabolicznie zabawna i prawdziwa. Ludzie ją kochają, ponieważ jest taka jak my wszyscy.

- Nazwisko Kristen (Wiig) przyszło mi do głowy niemal instynktownie - wspomina Feig - Nie miałem jednak pojęcia, czy zdecyduje się na tę rolę, bo w ostatnim czasie zdążyła udowodnić, jak bardzo jest utalentowana, wcielając się w role dramatyczne. I nagle moja żona powiedziała, że właśnie rozmawiała z Kristen prywatnie. Kristen zaś powiedziała jej "Wiem, że Paul przygotowuje się do nowej wersji 'Ghostbusters', och, gdyby przyszło mu do głowy obsadzić mnie choćby w najmniejszej roli, byłabym szczęśliwa". Ale tak naprawdę to ja byłem szczęśliwy, to jedna z najzabawniejszych osób, jakie znam.

- Wiedzieliśmy, że do roli Holtzann potrzebujemy kogoś zupełnie z zewnątrz - wspomina Ivan Reitman. - Widziałem kilka nieprawdopodobnych skeczów Kate McKinnon, która wcielała się w Justina Biebera, całkowicie oddając ducha tego chłopaka. Do "Ghostbusters" wniosła unikalną komediową energię, jej poczucie humoru jest niezwykłe.

- Pierwszy raz zobaczyłem Lesley Jones w "Saturday Night Live". Już po minucie powiedziałem mojej żonie "To jedna z pogromczyń duchów!" - opowiada Feig. - Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy, łączy nas to, że oboje startowaliśmy w stand-upie w latach osiemdziesiątych. Lesley to wielka osobowość, pełna pasji w każdej dziedzinie życia.

Ale najważniejsze dla reżysera było połączenie czterech aktorek i efekt, jaki pozostawi ono na ekranie. Ich "dogranie", granie do wspólnej bramki. - Dlatego zawsze zależy mi, aby aktorzy występujący w moich filmach przyjaźnili się, lubili. Bo kiedy tak jest, na ekranie widzimy prawdę, ciepło, porozumienie. To dlatego tak dobrze wyszły np. "Druhny".

Kristen Wiig i Melissa McCarthy znają się z czasów, gdy pracowały dla "Satrurday Night Live", ale nie tylko, obie pojawiły się w komedii "Druhny", Kate i Lesley pracują na planie "Saturday Night Live" teraz. Wszystkie też pracowały już kiedyś ze sobą przy okazji różnych innych projektów. Myślicie, że dobrze wypadną w roli pogromczyń duchów?

Dowiedz się więcej na temat: Ghostbusters 2016

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje