Gerard Depardieu: Gwiazdor bez skrupułów

Od zawsze był "niegrzecznym chłopcem" i właśnie za to oraz za aktorski talent kochali go Francuzi. Niestety, od kilku lat Gerard Depardieu wzbudza mnóstwo negatywnych emocji.

Gerard Depardieu w Marsylii (2015)

Jak przyznał w swojej biografii, już jako 10-latek zszedł na złą drogę. Pochodził z biednej rodziny, więc zarabiał na chleb... oddając się za pieniądze starszym mężczyznom. Później zajął się kradzieżami.

Reklama

Jako 16-latek trafił na kilka tygodni za kraty. Po wyjściu na wolność postanowił wyjechać do Paryża i ta decyzja odmieniła jego życie. Był rok 1965.

Oszlifowany diament

Przyszły zdobywca Złotej Palmy, Złotych Globów, dwóch Cezarów, nominacji do Oscara i laureat Telekamery Tele Tygodnia dla najpopularniejszej gwiazdy zagranicznej, aktorską karierę zaczynał w teatrze Jean-Laurenta Cocheta. Dyrektor trupy dostrzegł w tym nieokrzesanym młodzieńcu wielki talent, zadbał więc o jego wykształcenie i maniery.

Depardieu na ekranie zadebiutował w "Bikiniarzu i koteczku", ale dopiero kreacja w komedii kryminalnej "Jaja" (1974) przyniosła mu uznanie widzów i krytyków. Posypały się kolejne propozycje. Dziś 68-letni gwiazdor ma w dorobku ponad 200 ról i miliony euro ulokowane w licznych nieruchomościach, winnicach i bankowych kontach.

Dla pieniędzy - wszystko!

Właśnie troska o potężny majątek i chęć ucieczki przed 75-procentowymi podatkami skłoniła go do zerwania z ojczyzną. Najpierw został rezydentem belgijskiej wioski Nechin tuż przy granicy z Francją. Wywołało to oburzenie opinii publicznej, które jednak było niczym wobec kolejnej decyzji aktora.

W styczniu 2013 roku zrzekł się francuskiego obywatelstwa, po czym z rąk Władimira Putina przyjął paszport i obywatelstwo Rosji.

- Nie jestem już Francuzem, jestem obywatelem świata - deklarował Depardieu, pozując do zdjęć z rosyjskim prezydentem i chwaląc panującą w nowej ojczyźnie demokrację.

Prasa donosiła o willi, którą budował w podmoskiewskiej miejscowości Biełyje Stołby i planach otworzenia sieci restauracji w Moskwie. Jednak i ta miłość skończyła się równie nieoczekiwanie, jak zaczęła. W 2015 roku Depardieu znudziło się bycie Rosjaninem.

- Ten krótki pobyt utwierdził mnie w tym, że jestem Francuzem - stwierdził wówczas aktor.

Dziś mieszka w Belgii. Przeprosił się jednak z francuską kinematografią. Jego najnowszy film, thriller "Carbone", wejdzie na ekrany kin 1 listopada.

JBJ

Dowiedz się więcej na temat: Gerard Depardieu

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje