Gajos i Więckiewicz kontra "bestie"

Jak głosi plansza na początku trailera filmu "Konwój" - w 2014 roku na podstawie amnestii z polskich więzień wypuszczono ponad 100 wyjątkowo groźnych przestępców. Obecnie w mediach trwa dyskusja nad tzw. "ustawą o bestiach". Tematyka ta przyświecała powstaniu najnowszego filmu Macieja Żaka z Januszem Gajosem i Robertem Więckiewiczem w rolach głównych. "Konwój" w kinach od 13 stycznia.

Janusz Gajos w scenie z filmu "Konwój"

Dane są zatrważające. Już w 2012 roku media alarmowały, że w kolejnych latach zakłady karne opuści prawie stu przestępców po wieloletnich wyrokach. Wtedy po raz pierwszy nazwano ich "bestiami". Wymieniano m.in Leszka Pękalskiego, "wampira z Bytowa", który najpierw przyznał się do... 70 morderstw, a później odwołał zeznania. Prokuratura w sądzie zdołała mu udowodnić tylko jedno przestępstwo, brutalne zabójstwo 17 letniej Sylwii R. Wyrok kończy mu się w 2019 roku. Na liście był też Henryk Moruś, który do Zakładu Karnego w Czarnem trafił po zabiciu siedmiu osób, w tym kobiety w ciąży. Wszystkie jego ofiary zginęły od strzałów z karabinka sportowego. Problem co robić z najgroźniejszymi przestępcami naszych czasów nie pozwala na szybkie i łatwe odpowiedzi.

Reklama

"W 2014 roku z polskich aresztów zostało wypuszczonych ponad stu więźniów, którym na podstawie ustawy o amnestii zamieniono wyrok śmierci, na karę dwudziestu pięciu lat pozbawienia wolności" - przypomina reżyser "Konwoju", Maciej Żak. - "Wywołuje to pytania: Jak postępować z brutalnym mordercą? Czy zbrodnia może usprawiedliwić zbrodnię? Często w społeczeństwie tkwi poczucie niesprawiedliwości, że za popełnione winy, kara jest nieadekwatna i niewspółmierna do popełnionych czynów. Próbujemy w filmie przedstawić rację obu stron i wywołać dyskusję - izolacja od społeczeństwa czy unicestwienie skazanego. Wydaje się, że nie można tego tematu dzisiaj pominąć i zostawić bez odpowiedzi. Niewątpliwie najgłośniejsze medialnie przypadki z ostatnich lat zrobiły na mnie wrażenie, czyli sprawa Trynkiewicza i Breivika. Zdaję sobie sprawę, że problem 'bestii' jest trudny do rozwiązania i to zarówno prawnie, jak i moralnie. Nie ma prostych recept, co zresztą widać w moim filmie "Konwój".

"Konsultantem najnowszego filmu Macieja Żaka jest Sławomir Jakima - psychiatra, seksuolog, który na co dzień pracuje z najcięższymi przestępcami. "Praca w służbie więziennej, tym bardziej w zakładach karnych bezpośrednio z osadzonymi, należy do najbardziej stresujących zawodów na całym świecie" - przyznaje lekarz. - "Praca ta może wypalać, szczególnie w sytuacji nierozumienia reguł gry i zbyt łatwych ocen świata zewnętrznego w stosunku do pracowników służby więziennej. 'Klawisz' rzeczywiście spędza pół swojego życia w zakładzie karnym, ma do czynienia z socjopatycznymi, często manipulującymi osadzonymi. Podobnie rzecz się ma z wychowawcami i terapeutami w zakładach karnych. Kiedyś słyszałem, jak sąd zwrócił się do kobiety, wychowawcy z więzienia, mówiąc, że powinna wyleczyć psychopatę... To powoduje tylko rozłożenie rąk z bezsilności. Znów powraca sprawa nierozumienia specyfiki służby więziennej, jej zadań i możliwości" - tłumaczy specjalista.

"W każdym człowieku można doszukać się dobrych cech" - kontynuuje Jakima. - "Jednak mając do czynienia z osobowością socjopatyczną możliwości efektywnego leczenia są minimalne. Psychopaci nie mają poczucia empatii, nie czują innych ludzi, tylko manipulują nimi dla swoich potrzeb. Nie potrafią kochać, kłamią, kiedy im wygodniej. Dla tego typu osobowości terapie są trochę inne. Pamiętajmy że psychopaci fantastycznie potrafią manipulować personelem leczącym, służbą więzienną, sędziami... Jeżeli nie dostrzeże się tego wcześniej, możliwość terapii jest żadna".

"Niestety takiej manipulacji ulegają też środki masowego przekazu, rzecznicy praw pacjenta i osławione redakcje programów interwencyjnych. To powoduje pewien niepokój terapeutyczny związany z kompletnym nierozumieniem przez wielu sędziów, dziennikarzy, intelektualistów istoty zachowań osób socjopatycznych. W warunkach zachodnich terapeuci pracujący z 'bestiami' wymieniają się co sześć miesięcy. U nas nie. Ale radzę sobie z tym, mam dużo mniej emocjonalny stosunek. W osadzonych widzę ludzi, którym w jakiś sposób okazuję szacunek przy bezwzględnym przestrzeganiu zasad kontraktu zawartego w terapii i braku jakiejkolwiek akceptacji zachowań przestępczych. Szczególnie w warunkach recydywy. Nie mam też za dużo złudzeń. Staram się po prostu nie dopuszczać do manipulacji" - podsumowuje.

Dowiedz się więcej na temat: Konwój (2016)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje