Francja: Mężczyźni przeciwko molestowaniu kobiet

W środowym wydaniu "Le Parisien" mężczyźni solidaryzują się z kobietami, które są ofiarami molestowania seksualnego. W akcję #Dotyczy wszystkich włączyło się kilkunastu przedstawicieli świata polityki, mediów, sportu i kina.

Francuski aktor Bruno Solo

Głośny skandal z udziałem producenta filmowego Harveya Weinsteina, oskarżonego przez wiele kobiet o molestowanie seksualne, spowodował, że we Francji do akcji hasztag #Zdemaskuj świntucha (#BalanceTonPorc) na Twitterze zorganizowanej przez francuską dziennikarkę Sandrę Muller przyłączyło się w ciągu pięciu dni ponad 300 tysięcy kobiet.

Reklama

Hasztag zyskał ogromną popularność, a ponieważ najwięcej przykładów molestowania pochodzi ze świata kina, mediów i środowisk politycznych, mężczyźni postanowili "publicznie zabrać głos" w tej sprawie.

"Le Parisien" podkreśla, że od trzech tygodni, od kiedy "publicznie mówi się o molestowaniu", wielu mężczyzn drwiło z akcji kobiet na Twitterze. Gazeta podaje przykłady hasztagów, które powstały "w opozycji", jak choćby #NotAllMen (nie wszyscy mężczyźni) czy #balanceTonMecSuperCool (zdemaskuj swojego genialnego mężczyznę).

Były prezydent Francji Francois Hollande podkreśla na łamach dziennika, że "nie tylko kobiety powinny zabierać głos w sprawie molestowania seksualnego". Jego zdaniem "całe społeczeństwo musi stawić czoło temu problemowi, aby zapobiegać, zniechęcać i potępiać te działania".

David Pujadas, znany dziennikarz i prezenter, zapewnia, że dla niego bardzo ważne jest, "by temat molestowania stał się tematem publicznym". Dziennikarz podkreśla, że często strachowi ofiar towarzyszy wstyd. Prosi jednak, by "te bolesne doświadczenia odróżniać od sztuki uwodzenia".

Przewodniczący Zgromadzenia Narodowego François de Rugy chce "koniecznie przekształcić prawo tak, aby uczynić je bardziej skutecznym w walce z nękaniem kobiet". Jego zdaniem to politycy są odpowiedzialni za dokonanie tych zmian prawnych.

Nikola Karabatic, jeden z najbardziej znanych piłkarzy ręcznych, zauważa, że wszyscy w rodzinie lub w swoim otoczeniu znają kogoś, kto stał się ofiarą molestowania. "Mam nadzieje, że ta akcja uświadomi w jakimś stopniu (...), że kobiety nie są same i że wszystko i tak się kiedyś wyda" - podkreślił sportowiec.

Elie Semoun, satyryk, podziela zdanie Karabatica. Dodaje, że "mężczyźni nie powinni dłużej się wahać, czy mają reagować w momencie, kiedy są świadkami molestowania bądź agresywnych słów pod adresem kobiet". 

Do akcji w "Le Parisien" dołączył też Alain Afflelou, przedsiębiorca, właściciel licznych salonów optycznych. Uważa on, że "już od najwcześniejszych lat trzeba tłumaczyć dzieciom, że kobieta nie jest przedmiotem, który można przestawiać i wykorzystywać".

Aktor Bruno Solo dodaje: "Gdy kobieta mówi nie, oznacza to nie. W innym przypadku nazywa się to gwałtem". Solo zaznacza, że wystarczy przez chwilę "postawić się na miejscu kobiety", by "zrozumieć, jak molestowanie odbiera jej godność". 

Serge Hefez, psychiatra, zauważa, że to "bardzo dobrze, że wreszcie mężczyźni odważyli się stanąć w obronie kobiet". Nie tylko dlatego, że się w ten sposób z nimi solidaryzują, ale dlatego, że sami również mogą stać się ofiarami molestowania.

Psychiatra podkreśla, że "dużym problemem naszych czasów jest brak właściwej komunikacji". "Le Parisien" cytuje Constance de Theis, pisarkę i poetkę z XVIII wieku, której aforyzm, zdaniem dziennika, nie traci na aktualności: "Częściej wyrażamy swoje opinie przez milczenie niż przez słowa".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje