Reklama

Drew Barrymore o zmarłym ojcu: Był hedonistą i dużym dzieckiem

Gwiazda „Aniołków Charliego”, podobnie jak wiele innych sław, zamieściła w mediach społecznościowych post, w którym opowiedziała o swoim ojcu. W słodko-gorzkim wpisie nazwała go hedonistą i dużym dzieckiem. Zapewniła jednak, że z biegiem lat zdołała zaakceptować to, kim był.

Gwiazda „Aniołków Charliego”, podobnie jak wiele innych sław, zamieściła w mediach społecznościowych post, w którym opowiedziała o swoim ojcu. W słodko-gorzkim wpisie nazwała go hedonistą i dużym dzieckiem. Zapewniła jednak, że z biegiem lat zdołała zaakceptować to, kim był.
Drew Barrymore /Taylor Hill /Getty Images

Z okazji Dnia Ojca wiele gwiazd postanowiło podzielić się wspomnieniami związanymi ze swoimi ojcami. Media społecznościowe wypełniły więc wzruszające podziękowania i urocze zdjęcia z dzieciństwa. W gronie celebrytów, którzy odnieśli się do swoich relacji z ojcami znalazła się Drew Barrymore. Post aktorki nie był jednak typową laurką - w zamieszczonym na Instagramie wpisie nie szczędziła ojcu słów krytyki.

W szczerym, a zarazem serdecznym wpisie wyznała, jak to jest dorastać z rodzicem, który nie pasuje do społecznie akceptowalnego wizerunku ojca. John Drew Barrymore był amerykańskim aktorem i reżyserem, który słynął z hulaszczego trybu życia. Zmarł w 2004 roku po wyniszczającej walce z nowotworem.

"Moja mama wybrała na ojca dla mnie dziką osobowość, indywidualistę. Był szalonym poetą, hedonistą, dużym dzieckiem. Jakimś cudem nie wpłynęło to na mnie negatywnie, nie czuję, bym była obciążona bagażem emocjonalnym związanym z relacją z ojcem. Na pewno wolałabym mieć tatę, który jest w domu z rodziną. Ale jego dzikość jest we mnie. Jego demony są też moimi demonami, które muszę pokonać. Kocham go nie za to, kim chciałabym, żeby był, ale za to, kim był naprawdę" - napisała Barrymore.

Reklama


Dzieciństwo aktorki nie było łatwe. Zdobywczyni Złotego Globu zaczęła grać w filmach jako kilkuletnia dziewczynka, czas spędzając głównie na planach zdjęciowych. W jej życiu szybko pojawiły się używki. Na odwyku wylądowała w wieku 13 lat. Chrześnica Stevena Spielberga rok później złożyła pozew sądowy o usamodzielnienie i wyprowadziła się z domu. Ze swoją matką, która ponoć biernie przyglądała się ekscesom córki, przez wiele lat nie utrzymywała kontaktu. Choć, jak wielokrotnie przyznawała w wywiadach, z ojcem także nie łączyła jej głęboka więź, po latach zaakceptowała to, kim był.

"Moi rodzice z pewnością nie byli idealni. Mój tata dał mi dar życia. I specyficzne poczucie humoru. I tę dzikość, którą w sobie cenię" - podsumowała Barrymore.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Drew Barrymore
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy