Dramatyczny apel Smarzowskiego w sprawie filmu "Wołyń"

Wojciech Smarzowski pracuje od wielu miesięcy nad filmem "Wołyń". Okazuje się, że na zakończenie tej ważnej produkcji, brakuje pieniędzy. Twórca zdecydował się zwrócić z apelem o pomoc! Zobaczcie przejmujące nagranie, jakie pojawiło się w internecie.

Wojciech Smarzowski apaluje o pomoc

"Mamy zmontowany prawie cały epicki film o ludobójstwie na Kresach. Mam nadzieję, że to będzie ważne kino. Jesteśmy po pierwszych projekcjach. Pozytywnie o tym, co widzieli, wypowiadają się historycy i ludzie związani emocjonalnie z Kresami. I to jest dobra wiadomość" - mówi reżyser Wojciech Smarzowski i informuje, że do zakończenia "Wołynia" brakuje jeszcze kilku kluczowych scen, których nie udało się nakręcić z powodów finansowych.

Reklama

"Gorsza jest taka, że do zakończenia filmu brakuje nam jeszcze kilku ważnych, dużych scen. (...) Temat naszego filmu odstrasza. Spółki, firmy, banki, które zazwyczaj wspierają budżety na hasło ludobójstwo, rzeź, Ukraina, banderowcy od razu się wycofują" - dodaje twórca.

"Temat tego filmu parzy i dlatego pieniędzy szukamy wszędzie, poza Rosją. Brakuje nam 2,5 mln złotych, proszę o wsparcie" - kończy apelem Smarzowski.

"Wołyń" to epicka opowieść o wydarzeniach na wschodnich kresach Rzeczypospolitej w okresie II wojny światowej, szczególnie zaś o wydarzeniach z lata 1943 roku na Wołyniu, określanych mianem "rzezi wołyńskiej".

Akcja filmu rozgrywa się w małej wiosce, zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów, położonej w południowo-zachodniej części tej krainy i obejmuje okres 6 lat, od wiosny 1939 do lata 1945 roku. Toczące się wydarzenia obserwujemy oczami bohaterki, Zosi Głowackiej (debiutująca na ekranie Michalina Łabacz). Gdy ją poznajemy, Zosia jest zakochana w ukraińskim chłopcu z tej samej wsi. Dowiaduje się jednak, że ojciec postanowił wydać ją za najbogatszego gospodarza we wsi, Polaka Macieja Skibę (Arkadiusz Jakubik), znacznie starszego od niej wdowca z dwójką dzieci.

Dotychczasowe życie wioski odmienia najpierw okupacja sowiecka, a niemal dwa lata później niemiecki atak na ZSRR. Przez następny rok trwają brutalne mordy na Żydach. Tymczasem ukraińskie aspiracje do stworzenia niepodległego państwa, choć nie zyskały poparcia Niemców, wciąż rosną. Rośnie też napięcie pomiędzy polskimi i ukraińskimi sąsiadami. Dochodzi do zatargów, znikają ludzie. W końcu, latem 1943 roku, wybucha pożoga mordów i okrucieństwa. Oddziały UPA atakują polskie osady. Niekiedy Polacy z równą bezwzględnością biorą odwet na Ukraińcach. Pośród tego morza nienawiści Zosia próbuje ocalić swoje dzieci.

Jest to pierwsza tak szeroko zakrojona próba opowiedzenia tego fragmentu historii w polskim kinie. "Wołyń" został pomyślany jako wizualna lekcja historii. Tematyka mordów popełnionych na Wołyniu i we Wschodniej Galicji w latach 1943-45 przez dziesięciolecia spychana była poza nawias oficjalnej historiografii. W zamierzeniu twórców, film ma wypełniać tę lukę w wiedzy i świadomości historycznej oraz stanowić hołd dla ofiar zbrodni, poprzez wydobycie ich cierpień z zapomnienia.

- Byłbym imbecylem, gdybym się nie obawiał. Oczywiście, że się boję. Ale między innymi dlatego chciałem ten film zrobić, żeby sprowokować do dyskusji. Wszystkie filmy robię zresztą po to, żeby prowokowały - Wojciech Smarzowski mówił w rozmowie z Interią podczas ubiegłorocznego Festiwalu Filmowego w Gdyni.

Premiera filmu "Wołyń" planowana była na października 2016 roku. Czy uda się zgromadzić pieniądze, aby ukończyć film?

Sprawdź najbliższe premiery kinowe!

Dowiedz się więcej na temat: Wojtek Smarzowski | Wołyń | Wojciech Smarzowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje