Dominika Ostałowska: Święta na luzie

Dominika Ostałowska, filmowa prawniczka Marta z serialu "M jak Miłość", święta spędzi z mężem Hubertem Zduniakiem i 4-letnim synem Hubertem. Aktorka w jedynym z wywiadów wyznała, że do świąt podchodzi na luzie, specjalizuje się w zupie grzybowej i nie robi noworocznych postanowień.

"Od trzeciego roku życia, odkąd rodzice się rozwiedli, byłam przyzwyczajona do kameralnych Gwiazdek" - opowiada w rozmowie z "Galą" Dominka Ostalowska, która teraz święta spędza już ze swoją rodziną, mężem i synkiem.

Reklama

Aktorka stwierdziła m.in., że do świąt podchodzi na luzie.

"Nie siadamy do stołu o sztywno określonej godzinie. To dzięki mamie umiem podchodzić do świąt na luzie. Na naszym stole nigdy nie było dwunastu potraw. Mamy swoje specjalizacje".

"Do mnie należy zupa grzybowa. Mama robi kapustę z grzybami i nie sądzę, żebym jej kiedykolwiek dorównała. Obie jesteśmy z karpiem na bakier, za to mama Huberta robi go wspaniale".

Aktorka wyznała również, iż marzą jej się święta w amerykańskim stylu.

"Marzę, by drzewa w ogrodzie i dach domu owinąć światełkami. Wiem, że to takie kiczowate, ale raz w roku można chyba sobie na ten kicz pozwolić" - śmieje się aktorka, dodając, że z roku na rok ma większy zapał do przygotowywania świąt.

"Z mamą trzymałyśmy w wielkim pudle wszystkie świąteczne ozdoby i z niego zawsze wyciągałyśmy bombki. Raz choinka była srebrna, raz czerwono-złota, raz błękitno-zielona, ale bombki od lat te same. A teraz mam potrzebę i usprawiedliwienie, by co roku wybierać się na nowe kompletnie niepoważne zakupy, po aniołki, światełka, grające Mikołaje. To wszystko przecież dla dziecka - mówię do siebie nie do końca szczerze".

Ostałowska zdradziła też, jakie prezenty planuje dla najbliższych.

"Zarzucam syna prezentami, ale tak totalnie. Wiem, że to nierozsądne, ale nie umiem inaczej. Usprawiedliwiam się tym, że są to zabawki edukacyjne".

"W tym roku Hubcio dostanie mikroskop i lunetę. Dla mamy chciałabym cofnąć czas. Jest wciąż fantastycznie młoda duchem i chciałabym, żeby przemijanie go nie ograniczało".

"Marzenie mojego męża łatwiej byłoby spełnić. Wystarczyłby tylko jakiś kultowy sportowy wóz. Na przykład mustang" - mówi serialowa Marta.

Okazuje się, iż aktorka nie robi postanowień noworocznych.

"Staram się nie planować, bo bliskie jest mi powiedzenie: Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach".

Gala

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje