"Doktor Strange": Nowy superbohater

W środę, 26 października, filmowe uniwersum Marvela wzbogaci się o kolejnego superbohatera. Tytułowy Doktor Strange to były chirurg, który zostaje czarodziejem, aby walczyć z siłami ciemności i tym samym ocalić świat.

Benedict Cumberbatch rozpoczyna swoją przygodę z Marvelem

Magik arogant

"Arogancki, ale zabawny" - taki będzie zdaniem Benedicta Cumberbatcha Doktor Strange, tytułowy superbohater z najnowszej ekranizacji komiksów Marvela. "Tym, co najmocniej przyciągało mnie do projektu były: scenariusz, reżyser i wyzwanie, jakim było uwspółcześnienie bohatera napisanego w latach 60." - zdradził Cumberbatch. "Zdecydowaliśmy się, żeby był nieco mniej arogancki niż w komiksach. Arogancki, ale zabawny" - dodał 40-letni aktor.

Reklama

W rozmowie z magazynem "Empire" gwiazdor przyznał, że był zachwycony pierwszymi fragmentami filmu, które mógł obejrzeć podczas tegorocznego konwentu Comic-Con. "Niektóre momenty sprawiły, że myślałem: 'Wow, Boże. Jestem częścią czegoś tak wielkiego'" - emocjonował się Cumberbatch.

"To nie oznacza, że na planie nie widziałem efektów naszej pracy, zwłaszcza, że bardzo dużo w 'Doktorze Strange'u' jest prawdziwych scenografii i kostiumów" - tłumaczył aktor. "Ale zawsze widzisz jedynie zamysł reżysera, a naprawdę zdajesz sobie sprawę z rezultatu dopiero na końcu procesu" - wyznał.

Cumberbatch, znany przede wszystkim z występów w serialu "Sherclock" i w filmie "Gra tajemnic", stwierdził także, że praca nad "Doktorem Strange" była wyjątkowo ciężka. "To wymagało wielkiego poświęcenia nie tylko psychicznego, ale też fizycznego" - przekonywał aktor.

"Każdego dnia pracowaliśmy po 14-15 godzin, bardzo mało spaliśmy, a w domu na dodatek czekało na mnie dziecko. Więc było to dość ciężkie. Ale bez pracy nie ma kołaczy. Mam nadzieję, że będzie to widać na ekranie" - podsumował gwiazdor.

Wstaje, upada, wstaje

Aktor dużo opowiadał również o postaci, w którą się wciela. "Stephen Strange to człowiek, który wiele znosi. I to sprawia, że jest superbohaterem" - wyznał gwiazdor.

"Ten mężczyzna sięga dna, a potem znosi jeszcze więcej. Myślisz sobie, jak wiele jeszcze ten gość może unieść? Upada, wstaje, znów upada - i to tak naprawdę sprawia, że jest superbohaterem" - mówił o swoim bohaterze Cumberbatch w rozmowie z "Entertainment Weekly".

Zdaniem 40-letniego Brytyjczyka to właśnie wytrzymałość Strange'a, a nie jego magiczne moce są jego najsilniejszą stroną. "Wielu ludzi pytało mnie: co sprawia, że jest superbohaterem? I to jest odpowiedź, którą powinienem dawać. Nie Peleryna Lewitacji, nie Oko Agamotto, ale jego wytrzymałość robi z niego herosa. To maraton, nie sprint. Ten człowiek bardzo wiele znosi" - powiedział Cumberbatch.

W "Doktorze Strange" znany chirurg Steven Strange ulega wypadkowi samochodowemu, który uniemożliwia mu dalszą pracę. Lekarz znajduje jednak nową pasję - zaczyna szkolić się na największego maga na świecie i toczy bój z potężnymi siłami ciemności.

Zarówno dla Benedicta Cumberbatcha, jak i reżysera Scotta Derricksona jest to pierwsza adaptacja komiksów Marvela w karierze i pierwszy wspólny projekt. Dla tego drugiego to także największa produkcja, przy jakiej kiedykolwiek pracował. Reżyser zasłynął jako twórca niskobudżetowych horrorów ("Sinister", "Egzorcyzmy Emily Rose").

Efekty służą fabule

Fani komiksów Marvela już nie raz mieli okazję oglądać swoich ulubieńców, którzy w ostatnich latach przeskoczyli z papierowych stron na duży ekran. Doktor Strange, który zadebiutował na kartach komiksu Marvela w 1963 roku, jest gotów, by dołączyć do Iron Mana i Avengersów w filmowym uniwersum.

"Komiksy z serii opowiadającej historię Strange'a są totalnie odjechane. To samo chcieliśmy uzyskać w filmie" - przekonuje Cumberbatch. "Steve Ditko to jeden z największych artystów w dziejach Marvela. Dziś możemy wziąć jego szalone pomysły z lat 60., te obłędne wizje, te dzikie okładki, i dzięki najnowszym technologiom stworzyć z nich trójwymiarowy świat na kinowym ekranie. Idziemy na całość" - podkreśla z kolei producent filmu Kevin Feige.

Aby nie być gołosłownym Marvel Studios pokazał fanom na całym świecie 15 minutowy materiał promujący film. Efekt był olśniewający! Twórcy zastosowali technologię wykorzystywaną przez kina IMAX 3D, aby przenieść surrealistyczną perspektywę doktora Strange’a. Materiał oferuje niesamowite połączenie oryginalnego, psychodelicznego dzieła sztuki, wprowadzone do komiksów Doktor Strange oraz to, co kreatywny zespół twórców, był w stanie przywrócić do życia w filmie - zwłaszcza, dziwaczne, wykręcanie sfer i wymiarów, które Doktor Strange często przemierza.

Jest w tym filmie niesamowita sekwencja spotkania Strange'a ze Starożytną (Tilda Swinton), która wysyłając Strange'a w jego pierwszą podróż do światów równoległych, życzy mu miłej podróży. I to właśnie ta scena, jak kiedyś zagięcia czasu i przestrzeni w "Incepcji" Nolana, niesamowicie zapada w pamięć i hipnotyzuje. To jest właśnie ten moment, gdy widzimy, że technologia służy fabule i naprawdę błyszczy. 

Oszałamiające ujęcia w pełnej rozdzielczości 3D wciskają w fotel i zapadają w pamięć. To w istocie idealny format do ukazania magicznego świata, w którym poznajemy impertynenckiego neurochirurga Stevena Strange’a, który staję się największym mistrzem magii w historii.

Nikt kto widział te fragmenty, nie ma wątpliwości, że na październik szykuję się prawdziwa uczta i wielki hit. Widzowie zostają zabrani w niezwykłą wizualną eskapadę po magicznym świecie, który obejmuje inne wymiary i inne sfery.

Obsada marzeń

Najpierw była rola królowej Tytanii - z szekspirowskiej komedii "Sen nocy letniej" - ale wtedy miał 13 lat i chodził do elitarnej szkoły dla chłopców. Później seria głośnych ról zarówno w telewizji jak i filmach przyniosła mu nie tylko rosnącą rzeszę wielbicielek (ku jego własnemu zdumieniu), ale też nominację do Oscara ("Gra tajemnic") - Benedict Cumberbatch - po tym jak zdobył popularność na całym świecie rolą Sherlocka Holmesa, został zaproszony przez Marvela do współpracy.  On sam był zachwycony tą propozycją. "Pomyślałem, że będzie to zdecydowanie niezwykły moment w ewolucji Marvela, zupełnie inny koloryt, inny zestaw okoliczności, w porównaniu z tym, co dotychczas oglądaliśmy" - przyznał filmowy Doktor Strange

Marvel dołożył wielu starań, by nie tylko w odtwórcę głównej roli wcieliła się jedna z największych gwiazd. Producenci do współpracy zaprosili też wyjątkową aktorkę o androgenicznej urodzie - laureatkę Oscara - Tildę Swinton ("Michael Clayton"). Podziwiamy ją nie tylko za nieziemską urodę ale przede wszystkim za talent i niesamowity dobór ról. Była mężczyzną w "Orlando" i Białą czarownicą w "Opowieści z Narnii", wredną żoną u Coenów i tajemniczą blondynką w najdziwniejszym filmie Jarmuscha. U niego zresztą zagrała też Evę - wampira w najpiękniejszej historii o kochankach, a w "Grand Budapest Hotel" Wesa Andersona wcieliła się w prawie 100-letnią hrabinę Madame D. Czy może zatem dziwić fakt, że została wybrana do roli Starożytnej? Z pewnością nie - ona sama wyznała: "Kocham epickie filmy, jestem trochę takim geekiem, gdyż widząc rezultat połączenia tych wszystkich efektów specjalnych - mam ciarki".

To jednak nie koniec walorów obsadowych. Rachel McAdams, którą doskonale pamiętamy z namiętnego pocałunku z Ryanem Goslingiem w "Pamiętniku" - to nie tylko śliczna buzia. Brawurowo zagrała ukochaną Sherlocka Holmesa w kinowej wersji Guya Ritchiego, ale to oscarowy "Spotlight" przyniósł jej nominację do Amerykańskiej Nagrody Filmowej.

Kolejnym cennym nabytkiem w obsadzie "Strange'a" jest szalenie skromny choć piekielnie utalentowany Duńczyk - Mads Mikkelsen, laureat Złotej Palmy za rolę w mocnym i poruszającym dramacie Thomasa Vinterberga "Polowanie". W najnowszej produkcji Marvela będzie stał po złej stronie mocy jako niegodziwy Kaecilius.

W obsadzie znalazł się również nominowany do Oscara za rolę w "Zniewolonym. 12 Years a Slave" Chiwetel Ejiofor, a także cenieni odtwórcy ról drugoplanowych Michael Stuhlbarg i Benedict Wong.

Dowiedz się więcej na temat: Doktor Strange

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje