Reklama

Disney odpowiada na pozew Scarlett Johansson

Decyzja Disneya o jednoczesnym udostępnieniu "Czarnej Wdowy" w kinach i na swojej platformie streamingowej wywołała stanowczy sprzeciw odtwórczyni głównej roli. Scarlett Johansson pozwała wytwórnię, gdyż, jak twierdzi, owa decyzja uderzy w nią finansowo, bo aktorka w kontrakcie zagwarantowany ma jedynie procent od wpływów ze sprzedaży biletów kinowych. "Ten pozew nie ma żadnej wartości merytorycznej" - grzmią w odpowiedzi przedstawiciele Disneya.

Decyzja Disneya o jednoczesnym udostępnieniu "Czarnej Wdowy" w kinach i na swojej platformie streamingowej wywołała stanowczy sprzeciw odtwórczyni głównej roli. Scarlett Johansson pozwała wytwórnię, gdyż, jak twierdzi, owa decyzja uderzy w nią finansowo, bo aktorka w kontrakcie zagwarantowany ma jedynie procent od wpływów ze sprzedaży biletów kinowych. "Ten pozew nie ma żadnej wartości merytorycznej" - grzmią w odpowiedzi przedstawiciele Disneya.
Pozew Scarlett Johansson zapoczątkuje lawinę? /Toni Anne Barson/WireImage /Getty Images

W dobie pandemii wiele wytwórni zdecydowało się na wdrożenie hybrydowego modelu dystrybucji filmów. Oznacza to, że produkcje trafiają jednocześnie na ekrany kin oraz do katalogów wybranych serwisów streamingowych. Takie rozwiązanie wprowadziło m.in. studio Warner Bros. Zrealizowany przez nie sequel "Wonder Woman" miał premierę w amerykańskich kinach i na platformie HBO Max. Podobną strategię obrał Disney, który w marcu ogłosił, że udostępni kilka swoich najnowszych dzieł - w tym "Wyprawę do dżungli", "Cruellę" oraz "Czarną Wdowę" - na platformie Disney+.

Reklama

Scarlett Johansson pozwała Disneya

Decyzja ta wywołała stanowczy sprzeciw Scarlett Johansson, która w "Czarnej Wdowie" gra tytułową rolę. Gwiazda produkcji złożyła przeciwko Disneyowi pozew, zarzucając odpowiedzialnej za dystrybucję filmu wytwórni niewywiązanie się z warunków umowy. Powód konfliktu jest prozaiczny - chodzi o olbrzymie pieniądze, które przeszły aktorce koło nosa.

W swoim pozwie twierdzi ona, że została oszukana, gdyż w kontrakcie miała zagwarantowany jedynie procent od wpływów ze sprzedaży biletów, a studio zapewniło ją, że film będzie miał swoją premierę wyłącznie w kinach. Udostępnienie tytułu na VOD drastycznie obniżyło zyski filmu w kinach, a co za tym idzie, znacząco zmniejszyło gażę Johansson.

Film zrealizowany przez Marvel Studios można było obejrzeć w domu, uiszczając opłatę w wysokości 30 dolarów. Mimo to produkcja zanotowała znakomity wynik w weekend otwarcia - 9 lipca film ustanowił rekord kasowy czasów pandemii - zarobił łącznie 158 milionów dolarów. W kolejnych tygodniach sprzedaż biletów drastycznie jednak spadła, a wartość brutto obrazu wynosi teraz 319 milionów dolarów. Biorąc pod uwagę fakt, że filmy Marvela osiągają nierzadko wpływy sięgające miliarda dolarów, "Czarna Wdowa" jest na najlepszej drodze ku temu, by stać się najmniej dochodowym tytułem wytwórni.

Disney: Pozew Scarlett Johansson nie ma żadnej wartości

Decyzja Johansson nie zrobiła wielkiego wrażenia na szefach Disneya. "Ten pozew nie ma żadnej wartości merytorycznej. A jest on szczególnie smutny i niepokojący ze względu na bezduszne lekceważenie przerażających i długotrwałych globalnych skutków pandemii COVID-19. Scarlett Johansson otrzymała już 20 milionów dolarów za swoją pracę, a udostępnienie filmu na platformie Disney+ jedynie zwiększyło możliwość zarobienia przez nią dodatkowych pieniędzy" - odpowiedzieli na zarzuty gwiazdy przedstawiciele wytwórni w oficjalnym oświadczeniu. Nie wyjaśnili wszelako, czy umowa z aktorką została renegocjowana i w istocie otrzyma ona procent od wpływów z opłat użytkowników serwisu streamingowego.

"Nie jest tajemnicą, że Disney wypuszcza filmy takie jak 'Czarna Wdowa' bezpośrednio na Disney+, aby zwiększyć liczbę subskrybentów, a tym samym podnieść cenę akcji firmy i że pandemia COVID-19 jest jedynie pretekstem. Ignorowanie umów podpisanych z artystami odpowiedzialnymi za sukces tych filmów jest wyrazem krótkowzrocznej strategii, która narusza ich prawa. Nie możemy się doczekać, aby udowodnić to w sądzie. To z pewnością nie będzie ostatni taki przypadek, gdy hollywoodzka gwiazda przeciwstawia się Disneyowi i udowadnia, że firma ma prawny obowiązek respektowania założeń kontraktów" - skomentował posunięcie Johansson jej prawnik, John Berlinski w rozmowie z "Variety". Podkreślił on, że decyzja gwiazdy może istotnie wpłynąć na sposób wynagradzania aktorów w erze streamingu. I zapoczątkować lawinę kolejnych pozwów.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Disney
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy