Clooney ofiarą niesprawiedliwości

Niemal wszyscy komentatorzy niedzielnej włoskiej prasy bardzo wysoko oceniają nagrodzony Złotym Lwem w Wenecji film "Brokeback mountain" Anga Lee ("Przyczajony tygrys, ukryty smok"), podkreślają jednak, że najbardziej na tę nagrodę zasłużył George Clooney ("Niebezpieczny umysł"), reżyser "Good night and good luck".

Krytyk "Corriere della Sera" jako jeden z najlepszych filmów pokazanych w konkursie wymienił "Persona non grata" Krzysztofa Zanussiego.

Reklama

"Wygrała gejowska miłość, ale George Clooney jest prawdziwym triumfatorem" - ogłosił w tytule "Corriere della Sera". Według gazety amerykański aktor i reżyser padł ofiarą niesprawiedliwości, bo to on zasłużył na Złotego Lwa, zaś przyznana mu nagroda za najlepszy scenariusz, to zdecydowanie za mało.

"To on jest moralnym zwycięzcą festiwalu" - podkreśliła największa włoska gazeta, przypominając, że jego doskonały film pogodził to, co wydaje się nie do pogodzenia: krytyków i publiczność. To on - zauważono w relacji - otrzymał podczas sobotniej gali największe brawa.

Również "La Repubblica" nazwała Clooneya moralnym triumfatorem 62. festiwalu, a słowa, które wypowiedział zza sceny, odbierając nagrodę za scenariusz, uznała za najważniejsze, jakie padły podczas gali.

"Trzeba bronić prawdy i mówić tym, którzy sprawują władzę, że nie mogą pozwalać sobie na jej wykorzystywanie bez żadnych ograniczeń. Nie tylko Ameryka, lecz cała wspólnota międzynarodowa nie może konkurować między sobą w dziedzinie produkcji siejących największe spustoszenie bomb. Musimy konkurować ideami" - powiedział Clooney.

Czołowy włoski krytyk Tulio Kezich, komentując na łamach "Corriere della Sera" werdykt jury, wyraził przekonanie, że "Persona non grata" Krzysztofa Zanussiego to jeden z najlepszych konkursowych filmów, zaś jego reżyser powrócił dzięki niemu do grona czołowych europejskich twórców.

Dziennik włoskiego Episkopatu "Avvenire" nie ukrywa niezadowolenia, że kolejny raz - jak podkreśla - nagrodzono film nie mający nic wspólnego z moralnością katolicką.

"Można odnieść wrażenie, że festiwal zamiast nagradzać filmy odpowiadające gustom publiczności, uznał za swoje zadanie wywołanie społecznego wstrząsu" - podkreśliła gazeta.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: \ Film | krytyk | film | George Clooney

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje