Cielecka w nietypowej superprodukcji

Magdalena Cielecka uczestniczyła w nagraniu audiobooka powieści "Karaluchy". Artystka opowiada o tym przedsięwzięciu oraz o Bangkoku - miejscu akcji kryminalnej książki Jo Nesbo.

Akcja książki Jo Nesbo "Karaluchy" toczy się w Bangkoku. Była pani kiedyś w tym mieście?

Reklama

Magdalena Cielecka: - Owszem, choć wiele lat temu. W czasie nagrań przypominałam sobie Bangkok, jednak nie miało to specjalnego wpływu na pracę. Jo Nesbo przedstawił mroczną wersję tego miasta. Bangkok w swoim ogromie i różnorodności jest tak nieprzewidywalny, że może być zarazem piękny i niebezpieczny. Wpływa na to upalna i duszna pogoda, która podkreśla ciasnotę tego miasta. Tam cały czas ma się przyspieszony oddech i tętno.

Reżyser audiobooka pojechał do stolicy Tajlandii, by nagrać dźwięki miasta na potrzeby tego projektu. Gdy przyjmowała pani rolę w "Karaluchach" wiedziała pani, że powstanie z tego audiobookowa superprodukcja?

- Wiedziałam, że nie będzie to zwykły audiobook z podziałem na role, jednak co innego skłoniło mnie do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu. Gwarantem jakości był przede wszystkim reżyser Krzysztof Czeczot, z którym naprawdę dobrze się pracuje. Podejrzewam, że moi koledzy aktorzy, którzy są przecież bardzo zajęci, również dlatego zgodzili się wziąć udział w nagraniu 'Karaluchów'.

Pani bohaterka obraca się w świecie polityki. Jak ją pani scharakteryzuje?

- Stwarza pozór osoby świetnie zorientowanej, bezwzględnej perfekcjonistki, a z drugiej strony czuć, że ta jej wybudowana fasada może rozpaść się w drobny mak. Moja bohaterka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że świat, od którego zależy, jest szalenie niestabilny. To jest sytuacja pozornego panowania nad życiem. Nie wiadomo, z której strony czai się niebezpieczeństwo.

Po raz kolejny "wciela się" pani w kobietę-polityka, która nie do końca radzi sobie ze swoją pozycją. Można założyć w takim razie, że polityka nie jest dla kobiet?

- Nie wiem, nie jestem politykiem. Trudno generalizować, i dywagować, które zawody są tylko dla kobiet, a które dla mężczyzn. Z aktorami jest podobnie. Niektórzy twierdzą, że kobiety są lepsze w tym zawodzie, ponieważ są bardziej wrażliwe, co jest nieprawdą, bo przecież znamy wielu wybitnych aktorów.

Pani bohaterka jest Norweżką. Nesbo poświęca wiele stron na opis tej nacji. A co pani myśli o Norwegach?

- Niestety, nigdy nie byłam w Norwegii, dlatego myślę o nich bardzo stereotypowo, że są zestresowani, twardzi, piją dużo alkoholu. Jednak to są tylko domysły, ponieważ Norwegów nie znam.

Magdalena Cielecka - absolwentka PWST w Krakowie. Debiutowała w 1995 roku rolą Anny w filmie Barbary Sass "Pokuszenie". Za tę kreację otrzymała Złotego Lwa na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Zagrała dotąd kilkadziesiąt ról u takich reżyserów jak m.in. Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Jan Jakub Kolski, Janusz Morgenstern. Jest aktorką Teatru Nowego w Warszawie, którym kieruje Krzysztof Warlikowski. Aktorka występuje w najnowszym spektaklu tego reżysera - "Kabaret warszawski". Ma 41 lat.

Rozmawiała Dominika Gwit (PAP Life).

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje