Cate Blanchett w instalacji "Manifesto"

Najpopularniejszą instalacją artystyczną w Nowym Jorku jest zestaw prezentowanych symultanicznie 13 filmów "Manifesto" Juliana Rosefeldta. Pochwały zbiera za mistrzowski popis występująca w nich Cate Blanchett.

Jedno z wcieleń Cate Blanchett w instalacji "Manifesto"

Filmowa instalacja prezentowana na wielkich ekranach w dawnej zbrojowni, ogromnej sali Park Avenue Armore jest zbiorem ponad 50 manifestów. Pochodzą głównie z pierwszej połowy minionego wieku. Uwzględniają m.in. futurystów, minimalistów, surrealistów, konceptualistów, przedstawicieli Pop Art oraz grupy Blue Rider. Są pokazane w formie poetyckich monologów, jak też udramatyzowanych opowieści zawartych w blisko jedenastominutowych filmach

Reklama

Blanchett, która pracowała nad "Manifesto" w ciągu półtora tygodnia wyjaśniała, że nie traktuje tego jako aktorstwa.

"Nie były to postacie w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Myślałem o nich, jako archetypach czy sylwetkach. Nie było w nich żadnej psychologii - wyjaśniała.

Dziennik "New York Times" skwitował, że gdyby świat sztuki dawał Oscary, Cate Blanchett powinna wygrać za mistrzowski popis w "Manifesto".

Australijska aktorka wypowiada myśli artystów, kompozytorów, architektów, a także polityków. Znajduje się wśród nich m.in. urodzony w Kijowie, tworzący w Rosji i uważający się za Polaka twórca suprematyzmu Kazimierz Malewicz, założyciel Dady Tristan Tzara i francuski pisarz Philippe Soupault, który konstatuje szczerze, że "pisze manifest, ponieważ nie ma nic do powiedzenia...".

Ponad dwugodzinna łącznie filmowa instalacja, to rodzaj kolażu deklaracji artystycznych z XX wieku zadających ważkie pytania na tematy społeczne i polityczne. Kiedy indziej mówią o roli artysty w społeczeństwie. To znowu prowokują oryginalnymi aforyzmami np. "nic nie jest oryginalne", "cała sztuka współczesna to fałsz", "życie jest przeszłością i przyszłością, a teraźniejszością jest sztuka".

Jest tam "10 przykazań" duńskich reżyserów Larsa von Triera i Thomasa Vinterberga dla filmowców stworzonych przez ruch Dogma 95, , a także cytat z Manifestu Komunistycznego" "Wszystko, co stałe rozpływa się w powietrzu".

Rosefeldt, niemiecki twórca głośnego filmu 2006 fabularnego "Lonely Planet" filmował wszystkie odcinki swej instalacji w Berlinie. Przedstawia je w różnorodnej scenerii. Blamchett występuje w mieszkaniu w towarzystwie swej autentycznej rodziny, w studio telewizyjnym, w porzuconej fabryce, za kulisami offowej sceny i podczas pogrzebu.

W jednym z odcinków aktorka znajduje się w surrealistycznej wypełnionej kukiełkami znanych osobistości. Tak różnych jak m.in. papież Jan Paweł II, Einstein, Breton, Lenon, Yoko Ono, Arafat i Castro.

Blanchett znana w Polsce m.in. z pochodzącego roku 2002 thrillera "Niebo" według scenariusza Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza, w reżyserii Toma Tykwera, wciela się w "Manifesto" w różnorodne postaci począwszy od telewizyjnej rosyjskiej choreografki, prezenterki, nauczycielki, maklerki, do bezdomnego... mężczyzny.

Raz piękna, kiedy indziej nie bojąca się demonstrować brzydoty swej twarzy, elegancka, wytatuowana, to znów ubrana w łachmany. Mówi z różnymi akcentami. Recytuje, modli się, piszczy krzyczy, w pewnym momencie jej głos niby lament przetworzony komputerowo płynie symultanicznie z głośników na wszystkich filmach tworząc niesamowitą kakofonię dźwięków

"'Manifesto' to praca twórczej wizji, która kontynuuje właściwą Armory tradycję multidyscyplinarnych projektów opierających się kategoryzacji" - wskazał Pierre Audi, dyrektor artystyczny Park Avenue Armore. Nazwał instalację, która będzie prezentowana w Nowym Jorku do 8 stycznia, rezultatem ambitnej współpracy dwojga światowej sławy artystów.


Dowiedz się więcej na temat: Cate Blanchett

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje