Cara Delevingne: Bez zahamowań

Zasłynęła jako modelka, choć nigdy nie ukrywała, że jej największymi pasjami są muzyka i kino. "Jeśli uda mi się utrzymać w modelingu, będę bardzo szczęśliwa, ale tak naprawdę wolę aktorstwo. Chciałabym robić to, co robią Meryl Streep, Judi Dench i Charlize Theron. To byłoby wspaniałe" - wyznawała w jednym z wywiadów. Dlatego w 2015 roku ostatecznie rzuciła wybiegi i oddała się pracy na planie filmowym. 12 sierpnia Cara Delevingne obchodzi 23. urodziny.

Cara Delevingne

Delevingne wychowywała się w londyńskiej dzielnicy Belgravia, uchodzącej za jeden z najlepiej prosperujących rejonów stolicy Wielkiej Brytanii, a jej rodzina ma arystokratyczne pochodzenie. Dwóch przodków gwiazdy pełniło funkcje Lordów Mayorów - burmistrzów londyśkiego city, natomiast jej dziadkiem jest sir Jocelyn Stevens, prezes organizacji English Heritage i właściciel magazynu "Queen". To m.in. dzięki jego pomocy Delevingne już w wieku 10 lat zadebiutowała w sesji zdjęciowej dla "Vogue Italia".

Reklama

Mimo to aktorka i modelka nie wspomina swojego dzieciństwa jako łatwego - przez cały okres nauki w szkole zmagała się z problemami. W wywiadzie dla "Vogue’a" wyznawała: "Gdy byłam 15-latką, przeżyłam wielką falę depresji, lęków i nienawiści do siebie, podczas której emocje były tak bolesne, że wolałabym być nieprzytomna".

Wybawieniem z choroby okazał się być dla niej modeling - w 2009 roku w wieku 17 lat poszła w ślady swojej siostry, Poppy, i podpisała kontrakt z agencją Storm, która wcześniej wypromowała Kate Moss.

To był początek jej wielkich sukcesów. Wkrótce podpisała umowy m.in. z Burberry, Chanel i Dolce & Gabbaną, wystąpiła na wybiegach dla H&M, Victoria’s Secret i Moschino. Zdobyła również nagrody dla najlepszej modelki na British Fashion Awards w 2012 i 2014 roku. W latach 2010-2014 pojawiała się w większości rankingów na największe gwiazdy modelingu.

Delevingne jednak nigdy nie zrozumiała swojego fenomenu. "Gdy patrzę na te wszystkie wiadomości od dziewczyn na Twitterze, które piszą ‘O Boże, jesteś moją idolką, podziwiam cię’, nie mogę się nadziwić. ‘Podziwiacie mnie za co? Co niby takiego zrobiłam?’" - mówiła w jednej z rozmów. "To nie tak, że udział w kampanii Burberry czy przejście po wybiegu dla Chanel to nic. Ale po prostu... Wiem, że mogę więcej" - deklarowała.

Dlatego od 2012 roku zaczęła pojawiać się na dużym ekranie. W drobnej roli zadebiutowała u boku Keiry Knightley jako księżna Sorokina w adaptacji powieści Lwa Tołstoja "Anna Karenina". Próbowała swoich sił także w muzyce - uchodzi za świetną beatboxerkę, umie grać na perkusji i gitarze, a o karierze muzycznej i własnej wytwórni płytowej marzyła znacznie dłużej niż o karierze modelki. Jest również wielką miłośniczką gier komputerowych "Call of Duty" i "Grand Theft Auto" - do piątej części "GTA" użyczyła nawet głosu.

Na świat modelingu często narzekała, zaznaczając, że odczuwa w nim ciągły dyskomfort. "Kiedy pozujesz, nie ma możliwości, żeby nie zauważać samego siebie, ponieważ cały czas masz do czynienia z ludźmi, którzy mówią: ‘Ona jest za wysoka, ona jest za szczupła, ona jest taka czy owaka’, a ty stoisz tuż obok! Mówią o tobie w taki sposób w twojej obecności!" - rozpaczała. Stąd być może decyzja, by całkiem porzucić chodzenie po wybiegach, choć Delavigne wciąż możemy oglądać na okładkach wielu magazynów.

23-letnia Brytyjka nie boi się także rozbieranych sesji i pokazywania ciała. "Od dzieciństwa lubiłam nagość" - przyznawała. "Moja mama miała duże problemy, żeby mnie ubrać" - dodawała. Ostatnio po raz kolejny rozebrała się dla magazynu "Esquire". Jej zdjęcie trafiło na okładkę.

Aktorstwo spodobało się Delevingne tak bardzo, że oficjalnie porzuciła modeling w 2015 roku, by skupić się na karierze aktorskiej. Mimo że gwiazda nie ma żadnego profesjonalnego doświadczenia w zawodzie, na brak propozycji nie może narzekać. Do tej pory mogliśmy oglądać ją m.in. jako syrenę w przygodowym filmie dla dzieci "Piotruś Pan: Wyprawa do Nibylandii" Joe Wrighta, w romansie "Papierowe miasta" Jake’a Schreiera, gdzie zagrała główną rolę oraz w teledysku znanej piosenkarki pop Taylor Swift do utworu "Bad Blood".

Najważniejszym aktorskim wyzwaniem była dla Delevingne jednak praca na planie przebojowej adaptacji komiksów DC "Legion samobójców". W superprodukcji wytwórni Warner Bros. zagrała wiedźmę Enchantress - główną przeciwniczkę tytułowej grupy superbohaterów. Przy filmie Delevingne poznała się z Margot Robbie, odtwórczynią Harley Quinn, z którą błyskawicznie się zaprzyjaźniła.

Piękna australijska aktorka stała się najlepszą partnerką Delevingne w imprezowaniu i piciu alkoholu. "Nie jest tajemnicą, że Brytyjczycy umieją pić, a Cara jest w tej kwestii twardym zawodnikiem" - chwaliła koleżankę Robbie w wywiadzie dla "Daily Star Sunday". "Czasem trudno mi jej dotrzymać kroku, ale świetnie się razem bawimy" - dodawała gwiazda "Wilka z Wall Street".

W najbliższym czasie Delevingne zobaczymy w kilku kolejnych dużych produkcjach. Jest, obok Dane’a DeHaana i Rihanny, jednym z najważniejszych nazwisk powiązanych z wielką produkcją science fiction Luca Bessona "Valerian i Miasto Tysiąca Planet". Zobaczymy ją także u boku laureatki Oscara Alicii Vikander w "Tulipanowej gorączce" i w towarzystwie Willa Poultera w dramacie dla młodzieży "Kids in Love".

Prywatnie Cara Delevingne uchodzi za osobę z dziwnym charakterem. Do legendy przeszedł już jej wywiad z 2014 roku w związku z premierą "Papierowych miast", w którym zachowywała się w bardzo specyficzny sposób. Jest także wyjątkowo szczera a o rzeczach, które ją denerwują, mówi wprost - podobnie było w związku z krytycznymi recenzjami "Legionu samobójców". Od 2014 roku gwiazda pozostaje w lesbijskim związku z wokalistką St. Vincent. Wiele mówi się, że ostatnio para zaręczyła się.

Dowiedz się więcej na temat: Cara Delevinge

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje