Cannes: Kobiety planują protest

Rozpoczynająca się w środę, 9 maja, 71. edycja festiwalu filmowego w Cannes, zapowiada się jako impreza polityczno-społecznych protestów. Swój sprzeciw wobec branżowemu seksizmowi zaplanowały na sobotę reżyserki i aktorki biorące udział w tegorocznej odsłonie festiwalu.

Pięć kobiet w canneńskim jury: Kristen Stewart, Lea Seydoux, Cate Blanchett, Ava DuVernay i burundyjska piosenkarka Khadja Nin

Przewodnicząca jury, australijska aktorka Cate Blanchett, nie ukrywała podczas wtorkowej konferencji, że nie podoba jej się fakt kobiecej marginalizacji w Cannes. Gwiazda zwróciła uwagę, że zaledwie 3 z 21 rywalizujących o Złotą Palmę obrazów zrealizowane zostało przez kobiety.

Reklama

Blanchett powiedziała, że wyczekiwana zmiana wymaga "konkretnego działania, nie tylko przemawiania", zwracając uwagę na problemy współczesnego przemysłu filmowego: nierówne traktowanie ze względu na płeć oraz brak rasowego równouprawnienia.

Blanchett, wspólnie z innymi jurorkami: reżyserką Avą DuVernay i aktorką Kristen Stewart, zapowiedziały udział w planowanym na sobotę kobiecym proteście na czerwonym dywanie w Cannes.

W tym roku na Croisette nie zabraknie również politycznych kontrowersji. Pierwszy kenijski film w programie francuskiego festiwalu - "Rafiki" - został już zakazany w ojczyźnie z  powodu podjęcia tematu lesbijskiej miłości.

W Cannes zabraknie również twórców dwóch filmów, które powalczą o Złotą Palmę. Irański reżyser Jafar Panahi, który zaprezentuje w konkursie najnowszy film "Three Faces", od paru lat pozostaje w areszcie domowym i ma zakaz opuszczania rodzinnego kraju.

To samo tyczy się rosyjskiego reżysera Kiriłła Sieriebriennikowa, który przebywa w areszcie domowym oskarżony o defraudację dotacji państwowej. W Cannes pokazany zostanie jego film "Lato".

Blanchett zapewniła jednak, że w ocenie filmów jury kierować będzie się wyłącznie artystycznymi kryteriami. "To nie Nagroda Nobla, tylko Złota Palma" - zapewniła aktorka.

Sporo kontrowersji wzbudzi też zapewne powrót na festiwal Larsa von Triera. Duński reżyser wróci na Croisette po raz pierwszy od skandalu z jego udziałem w 2011 roku. Nowy film von Triera "The House that Jack Build" nie będzie jednak rywalizował o Złotą Palmę - pokazany zostanie bowiem poza konkursem.

Filmy von Triera ignorowane były przez festiwal w Cannes od 2011 roku, kiedy to Duńczyk po niefortunnej wypowiedzi o "zrozumieniu dla Hitlera" został uznany za organizatorów imprezy jako persona non grata. 

Wizyta von Triera w Cannes będzie również pretekstem do protestów dla organizatorów akcji MeToo. Duńczyk został bowiem kilka miesięcy temu oskarżony przez wokalistkę Bjork, która zagrała główną rolę w jego filmie "Tańcząc w ciemnościach", o nadużycia seksualne w trakcie pracy nad produkcją.

Dowiedz się więcej na temat: Cannes

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje