Reklama

Reklama

Reklama

Boguś sam w Warszawie, czyli dziecięca przygoda Lindy

Bogusław Linda zawsze chodził swoimi drogami, co wywoływało rozmaite perypetie. Jako dziecko, podczas wycieczki klasowej do stolicy, przez nieuwagę odłączył się od grupy. Pamiętny dzień zakończył w celi... Tą historią aktor podzielił się w książce "Zły chłopiec".

Bogusław Linda już jako ośmiolatek nocował w więziennej celi

W rozmowie z Magdą Umer, wszechstronnie utalentowaną artystką, Bogusław Linda uchylił drzwi do swojego życia. Możemy się o tym przekonać, czytając książkę-wywiad "Zły chłopiec".

Reklama

Reklama

"Jestem sąsiadką Bogusia od chyba już 18 lat. Wiele razy rozmawialiśmy. Te rozmowy sprawiały nam obojgu dużą przyjemność i po prostu przelaliśmy je na karty książki" - mówiła PAP Life autorka wywiadu.

W pierwszym rozdziale "Złego chłopca" znajdziemy m.in. anegdotę o tym, jak Linda zgubił się podczas wycieczki szkolnej do Warszawy. Stolica zrobiła na nim piorunujące wrażenie. "Ogromne miasto, Pałac Kultury, wielki świat. Ale najbardziej chciałem zobaczyć zoo. Małpy, żubry, te sprawy, to mnie kręciło. I zostałem w tym zoo, bo się zagapiłem, a cała klasa pojechała na Dworzec Główny, wracać do Torunia" - opowiada Linda.

"Wychowawca odkrył moją nieobecność dopiero w pociągu... a wiesz, wtedy pociągi raz na dobę... Panika. A ja jakoś dotarłem na dworzec, tramwajami, autobusami i tam zaprzyjaźniłem się z milicjantami i oni przenocowali mnie w celi. Miałem wtedy osiem, dziewięć lat" - wspomina aktor.

Jaki jest koniec tej historii? "Ten nauczyciel przyjechał skruszony i przerażony, że zostawił małe dziecko. Wracaliśmy razem pociągiem nocnym, on mi kupił czekoladę... W sumie było fantastycznie. Przygoda!" - podsumowuje Linda.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Bogusław Linda

Reklama

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje