Reklama

"Big Love": Seks bez pruderii

- Ten film pokazuje, że należy być sceptycznym jeśli chodzi o mit wielkiej miłości - mówi o swym reżyserskim debiucie "Big Love" Barbara Białowąs, dodając, że seks w jej obrazie pokazany zostanie "bez pruderii".

Reżyserka i autorka scenariusza, Barbara Białowąs, i operator Bartosz Piotrowski współpracowali już przy realizacji krótkometrażowego filmu "Moja nowa droga". Dla obojga "Big Love" jest pierwszym filmem fabularnym.

Reklama

- Ten film pokazuje, że należy być sceptycznym jeśli chodzi o mit wielkiej miłości. Trzeba mieć świadomość, że często ulegamy stereotypom miłości romantycznej. Chodzi o to, żeby [ewentualne] rozczarowanie było mniejsze - mówi Barbara Białowąs.

Bohaterka filmu - Emilia - ma 17 lat. Poznaje o siedem lat starszego Maćka. Chłopak otwiera przed nią świat pełen namiętności, a także buntu wobec konserwatywnych zasad. Dziewczyna porzuca rodzinny dom, by zamieszkać z ukochanym. Zaczyna śpiewać, zakłada zespół, odnosi pierwsze sukcesy na scenie. To z kolei oddala ją od Maćka, który nie potrafi znieść rosnącej samodzielności Emilii.

Początkowo zakompleksiona nastolatka przeobraża się w pewną siebie, wyzywającą kobietę. Z czasem uczucie łączące dwójkę bohaterów zamienia się w toksyczną grę. Miłość Maćka staje się obsesją, zaś Emilia ucieka w ramiona innych mężczyzn.

W główne role w "Big Love" wcielili się: Antonii Pawlicki i Aleksandra Hamkało.

- Maciek chrzani zasady. Fuck the rules! Nic mnie nie obchodzi... To jest niebezpieczne, bo jest to poza, więc do końca nie wiadomo co się za tym kryje. Ale ta postawa jest bardzo pociągająca dla młodej dziewczyny. I ona też chce razem z nim chrzanić te zasady. Potem role się odwracają, bo on chciałby już stworzyć związek oparty na trwałych zasadach, a ona ciągle trzyma się tego, czego on ją nauczył... - wyjaśnia Antoni Pawlicki.

- Emilka przechodzi drogę od zwykłej licealistki przez dojrzewającą sensualnie dziewczynę, pragnącą namiętności i miłości aż po kobietę, która straciła nadzieję, femme fatale, która swoim ciałem próbuje działać na mężczyzn i robi to w sposób, który ją także krzywdzi - dodaje Aleksandra Hamkało.

- "Big Love" nie jest klasycznym melodramatem, ale raczej polemiką z mitem wielkiej miłości. Przedstawia namiętność także w jej groźnym, nieobliczalnym wcieleniu. To raczej miks gatunków takich jak dramat erotyczny, film muzyczny, thriller psychologiczny oraz kryminał - tłumaczy Białowąs i dodaje, że sceny erotyczne zamierza pokazać w swym filmie zarówno estetycznie, jak i realistycznie.

- Nie seks po polsku, chcemy przełamać tę tendencję. Będzie seks bez pruderii. Nie tak, że wszystko pod kołdrą a potem papieros.Tego unikamy. Staramy się, aby ten seks był pokazany w sposób estetyczny, ale zarazem bliski życiu - mówi reżyserka "Big Love".

- Chciałam pokazać, że jest wybór. Że może to być miłość wielka, ale zarazem zwyczajna. Nie musi być tak, że musimy wybierać między miłością totalną, absolutną, gdzie cały czas mamy do czynienia z tym uniesieniem z pierwszych dni zakochania a miłością kompromisową - godzimy się na kogoś, kto nam nie do końca odpowiada bo nie chcemy być samotnymi. Jest jeszcze coś pomiędzy - kończy Białowąs.

W obsadzie filmu znalazły się także takie gwiazdy jak: Robert Gonera, Małgorzata Pieczyńska i Magdalena Wójcik. Premiera obrazu zaplanowana jest na luty 2012 roku.

Dowiedz się więcej na temat: Aleksandra Hamkało | Antoni Pawlicki | \ Film | O | Barbara Białowąs | Big Love | Love

Reklama

Wasze komentarze (8)

Dodaj komentarz Sortuj

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje