Reklama

"Ben-Hur": Wyścig rydwanów w nowej wersji

"Ben-Hur", w kinach od 12 sierpnia, to współczesna wersja jednego z najsłynniejszych filmów wszech czasów - powstałej w 1959 roku superprodukcji w reż. Williama Wylera. Nakręcenie dziewięciominutowej sekwencji wyścigu rydwanów - co według szacunków, kosztowało około 4 milionów dolarów - zajęło wówczas filmowcom aż pięć tygodni.

"Ben-Hur", w kinach od 12 sierpnia, to współczesna wersja jednego z najsłynniejszych filmów wszech czasów - powstałej w 1959 roku superprodukcji w reż. Williama Wylera. Nakręcenie dziewięciominutowej sekwencji wyścigu rydwanów - co według szacunków, kosztowało około 4 milionów dolarów - zajęło wówczas filmowcom aż pięć tygodni.
Jack Huston w scenie z filmu "Ben-Hur" /materiały dystrybutora

Tym razem, mimo upływu przeszło półwiecza, nad sceną wyścigu kwadryg pracowano niewiele krócej, bo przez 32 dni, również w rzymskich studiach Cinecittá. Najpierw wykonawcy głównych ról, Jack Huston (Ben-Hur) i Toby Kebbell (Messala) przez dwanaście tygodni uczyli się powożenia.

Obaj są dobrymi jeźdźcami, lecz zapanowanie nad czterokonnym zaprzęgiem to zupełnie nowe wyzwanie. - Wychowałem się z końmi - mówił Huston - ale to było niezwykłe doświadczenie, wyzwalające niesamowite ilości adrenaliny. Jedziesz i jednocześnie musisz obserwować siedem innych zespołów i 28 rozpędzonych koni. To jakby pędzić wyścigówką, jednocześnie patrząc na tor i grając.

Reklama

Kebbell także był pod ogromnym wrażeniem szkolenia: - Zaczynasz od jednego konia, potem są dwa, trzy, wreszcie cztery. Z czasem zaczynasz zdawać sobie sprawę, że najważniejsza jest siła i delikatność twoich palców. To one łączą cię z końmi, kontrolują ich tempo i siłę. W najbardziej niebezpiecznych momentach skorzystano z pomocy efektów komputerowych. Żadnemu zwierzęciu nic się nie stało.

Skąd pomysł, by tę klasyczną opowieść raz jeszcze przenieść na ekran? Producent Mark Burnett wyjaśniał: - Film Wylera to był wspaniały filmowy spektakl, zwłaszcza biorąc pod uwagę datę jego powstania. Ale zauważyłem, że moim nastoletnim dzieciom ten tytuł nic nie mówi, więc pomyślałem, że jest olbrzymia potencjalna publiczność, której warto tę historię opowiedzieć na nowo, posługując się współczesnym językiem kina.

Książę Juda Ben-Hur (Huston) jest bogatym kupcem żyjącym w Jerozolimie na początku pierwszego stulecia. Do miasta powraca jego przyrodni brat Messala (Kebbel), aby stanąć na czele legionów rzymskich. Mimo iż dzielą ich poglądy polityczne, mężczyźni cieszą się ze spotkania po latach. Ben-Hur odmawia jednak Messali pomocy w zdławieniu powstania, co dla Rzymianina oznacza zdradę. Na skutek intrygi dawnego druha, książę zostaje skazany na ciężkie prace, a jego rodzina trafia do więzienia. Los Ben-Hura odmieni pewne spotkanie, dzięki któremu Juda otrzyma szansę na dokonanie zemsty i odzyskanie dawnego życia.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ben-Hur (2016)
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy