Bachleda-Curuś: Milion dolarów za rolę

Alicja Bachleda-Curuś ma udany związek, dziecko i dobrze rozwijającą się karierę. Wszystko wskazuje na to, że wreszcie doczekaliśmy się Polki, która odniosła sukces w USA.

Kiedy po kilku rolach zagranych w polskich filmach podjęła decyzję o wyjeździe do USA, nikt nie wierzył, że odniesie tam sukces. Jeszcze zbyt świeże były wspomnienia innych Polek, które również wyjeżdżały z wielkimi nadziejami, a potem szybko wracały do kraju. Ale Alicja miała szczęście. Udało jej się zdobyć rolę w dramacie Marca Kreuzpaintera "Handel" (2007), opowiadającym o międzynarodowej sieci handlarzy kobietami do domów publicznych. Film nie był wybitny, ale krytycy zachwycili się rolą polskiej aktorki.

Reklama

- Jest to jedna z takich ról, które pozostawiają po sobie niezatarte wrażenie" - napisała jedna z recenzentek "New York Timesa".

Były nawet opinie, że aktorka powinna zostać nominowana do Oscara.

Krótko po premierze filmu mężczyźni za pośrednictwem internetowej wersji magazynu "Maxim", okrzyknęli ją "dziewczyną dnia". A magazyn Oprah Winfrey "O!" zamieścił o niej obszerny artykuł.

O aktorce zrobiło się tak głośno, że zainteresował się nią Neil Jordan, reżyser m.in. "Wywiadu z wampirem". Uznał, że doskonale nadaje się do roli w jego najnowszym filmie "Ondine".

- Potrzebowałem kogoś magicznego, kogoś naprawdę dobrego. Spotkałem Alicję w Londynie, przeszliśmy kilka prób i postanowiłem dać jej szansę. Ona miała w sobie to coś erotycznego, co widać w kamerze. I jest naprawdę świetną aktorką - zachwycał się.

Jak to zwykle bywa, życie przerosło scenariusz. Na planie Alicja poznała irlandzkiego niegrzecznego chłopca - Colina Farrella. Nie trzeba było czekać długo, by między nimi wybuchła namiętna miłość. Aktor cieszył się jednak zasłużoną opinią kobieciarza, nikt więc nie dawał im szans na długi związek. Ale wkrótce okazało się, że Alicja jest w ciąży.

W październiku ubiegłego roku urodziła Farrellowi synka. I nie wygląda na to, by ich miłość miała się wkrótce skończyć.

Bez wątpienia związek z tak znanym gwiazdorem sprawił, że Alicja przestała być tylko jedną z wielu zdolnych aktoreczek z Europy Wschodniej. Jej nazwisko stało się magnesem mogącym przyciągnąć do kin ciekawskich, którzy będą chcieli przyjrzeć się dziewczynie Farrella.

Ale nie głośnemu romansowi, lecz przede wszystkim własnemu talentowi zawdzięcza propozycję roli w filmie "Absinthe Drinkers". Bachleda-Curuś wcieli się postać arystokratki Artemisii von Rach, utalentowanej malarki, która walczy o uznanie w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Będzie pracowała z Timem Rothem (zagra handlarza dzieł sztuki, który odkrywa malarkę, by potem ją zdradzić) i Jürgenem Prochnowem. Zdjęcia do filmu kręcone będą m.in. w rodzinnym mieście Alicji - Krakowie. Podobno za tę rolę aktorka dostanie milion dolarów.

Przypomnijmy też, że artystka pojawi się w naszym kraju już w maju. Została bowiem zaproszona do jury 35. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (24-29 maja). Na razie nie wiadomo, czy będą jej towarzyszyli Colin Farrell i ich mały synek Henry Tadeusz. Ale i bez nich Alicja przyjeżdża do naszego kraju jako hollywoodzka gwiazda.

Ewa Gassen-Piekarska

Dowiedz się więcej na temat: Alicja Bachleda-Curuś | USA | alicja | udany związek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje