Andrzej Kondratiuk: Film niepodobny do innych

W czwartek, 22 czerwca, mija dokładnie rok od śmierci Andrzeja Kondratiuka. Reżyser m.in. "Wniebowziętych", "Hydrozagadki" czy "Wrzeciona czasu" zmarł po długiej chorobie w wieku 79 lat.

Andrzej Kondratiuk w filmie "Wrzeciono czasu"

Kondratiuk urodził się 20 lipca 1936 r. w Pińsku na Polesiu. Był absolwentem Wydziału Operatorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi, karierę rozpoczął na początku lat 60. jako twórca filmów krótkometrażowych, m.in. zabawnego paradokumentu "Kobiela na plaży" oraz telewizyjnych "Monologu trębacza" i "Chciałabym się ogolić".

Reklama

Jednym z jego pierwszych reżyserskich przedsięwzięć był popularny serial "Klub profesora Tutki" z 1966 r., telewizyjna adaptacja cyklu opowiadań Jerzego Szaniawskiego. Głównym bohaterem był tytułowy profesor - obdarzony poczuciem humoru, dystansem do życia i talentem gawędziarskim. Akcja kolejnych odcinków zaczynała się w scenerii przytulnej kawiarni. Uczony spotykał się z przyjaciółmi - mecenasem, sędzią i lekarzem - aby umilać sobie czas opowiadaniem historyjek.

W "Klubie" występowali najbardziej znani polscy aktorzy, m.in. Gustaw Holoubek, Henryk Borowski, Mieczysław Pawlikowski, Kazimierz Opaliński, Bogumił Kobiela, Ludwik Benoit, Bronisław Pawlik, Gustaw Lutkiewicz czy Jan Kociniak.

W 1970 r. Kondratiuk zrealizował film "Dziura w ziemi", historię o geologach szukających w Polsce ropy naftowej, a zarazem o postawach życiowych współczesnych 30-latków (w obsadzie znaleźli się m.in. Jan Nowicki i Roman Kłosowski). Dostał za ten film Nagrodę Specjalną na festiwalu w Karlowych Warach.

W tym samym roku stworzył kultową dziś "Hydrozagadkę", ze Zdzisławem Maklakiewiczem, Romanem Kłosowskim, Wiesławem Michnikowskim i Wojciechem Pokorą. Film utrzymany był w konwencji groteski oraz parodii historii sensacyjnych. Tytułową zagadką było niewytłumaczalne znikanie wody w Warszawie podczas upałów.

"Toż to był kompletny odlot. Razem ze scenarzystą filmu, Andrzejem Bonarskim, wykorzystaliśmy otrzymane zaufanie, żeby zrobić sobie totalne jaja. Pisząc scenariusz, co chwila zaśmiewając się do łez. Byliśmy młodzi, niepoważni, nie interesowała nas ponura rzeczywistość, ale mimo to w filmie jest wiele podtekstów. Strasznie nas opieprzono za tę 'Hydrozagadkę'. Pisano, że to zupełnie niepoważne i apelowano, aby nie dawać mi więcej kamery do ręki" - wspominał przed laty Andrzej Kondratiuk.

Film "Big Bang" też zebrał kontrowersyjne opinie. Punktem wyjścia dla opowiadanej historii stało się lądowanie UFO w jednej z mazowieckich wsi. W jednej z chałup odbywa się narada mieszkańców: co w tej niezwykłej sytuacji robić. Jest to zarazem okazja do wspólnego wypicia i biesiady. Alkohol rozwiązuje języki, toczą się "Polaków rozmowy". Bohaterów zagrali m.in. Janusz Gajos, Roman Kłosowski, Ludwik Benoit, Zofia Merle i Bożena Dykiel.

Innym znanym tytułem w dorobku Andrzeja Kondratiuka jest komedia "Wniebowzięci" z 1973 r., gdzie w rolach głównych wystąpili Maklakiewicz i Jan Himilsbach - jako dwaj koledzy, którzy dzięki wygranej w Toto-Lotka wybierają się w pierwszą w życiu podróż samolotem.

W latach 80. zaczął tworzyć - wspólnie z żoną Igą Cembrzyńską - filmy autorskie, na poły autobiograficzne. Często kręcono je we wsi Gzowo w województwie mazowieckim, miejscu zamieszkania Kondratiuków. W tych produkcjach występował sam reżyser, jego żona i inni członkowie rodziny. Wtedy powstały: "Gwiezdny pył", "Cztery pory roku", "Mleczna droga", "Wrzeciono czasu" i "Słoneczny zegar".

"Z rozmaitych wypowiedzi reżysera - pisał o nim historyk filmu Tadeusz Lubelski - wynika, że do owego prywatnego statusu zmierzał od samego początku. (...) Przedmiotem jego marzeń było kino, które realizuje się samemu z własnej twórczej potrzeby i według własnego planu".

Jego ostatnim filmem był dokumentalny "Pamiętnik Andrzeja Kondratiuka" zrealizowany 10 lat temu. Potem poważna choroba uniemożliwiła mu aktywność zawodową.

"Odpowiednia dawka seksu, mordobicia, łez - sądzę, że takie filmy też potrafiłbym zrobić. Tylko po co? Schlebiać niewybrednym gustom - to upokarzające. Trzeba być naprawdę w biedzie, żeby takie filmy realizować" - ocenił w w 2001 roku w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

"Ja zawsze byłem inny, trochę z boku. Jestem jak podróżnik z opowiadania Tołstoja, który bardzo tęsknił za ojczyzną. A na pytanie, gdzie się urodził, odpowiedział: na statku, tylko nikt nie pamiętał dokąd płynął. A dokąd ja płynę? Do kina, do filmu, który jest niepodobny do innych. Nie wiadomo, do jakiej szuflady mnie włożyć" - powiedział w jednym z wywiadów.

Reżyser został pochowany z honorami wojskowymi na wojskowych Powązkach. Został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Ksiądz Andrzej Luter podkreślił podczas żałobnej ceremonii, że Andrzej Kondratiuk nie był podobny do żadnego innego reżysera. - W ogóle nie przejmował się tym, co robią inni. Przyjął na siebie taką rolę lekko ironicznego filozofa, może nawet Kubusia Fatalisty, albo polskiego Sokratesa (...). Niewiele mówił, miał dystans do świata. Żył tak, jak chciał - Mówił Luter. 

Andrzej Kondratiuk był  starszym bratem reżysera Janusza Kondratiuka, który pracuje właśnie nad biograficznym filmem, opowiadającym rodzinną historię. W braci wcielą się Olgierd Łukaszewicz i Robert Więckiewicz, rola Cembrzyńskiej przypadła zaś w udziale Aleksandrze Koniecznej.


Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Kondratiuk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje