87-letni Clint Eastwood znów stanął za kamerą

87-letni Clint Eastwood rozpoczął w Wenecji zdjęcia do swego najnowszego filmu. Nad Canal Grande uczestniczą w nich setki statystów. Są nimi mieszkańcy miasta, którzy znaleźli się w wyjątkowej sytuacji: zagrali bowiem... turystów. Film zatytułowany jest "15.17 do Paryża" i oparty został na prawdziwych wydarzeniach.

Clint Eastwood

W pociągu relacji Amsterdam-Paryż trzech Amerykanów, wśród nich dwóch żołnierzy w cywilu i Brytyjczyk udaremniło w sierpniu 2015 roku atak terrorystyczny. Obezwładnili oni uzbrojonego w kałasznikowa napastnika, 25-letniego Marokańczyka, powiązanego z Państwem Islamskim.

Reklama

Bohaterowie tej akcji, odznaczeni we Francji orderem Legii Honorowej, pojawią się również w filmie.

Clint Eastwood wraz z ekipą filmową przy ogromnym zainteresowaniu tysięcy wenecjan i turystów z całego świata zaczął pracę na planie przed stacją kolejową Santa Lucia. W tym zatłoczonym zawsze miejscu pojawiło się też kilkuset statystów, grających turystów, którzy masowo przybywają do miasta pociągami.

Jak się zauważa, także wielu autentycznych turystów bezwiednie "zagrało" w filmie legendy Hollywood. Reżyser utrwalił prawdziwe sceny rozgrywające się w rejonie dworca, oblężonego przez wielojęzyczny tłum w szczycie sezonu wakacyjnego.

Lokalne media podały, że w czasie zdjęć doszło również do zabawnych wydarzeń. Jeden z podróżnych z wielką walizą próbował za wszelką cenę wsiąść do motorówki, którą Eastwood przypłynął na plan. Domagał się, by zawieziono go do hotelu.

Spod stacji amerykańska ekipa przeniosła się między innymi na Canal Grande, gdzie kręcono zdjęcia na pokładzie tramwaju wodnego, vaporetto.

Dowiedz się więcej na temat: Clint Eastwood

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje