15. festiwal "Watch Docs". Prawa Człowieka w Filmie

"Mój dżihad" o Europejczykach wstępujących w szeregi fundamentalistów i "Salam" o obozie dla uchodźców w Jordanii - te np. historie obejrzą widzowie na 15. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym "Watch Docs". Prawa Człowieka w Filmie, który zacznie się w Warszawie w piątek.

Jednym z organizatorów imprezy jest Helsińska Fundacja Praw Człowieka. 

Reklama

"Watch Docs", zawarte w nazwie, oznacza "oglądaj filmy dokumentalne", a zarazem jest nawiązaniem do organizacji typu "watchdog", czyli organizacji strażniczych. "W rozwoju społeczeństwa obywatelskiego niezwykle istotną rolę odgrywają organizacje pozarządowe, w tym także te, które 'patrzą władzy na ręce'" - uzasadniają nazwę organizatorzy festiwalu.

Doroczny "Watch Docs" to jedna z największych na świecie filmowych imprez poświęconych tematycznie prawom człowieka. W ramach 15. edycji publiczność w Warszawie obejrzy ponad 60 dokumentów, np. z Belgii, USA, Wlk. Brytanii, Rosji, Holandii i Polski. Pokazy, a po nich spotkania z twórcami, organizowane będą m.in. w CSW Zamek Ujazdowski i kinach Iluzjon, Muranów.

"Zachodni dżihadyści", a także uchodźcy, imigranci, bezdomni, którzy wypadali ze współczesnego "wyścigu szczurów", kobiety doświadczające przemocy - m.in. im poświęcone są filmy w tegorocznym programie.

O Europejczykach wstępujących w szeregi fundamentalistów opowiada, nawiązując zarazem do najnowszych wydarzeń, dokument z Belgii, "Mój dżihad" (prod. 2015) w reż. Marka De Visschera. 

"Po ostatniej serii zamachów terrorystycznych Belgia znalazła się w centrum uwagi całego świata jako kraj o wyjątkowo wysokim odsetku 'zachodnich dżihadystów'. Co skłania belgijskich muzułmanów do wstępowania w szeregi fundamentalistów? Jak przebiega proces radykalizacji potencjalnych zamachowców? O nastolatkach, którzy wyjechali do Syrii, by wziąć udział w 'świętej wojnie', opowiadają przed kamerą ich rodziny i znajomi" - opisują dokument De Visschera organizatorzy "Watch Docs".

Jak zaznaczyli, "Mój dżihad" to również film o tych ludziach, "którzy nie mogą pogodzić się z zawłaszczaniem ich religii przez ekstremistów"; o tych, dla których ich własny dżihad oznacza "walkę o islam oświecony, tolerancyjny, sprzeciwiający się przemocy".

Znany brytyjski dokumentalista Sean McAllister (m.in. "The Liberace of Baghdad" z 2005 r.) zaprezentuje podczas "Watch Docs" swój nowy film "Syryjska love story" (2015). Opowiadana historia zaczyna się w 2009 r. w Damaszku, gdy McAllister pojawia się w życiu palestyńskiego uchodźcy Amera i opozycyjnej aktywistki Raghdy. Miłość tych dwojga związana jest nierozerwalnie z sytuacją w Syrii. Poznali się w więzieniu, a kiedy po długiej rozłące wreszcie mogą być razem, reżimowa policja niespodziewanie zatrzymuje dokumentującego ich życie reżysera. W obawie przed represjami - gdyż przed kamerą nie kryli się ze swoimi poglądami - para decyduje się na ucieczkę. Po kilku latach McAllister odnajduje ich w Libanie.

"Podczas gdy Syria stacza się w otchłań wojny domowej, związek Amera i Raghdy także ulega dezintegracji. Ona, silna kobieta po przejściach, nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości i zmaga się z poczuciem winy wobec towarzyszy, prowadzących w kraju walkę z bezwzględnym reżimem. On ma już dość polityki i niekończącej się ucieczki. Pojawiają się wzajemne oskarżenia, depresja, próby samobójcze i przemoc" - czytamy w opisie tej historii.

Do wydarzeń w Syrii odnosi się również amerykański dokument "Salam" (2015). Autorzy, Chris Temple i Zach Ingrasci, zdecydowali się pokazać Zachodowi, jak wygląda życie w drugim na świecie co do wielkości obozie dla uchodźców - Za'atari w Jordanii, 11 km od granicy z Syrią. Młodzi filmowcy postanowili sami zamieszkać w tym obozie i zdobyć zaufanie uciekinierów z Syrii. 

Do najciekawszych produkcji w programie "Watch Docs" należy też "Jackson Heights" (2015), film zrealizowany przez wybitnego amerykańskiego dokumentalistę Fredericka Wisemana, zdobywcę trzech nagród Emmy i wielu nagród na festiwalach, m.in. w Berlinie i Wenecji. Tytułowa Jackson Heights na nowojorskim Queensie to jedna z najbardziej etnicznie i kulturowo zróżnicowanych wielkomiejskich dzielnic na świecie, w której na co dzień mówi się... 167 językami.

"Choć nie brak w Jackson Hights dyskryminacji, zwłaszcza osób transpłciowych, wielu migrantów nie ma papierów, a gentryfikacja uderza w małe, prowadzone przez Latynosów biznesy, ta tętniąca życiem okolica dla jej mieszkańców nie jest przerażającą wieżą Babel z koszmarów antyimigranta, lecz w istocie wręcz jej przeciwieństwem - domem, sąsiedztwem i wspólnotą" - zwrócili uwagę, opisując film Wisemana, organizatorzy "Watch Docs". 

O współczesnej Rosji opowiadają filmy: "Kijów/Moskwa" w reż. Eleny Khorevej (dokument podzielony na dwie części, obie do obejrzenia na festiwalu) oraz "Nadejdą lepsze czasy", polsko-duńska koprodukcja w reż. Hanny Polak.

Pierwsza część filmu "Kijów/Moskwa", prezentowana premierowo na tegorocznym festiwalu w Locarno, jest kroniką wydarzeń na Ukrainie w 2014 r., od rewolucji na Majdanie, po rosyjską aneksję Krymu. Część druga, "choć momentami równie ostra, jest zasadniczo wolna od wszelkiej bohaterskiej i martyrologicznej narracji (...). To mistrzowsko zmontowane paralelne opowieści z Rosji i Ukrainy. Znajdziemy tu zarówno hołd dla cichych bohaterów Moskwy i Kijowa, kpinę z hipokryzji politycznych oportunistów, jak i soczysty kawałek życia zwykłych ludzi w postsowieckiej rzeczywistości, odmalowany z gogolowskim wręcz poczuciem humoru, absurdu, groteski i - humanizmu" - czytamy w festiwalowym opisie. 

Autorka dokumentu "Nadejdą lepsze czasy" Hanna Polak była nominowana do Oscara (2005) za zrealizowany wspólnie z Andrzejem Celińskim krótkometrażowy dokument "Dzieci z Leningradzkiego". Nowy film Polak, nad którym reżyserka pracowała przez 14 lat, jest dokumentem pełnometrażowym. Opowiada o bezdomnych ludziach żyjących na wysypisku śmieci na przedmieściach Moskwy, walczących o przetrwanie i o własną godność.

Dokument "Nadejdą lepsze czasy" uhonorowano nagrodami m.in. na festiwalach w Amsterdamie, Monachium, Norymberdze i Trieście, a niedawno nominowano do prestiżowej Nagrody Gildii Producentów Amerykańskich, jednego z najważniejszych branżowych wyróżnień w amerykańskim przemyśle filmowym. "Opowieść o dojrzewaniu do tego, by wziąć los w swoje ręce"; "uniwersalna historia o nadziei, odwadze i życiu" - tak film "Nadejdą lepsze czasy" określają jego producenci.

W ramach 15. "Watch Docs" pokazany będzie także m.in. dokument "Pole walki" (2015, USA, reż. Kirby Dick) o gwałtach popełnianych na studentkach amerykańskich uczelni. "Uczelnie ukrywają fakty i tuszują sprawy związane z przemocą seksualną wśród studentów. Dotyczy to nawet najlepszych szkół wyższych na świecie, należących do tak zwanej ligi bluszczowej. Chodzi o fundusze: ujawnienie zagrożenia oznacza spadek prestiżu, to z kolei - mniej studentów i studentek, a zatem mniej pieniędzy i mniej donacji od absolwentów i absolwentek. I tak studia marzeń mogą okazać się koszmarem, kiedy przez kolejne lata osoba dotknięta przemocą codziennie spotyka oprawcę, choć powiadomiła o wszystkim władze uczelni. Zmowę milczenia przerywają filmowcy i oddolny ruch studencki" - opisują dokument organizatorzy festiwalu.

15. edycja "Watch Docs" potrwa w Warszawie do 10 grudnia.

Dowiedz się więcej na temat: Watch Docs

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje