Reklama

"Buntownik bez powodu" - 45 lat później

27 października minęło dokładnie 45 lat od premiery filmu Nicholasa Ray'a "Buntownik bez powodu", najsłynniejszego obrazu z udziałem Jamesa Deana. W rocznicę tego wydarzenia, w County Museum of Art w Los Angeles, odbył się uroczysty pokaz filmu, na który przybyło wielu aktorów, występujących w tej słynnej produkcji, m.in. Frank Mazzola, Corey Allen, Jack Ginnage, Dennis Hopper.

Po projekcji, na spotkaniu z aktorami i autorem scenariusza, Stewartem Sternem, można było dowiedzieć się wielu ciekawostek dotyczących produkcji "Buntownika bez powodu".

Pierwotnie film miał rozpoczynać się sceną, w której mężczyzna niosący prezenty do domu, zostaje pobity przez gang młodocianych przestępców. Z tej sceny pozostało w końcu jedynie kilka minut otwierające film - Dean układa do snu małą zabawkę - małpkę i przykrywa ją papierem. Autor scenariusza, Stewart Stern przyznał, że tę scenę Dean sam zaimprowizował. Reżyser filmu, Nicholas Ray, dawał aktorom pewną swobodę, dzięki czemu praca na planie była bardzo twórcza.

Reklama

"Scena z małpką to faktycznie cały film w pigułce. Małpka symbolizuje chłopca o przezwisku Platon, który jako jedyny stara się zaprzyjaźnić w filmie z Deanem. James Dean, który staje się dla Platona jakby starszym bratem, próbuje mu pomóc, niestety nie udaje się mu to i Platon ginie" - opowiadał Stern.

Scena była kręcona o 5-tej nad ranem na skrzyżowaniu ulic Sierra Bonita i Franklin w Los Angeles - wciąż można to miejsce zobaczyć. Aktorzy i filmowcy byli na nogach od 24 godzin w chwili kręcenia tej sceny. "Siedziałam na krawężniku ulicy, patrzyłam na to, co robi James Dean - było mi tak strasznie zimno. To było jednak niezwykłe przeżycie " - wspominała Beverly Long, jedna z aktorek biorących udział w tej scenie.

James Dean, który zginął w wypadku samochodowym w wieku 24 lat, zagrał główne role zaledwie w trzech filmach: "Buntownik bez powodu", "Na wschód od Edenu" i "Olbrzym" - wszystkie przeszły do historii kina.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: James Dean | powody | Los Angeles | film | dean
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy