Przejd� do g��wnej cz�ci strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

"Niemożliwe": Oszałamia i wzrusza

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

25 stycznia na ekrany naszych kin trafi film "Niemożliwe". Ta oparta na faktach opowieść o rodzinie, która przeżyła tsunami w Tajlandii w 2004 roku, wzbudza w widzach zachwyt i przerażenie.

"Niemożliwe"? To wydarzyło się naprawdę!
"Niemożliwe"? To wydarzyło się naprawdę! /materiały dystrybutora

"Oszałamia i wzrusza jak widowisko Spielberga" - napisało "Variety". Twórcy dołożyli wszelkich starań by za pomocą środków filmowych oddać nie tylko skalę śmiercionośnej fali, ale i pokazać ludzkie emocje, bo to ludzie właśnie są w tej historii najważniejsi.

"Niemożliwe" to jednocześnie kino epickie i kameralne. Scenariusz Sergio G. Sancheza ("Sierociniec") został oparty na opowiadaniu Marii Belon: "Kiedy reżyser poinformował nas, że chce za pomocą filmu opowiedzieć naszą niezwykłą historię, powiedzieliśmy, że to nie tylko nasza historia - należy do wielu, wielu innych osób. Niestety nie każdy miał tyle szczęścia co my".

W grudniu 2004 roku Maria Belon wraz z rodziną spędzała Boże Narodzenie w tajlandzkim raju. W drugi dzień Świąt morze wzburzyło się, uformowało w gigantyczne ściany wody i pochłonęło całe zachodnie wybrzeże Tajlandii - była to największa naturalna katastrofa w dziejach tego kraju. Śmiercionośne fale - uderzające w wybrzeże z dziesięciominutowymi interwałami - zabrały ze sobą ponad pięć tysięcy osób, a kolejne dwa tysiące osiemset osób zostało uznane za zaginione. Tragedia pozostawiła po sobie także prawie tysiąc pięćset sierot. Rodzina Alvarez Belon znalazła się w środku chaosu wywołanego przez tsunami. Rozdzieleni w ułamku sekundy, poważnie ranni, starali się przeżyć w niemożliwych do przeżycia warunkach.

Maria Belon wspomina, że w pewnym momencie zrozumiała, że ich przeżycia nie były związane tylko z nimi, lecz z czymś o wiele większym, i opowiedzenie o nich stanie się dla całej rodziny motywem katarktycznym. Jednak zaadaptowanie tej niewiarygodnej opowieści na potrzeby kina nie było łatwe. Same tylko wyzwania techniczne spędzały twórcom sen z powiek przez wiele miesięcy.

"Niemożliwe" powstawało przez prawie 2 lata, natomiast sam okres zdjęciowy trwał 25 tygodni, na ponad 60 planach zdjęciowych w Hiszpanii (w studiu Ciudad de la Alicante) i Tajlandii. Co więcej, ekipa kręciła w wielu miejscach, które kilka lat wcześniej były niemymi świadkami katastroficznego tsunami.

Reżyser filmu, Juan Antonio Bayona, dążył do jak największego realizmu - film jest hołdem złożonym wszystkim tym, którzy ucierpieli z powodu tsunami. "Tworzenie filmu opartego na faktach jest w pewnych aspektach łatwiejsze, a w pewnych trudniejsze" - mówi reżyser. "Łatwiejsze jest to, że przemawia się głosem prawdy, ale istnieje także wielka presja, żeby ukazać wydarzenia wiarygodnie, żeby nie zaszkodzić ludziom, którzy naprawdę to przeżyli. Czuliśmy na sobie odpowiedzialność".

"Niemożliwe"

Przepraszamy, nie udało się załadować odtwarzacza. Musisz odwiedzić stronę Adobe aby pobrać Flash Player


Siłą filmu "Niemożliwe" są także genialne kreacje aktorskie. Dzięki zaangażowaniu odtwórców głównych ról o filmie usłyszał cały świat. Niewiarygodny, oparty na faktach, scenariusz był jednym z elementów, który przyciągnął do projektu Ewana McGregora. Aktor wciela się w postać ojca. "Scena spotkania mojego bohatera Henry'ego z wszystkim synami, która rozgrywa się w szpitalu, sprawiła, że płakałem podczas czytania scenariusza" - wspomina. I dodaje: "Mam czwórkę dzieci, lecz nigdy wcześniej nie grałem w filmie rodzica. Zagrałem Henry'ego trochę pod siebie, chciałem zgłębić uczucia towarzyszące mu w obliczu tak strasznej katastrofy".

W rolę żony Henrego, Marii Belon, wcieliła się Naomi Watts. "Kiedy po raz pierwszy przeczytałam scenariusz, pomyślałam, że jest niezwykle prawdziwy, że to nie próba wykorzystania tsunami do opowiedzenia łzawej historii", wyznaje aktorka. "Dopiero później dowiedziałam się, że większość wydarzeń została oparta na doświadczeniach Marii i Henry'ego".

Rodzina Alvarez Belon w rzeczywistości pochodzi z Hiszpanii, w "Niemożliwe" są jednakże Anglikami. W weekend premierowy, w Hiszpanii, film zarobił ponad 11.5 mln dolarów na 638 ekranach.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
\ Film,
Niemożliwe

Zwiastuny


    Skomentuj artykuł:

    Wasze komentarze (43)

    Dodaj komentarz

    ~dżizus -

    bo Swięta spędza się w rodzinnym domu przy wigilijnym stole,choince i prezentach a nie gdezieś na plażach w dalekich krajach,wszystkim tym odmieńcom co to wolą drinki pod palmami zamiast rodzinnego domu we własnym kraju Stwórca dał nauczkę na przyszłość,teraz może pójdą po rozum do głowy i zrozumieją co to są Swięta i jakie niosą przesłanie-wypada się nad tym zastanowić!

    ~iwa -

    piekny film polecam beczalam naprawde sciska za serce!

    ~Zwilmlebu -

    Film pokazuje współczucie ale wobec kogo? Wobec ludzi zachodu (najczęściej właśnie Amerykanów) a nikt nie zrobi filmu o właściwych mieszkańcach takich państw podczas katastrofy. Ważniejsza jest nowobogacka rodzina na wczasach niż rodzina sklepikarza który traci córkę podczas tragedii lecz nadal walczy o resztę rodziny? Co, oni byli by mniej wyrazistymi postaciami, mniej ciekawymi? Nie, tylko gdyby to był film o azjatyckiej grupie ludzi nie byłby tak komercyjny i "wzruszający". Najbardziej niezwykłe historie przetrwania nieszczęścia nie są zarezerwowane tylko dla USA, ludzie innych nacji w takich sytuacjach osiągają bardziej chwytające za serce bohaterstwo i wolę walki niż otyli, plastikowi Amerykanie których jedyne co łapie za serce to zawał i silikon pompowany w ciało

    ~ja -

    obrażamy sie, czepiemy, mamy ciche dni, sami szukamy prablemow gdzie ich nie ma... tak nie doceniamy to co mamy. Domy, lóżka, wode, ludzi do kochanie obok siebie...

    ~m -

    Super film, a historia porywająca-współczucie i smutek zarazem. Film cały przepłakałam.

    ~khorba -

    25 stycznia hahah ja to ogladalem 31 grudnia w kinie

    ~Adam -

    wczasy w Tajlandii na 14 dni sa tansze niz pobyt Anglika, Szweda w Polsce przez tydzien, taka jest prawda. zginelo tam mase turystow z Anglii, Szwecji, Norwegii itd, wiecej niz w tej katastrofie pod Smolenskiem. Nikt nie urzadzal w Szwecji kazdego 25 jakis miesiecznic z pochodniami jak w Polsce. Szwedzi wiedzieli,ze zycie toczy sie dalej. Sporo Szwedow stracilo tam cale rodziny, dzieci a takiego cyrku nie bylo tam jak w pOlsce po katastrofie smolenskiej. dodam,ze szwedzi starcili tze w katastrofei samolotwej anstepce tronu, zginal tez palme, pani minister i tez takich cyrkow nie bylo jak ze Smolenskiem w Polsce. Rozsadek, to cechuje Szwedow.

    ~lucky -

    Zwykle nie oglądam TV, ale, taaak, pamiętam, pamiętam taką zajawkę: Jerzy Urban, przed Bożym Narodzeniem - "Nienawidzę tych choinek na ulicach, itd. Uciekam spędzić Święta z dala od Świąt - w Tajlandii". A po tsunami (jakoś go Pan Bóg oszczędził..) - już z zupełnie nie "Urbanową", zarozumiałą miną - "Łooo, wieta, słuchata, ledwo z życium uszedłem".. Ale się wtedy śmiałem ;)) Oczywiście tylko z niego..

    ~TrezoR -

    po tylu latach :D a afryce lecial predzej

    ~Gość -

    Film niesamowity. Zdjęcia, sposób nakręcenia, gra aktorska- zagrało wszystko, to zupełnie nowa i niebanalna propozycja. Poruszył mnie bardzo.