Sklepowa premiera książki "The Men Who Would Be King: An Almost Epic Tale of Moguls, Movies and a Company called DreamWorks" zaplanowana jest na maj, jednak monografia wytwórni autorstwa Nicole LaPorte już teraz wywołuje kontrowersje.
Wszystko z powodu fragmentu dotyczącego "Gladiatora" - jednej z najsłynniejszych produkcji założonej w 1994 roku przez Stevena Spielberga, Jeffrey'a Katzenberga i Davida Geffena wytwórni. Według autorki Russell Crowe miał w telefonicznej rozmowie z producentem Branko Lustigiem zagrozić mu, że "zabije go gołymi rękoma". Powodem zdenerwowania aktora była odmowa wypłaty należności asystentom Crowe'a. Po tej groźnie Lustig miał natychmiast zatelefonować do Spielberga i poprosić o odsunięcie od produkcji "Gladiatora".
Książka przynosi także opis aktorskiej krnąbrności gwiazdora podczas realizacji filmu Ridleya Scotta. Crowe był sceptycznie nastawiony do jednej z najważniejszej w całym filmie kwestii swego bohatera: "I to ja dokonam zemsty... w tym życiu lub w następnym", utrudniając reżyserowi jej realizację poprzez żądanie nieskończonych dubli. Kiedy w końcu udało się sfilmować kluczową dla filmu sekwencję, Crowe miał powiedzieć: "To było gówniane. Jestem jednak najlepszym aktorem świata i nawet z chały zrobię majstersztyk".
Według LaPorte Crowe dwukrotnie opuszczał produkcję w trakcie realizacji "Gladiatora". Australijski aktor zdementował książkowe rewelacje na swoim koncie w serwisie Twitter , nazywając monografię LaPorte "stratą papieru" a samą autorkę - "kłamliwą idiotką".
Sprawdź: Tania książka





Kop głębiej
Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu
~Ajatollach
..Gladiator to filmowy kamień milowy,moglibyście na warsztaty zaprosić Wajdę,nauczył by się robić...
~Wojtek
...
~Saleen
to, cóż... TVN też mówi prawdę ;-)
dodaj komentarz »wszystkie wątki »