Przejd� do g��wnej cz�ci strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

Amanda Seyfried jako tragiczna królowa porno

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

- Masz za sobą kilka miesięcy pracy na planie filmu o najsłynniejszej gwieździe porno, filmu pełnego seksu, przemocy i moralnego upodlenia. Co teraz?

Aktorka twierdzi, że kariera w Hollywood wcale nie musi oznaczać rezygnacji z życia prywatnego
Aktorka twierdzi, że kariera w Hollywood wcale nie musi oznaczać rezygnacji z życia prywatnego

Na tak postawione pytanie Amanda Seyfried odpowiada zgodnie z prawdą. Po takich przeżyciach aktorka wycofała się w domowe pielesze, by spędzić trochę czasu z rodziną. I nic dziwnego - przez wiele tygodni była przecież Lindą Lovelace, bohaterką skandalizującego filmu pornograficznego "Głębokie gardło" z 1972 r.

Ryzyko się opłaci?

- Wróciłam do domu, który zresztą dzielę z moją siostrą - mówi Seyfried. - Kiedy tylko przekroczyłam próg, usłyszałam, jak krzyczy do mnie: "Amando, w zlewie są naczynia, na których pojawił się już zielony nalot! I czy mogłabyś wreszcie uprać swoje rzeczy?!". A zaraz potem: "Acha, twój pies zjadł pół torby żwirku do kociej kuwety. Mogłabyś po nim posprzątać? Bo zwymiotował!" Jak widzisz, nie gruchamy do siebie, ale ja bardzo to lubię w naszych siostrzanych relacjach.

27-letnia Seyfried ma dzisiaj dzień wolny, co nie zdarza się często. Na premierę czeka obecnie kilka filmów z jej udziałem; trwają również zdjęcia do utrzymanego w komediowej konwencji westernu "A Million Ways to Die in the West", w którym aktorka występuje u boku Liama Neesona i Charlize Theron.

Owszem, każdy film przynosi pewne wyzwania, ale chyba żaden nie może równać się pod tym względem z biograficznym "Lovelace", który, ze względu na swoją tematykę, trafi do ograniczonej dystrybucji. Tą rolą Amanda Seyfried wiele ryzykuje. Twórcy filmu nie unikali epatowania sensacyjnymi szczegółami historii Lindy Lovelace, która w 1972 r. stała się znana całej Ameryce dzięki występowi w "Głębokim gardle" - pierwszej pornograficznej produkcji dopuszczonej do oficjalnej dystrybucji kinowej w USA.

Lovelace można nazwać pierwszą gwiazdą porno o statusie celebrytki - ale taki stan rzeczy nie trwał długo. Gwiazdka nieoczekiwanie wycofała się z branży porno i życia w świetle fleszy, by wrócić jako zupełnie inna osoba: nawrócona na dobrą drogę, wierząca chrześcijanka i aktywistka ruchu przeciw pornografii. Lovelace oznajmiła, że do udziału w "Głębokim gardle" i innych filmach pornograficznych zmusił ją jej apodyktyczny mąż, Chuck Traynor (w "Lovelace" gra go Peter Sarsgaard), i konsekwentnie trzymała się tego stanowiska. W 2002 r. uległa wypadkowi drogowemu i zmarła w wyniku odniesionych obrażeń po kilkunastu dniach walki o życie.

- "Lovelace" to historia kobiety wykorzystywanej przez innych, która wreszcie decyduje się przejąć kontrolę nad swoim życiem - wyjaśnia Seyfried. - Nie ukrywam, że ciężko mi się grało tę postać. Kiedy było już po wszystkim, musiałam zafundować sobie swoisty psychiczny detoks. Przyjęłam jednak tę rolę chętnie, bo nie wydaje mi się, żeby ludzie znali prawdziwą Lindę Lovelace. Jej obraz, który mają w głowach, to obraz zbudowany na podstawie jej wizerunku gwiazdy porno. "Aktorka grająca w TYCH filmach" - wrzucamy ją do szufladki z takim napisem, a to przecież bardzo ograniczony sposób myślenia.

Linda Lovelace, przyszła gwiazda porno, przyszła na świat w Nowym Jorku jako Linda Susan Boreman. Jej ojciec był policjantem, ale to wpływ matki, restrykcyjnej katoliczki praktykującej surowe metody wychowawcze, odcisnął na jej dzieciństwie najsilniejsze piętno. W katolickiej szkole, do której uczęszczała, przezywano ją nawet "Panienką Świętą", ponieważ nie pozwalała sobie na zbyt bliskie kontakty z płcią przeciwną. Kiedy Linda miała 16 lat, jej rodzina przeprowadziła się na Florydę. Wkrótce później ona sama została matką.

Nagość to nie problem!

- Prawda jest taka, że Lindy nie oszczędzały traumatyczne przeżycia - mówi Seyfried. - W bardzo młodym wieku została mama, a jej własna matka zmusiła ją do oddania tego dziecka. A ponieważ Linda była bardzo wrażliwą dziewczyną, za wszelką cenę chciała znaleźć kogoś, kto by ją chronił. I tak właśnie wpadła w ramiona potwora. Tym potworem był jej mąż. Właściwie to przez całe życie, nawet po rozwodzie, nie mogła się od niego uwolnić - ten koszmar zakończył się dla niej dopiero wtedy, kiedy umarła.

Chuck Traynor, dla którego Lovelace opuściła rodzinny dom na dobre, był gwałtownym i agresywnym człowiekiem. To właśnie on, jako menedżer Lindy, kierował jej karierą w branży porno. Lovelace rozwiodła się z nim w 1974 r. Na sali sądowej zeznała, że Traynor regularnie znęcał się nad nią fizycznie i zmuszał do występów w filmach pornograficznych, grożąc jej bronią za każdy, nawet najmniejszy przejaw sprzeciwu. Zarzuty te potwierdziła później w dwóch autobiograficznych książkach.


Zdaniem Amandy Seyfried, nikt w Hollywood nie byłby w stanie napisać fikcyjnego scenariusza, który dorównywałby grozą prawdziwym kolejom życia Lovelace. - To dramat, ale dramat prawdziwy, a przez to jeszcze straszniejszy.

Hollywood przymierzało się do ekranizacji historii Lovelace przez wiele lat. Po drodze na panewce spaliło kilka projektów, w których udział miały brać m.in. Malin Akerman i Lindsay Lohan (rzecz jasna, jako odtwórczynie głównej roli).

- W jej życiu wydarzyło się tyle dramatycznych rzeczy, że nic dziwnego, iż producenci zabijali się o tę historię - mówi Seyfried. - Co trochę podnosił się szum i pojawiał się ktoś, kto zapowiadał, że to on przeniesienie biografię Lindy na ekran. Co do mnie, to nie chciałam, by jej osoba znów została wykorzystana. Chciałam ukazać widzom kobietę zniewoloną, która wreszcie odważyła się mówić własnym głosem. Ratunek przyszedł co prawda za późno, ale przynajmniej wyzwoliła się z tej klatki przed śmiercią.

Naturalnie, film o gwieździe porno nie mógł obyć się bez nagości. Amanda Seyfried przystała na szczerość, której wymagała tego rodzaju historia. Zapewnia jednak, że nie wzięła udziału w nowej wersji "Głębokiego gardła".

Amanda Seyfried w scenie z filmu "Lovelace". Czy ta produkcja okaże się dla niej przełomowa?
materiały dystrybutora

- Nagość to dla mnie nie problem. Nie przeraża mnie - mówi, śmiejąc się. - Prawda jest jednak taka, że wciąż jeszcze nie zdecydowałam, jaki jest mój stosunek do rozbierania się przed kamerą. W przypadku roli Lindy Lovelace nie roztrząsałam jednak tej kwestii.

W "Głębokim gardle" nie brakowało scen niesymulowanego seksu. Rzecz jasna, na planie "Lovelace" nie miało to miejsca.

- Odgrywaliśmy pewne ujęcia z "Głębokiego gardła" na nowo, ale, oczywiście, była to tylko gra aktorska - tłumaczy Seyfried. - No cóż, nie wydawało mi się to konieczne!

Zdrowa równowaga

Pochodząca z Pensylwanii Seyfried karierę rozpoczęła już w wieku 11 lat, jako modelka. Cztery lata później dołączyła do obsady serialu "As the World Turns", a zaraz potem trafiła do kolejnego telewizyjnego tasiemca, "All My Children". Na dużym ekranie udanie zadebiutowała we "Wrednych dziewczynach" (2004), później jednak wróciła do grania w produkcjach telewizyjnych ("Weronika Mars", "Rączy Wildfire", "Trzy na jednego").


Kolejną dużą kinową rolą w jej karierze był występ w ekranizacji przebojowego musicalu "Mamma Mia!" (2008), gdzie zagrała córkę głównej bohaterki (Meryl Streep). Od tego czasu mogliśmy oglądać ją m.in. w "Zabójczym ciele", Wciąż ją kocham", "Listach do Julii", "Dziewczynie w czerwonej pelerynie", "Zaginionej"... Ale rolą szczególnie bliską sercu Amandy pozostaje Cosette z "Les Miserables - Nędzników".

- Bardzo pragnęłam wystąpić w tym filmie - wyznaje. - Na odpowiedź reżysera czekałam całe cztery miesiące. Nikt nie zdradził się przede mną ani słowem, więc powoli godziłam się już z myślą, że nic z tego nie będzie. I wtedy zadzwonił telefon... Byłam w siódmym niebie. Miałam dziesięć, może jedenaście lat, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam musical "Les Miserables". Nuciłam piosenki, które śpiewała Cosette. To, że mogłam wcielić się w nią na dużym ekranie, było niesamowitym przeżyciem, jednym z najwspanialszych w moim życiu. A poza tym uwielbiam śpiewać w filmach.

- Ale za to moja biedna siostra musiała przez kilka miesięcy cierpieć moje wokalne popisy... - wzdycha aktorka. - Śpiewałam nie tylko swoje partie, ale też partie innych aktorów!

"Les Miserables. Nędznicy"

Przepraszamy, nie udało się załadować odtwarzacza. Musisz odwiedzić stronę Adobe aby pobrać Flash Player


Amanda Seyfried rzadko gości na łamach tabloidów. Jej życie osobiste najwyraźniej nie jest wdzięcznym tematem dla prasy brukowej, ale ona sama nie ma z tym problemu. A jak, według niej, powinien wyglądać związek idealny?

- Wydaje mi się, że najważniejsze to znaleźć partnera, który będzie umiał cię wysłuchać - odpowiada moja rozmówczyni. - Kobieta powinna czuć się przy swoim mężczyźnie kimś pięknym i ważnym. Zawsze powtarzam koleżankom, żeby wracały do swojego babskiego grona, jeśli jakiś facet nie jest im w stanie tego dać.

Seyfried twierdzi, że kariera w Hollywood wcale nie musi oznaczać rezygnacji z życia prywatnego. Z całą pewnością w zachowaniu zdrowej równowagi pomagają jej nietypowe jak na aktorkę pasje - robienie na drutach i gra na gitarze. I, oczywiście, siostra.

- To bezcenne - przyznaje. - Czasami, drocząc się z nią, przypominam jej: "Hej, słuchaj, jestem gwiazdą!" Odpowiedź mojej siostry jest zawsze taka sama: "Tak, Amando. A teraz idź i posprzątaj po kocie".

© 2013 Cindy Pearlman

Tłum. Katarzyna Kasińska

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Źródło informacji: New York Times

Zwiastuny


    Skomentuj artykuł:

    Wasze komentarze (75)

    Dodaj komentarz

    ~Anka -

    Dlaczego tyle ludzi udaje, że nikt nie ma dupy ani cycków, a seks nie istnieje? W tym kraju nad Wisłą to chyba same niepokalane poczęcia :) A... no tak, zapomniałam - jak seks to po ciemku, pod kołdrą i najlepiej z wielkim takim obrzydzeniem. A mi podoba się inne podejście do tego tematu. Radosne i bez hipokryzji. Jak chcecie to poczytajcie co i jak. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Swingersi... Swingowanie...

    ~bzyk -

    A co jest złego w dobrym pornolku ? Bozia się pogniewa ?

    ~zal mi was -

    pokazujcie dupy i cycki wiecej zeby oglupic spoleczenstwo polskie

    ~biedron -

    a czy Grodzka zagrałaby by w głębokim gardle?

    ~why -

    poszukiwana piękna shemale;]czy ktoś zna?

    ~dżony -

    Ha ha, to teraz lemingi będą miały swoje "autorytety" - stare prostytutki i byłe gwiazdy porno. No cóż... skoro współczesna kultura zachodnia ośmieszyła i zniszczyła "dawne" wartości, to zrobiło się miejsce na "nowe". Studium trudnej kariery "aktorskiej" jest niewątpliwie intrygujące, jednak chyba są ciekawsze postaci i życiorysy o których można robić filmy biograficzne.

    ~BukkakiGirl -

    Hej! Czy to prawda, że scena w której główna aktorka uczestniczy w dzikim bukkake na kilkadziesiąt osób została w całości wycięta? Słyszałam, że to nie była żadna fikcja, oni naprawdę się tak bawili. ..... Wie ktoś coś o tej sprawie???

    ~gaździna -

    a kiedy to Nasza TV TRWAM to pokaże ? ...

    ~janusz -

    Aktorka twierdzi , że kariera w Hollywood wcale nie musi oznaczać rezygnacji z życia prywatnego. I owszem , po za planem też się można bzykać.

    ~Obserwatori -

    Komu by się chciało tracić czas na jakieś badziewia z holyłót??????????