
Głośno mówisz rzeczy niepopularne, politycznie niepoprawne. Po co Ci to?
Wyspiański, w "Wyzwoleniu" powiedział: "Musimy zrobić coś, co by od nas zależało. Zważywszy, że dzieje się tak dużo, co nie zależy od nikogo". Po prostu chcę, żeby cokolwiek zależało ode mnie.
Aktorzy opowiadają często, że są tylko rzemieślnikami, że tak zarabiają...
Tych, którzy tak mówią, uważam za kompletnych idiotów. To zresztą niejedynie polska specjalność.
A oni Ciebie za kogo uważają?
Pewnie vice versa. Zresztą pieprzyć ich. Nasłuchałem się wiele razy od kolegów - aktorów, że pewnie jestem taki, eufemistycznie rzecz ujmując, "dynamiczny", żeby być wyrazistszy. Żeby się wyróżniać!
Wyróżniasz się.
Tylko że w moim poczuciu obciachu nie ma miejsca na tego typu autopromocję. I ciągle powtarzam: jeżeli chcecie być popularni w taki sam sposób, nic prostszego, przyłączcie się, wyciągam rękę. Ale jakoś przez te wszystkie lata nie poczułem uścisku drugiej dłoni. Wygodnie gadać, że Majchrzak świruje, bo chce być wyraźny. Ale kiedy zachęcam: stwórzmy razem jakąś formację, jakiś punkt odniesienia, nie widzę chętnych. Bo w tym czasie trzeba czekać na telefony od producentów, które mówią: Skurw się! Skurw się za grosze!
Może nie za grosze?
Pomijając już fakt, że nie ma takich pieniędzy, za które warto by wyrzec się siebie, to płacenie za to skurwienie jest zdecydowanie za marne. Jestem prosty chłopak - gardzę kurwami, zwłaszcza tanimi. Ale zostawmy już tych stroskanych o swoją karierę misiów. Prześledźmy inny, bardziej toksyczny mechanizm: Zmacdonaldyzowane korporacje medialne, szukające histerycznie, desperacko i gorączkowo zysku i poklasku, nachalnie i po chamsku podlizując się klientowi - wytworzyły m.in. sztuczne zapotrzebowanie na tzw. "bycie kimś". BYĆ KIMŚ - oto nowa religia! (Nikt oczywiście nie daje recepty na to, co robić potem, będąc już kimś. Zresztą nie o to chodzi, by robić cokolwiek. Wystarczy być! ). Ta chora sytuacja wygenerowała karierki tak śmiesznych indywiduów, jak np.: prowadzący głupie programy, modele i modelki, twórcy reklamy, pogodynki i pogodyni, gotujący filozofowie, reżyserzy sitcomów, zawodowi
wyśmiewacze i podsumowywacze, dziennikarze po polonistyce piszący np. o jazzie itd., itp.Cała ta społeczność cwaniaków i cwaniar, nie odpowiadając za nic, nie produkując na dobrą sprawę niczego poza namiętną chęcią autopromocji - żąda dla siebie wszystkiego: wysokich zarobków, sławy, popularności i społecznego szacunku. Zresztą często gęsto ci ludzie wykorzystują swoją popularność zapowiadając w powiatowej Polsce, za ok. 4000 PLN od imprezy, występy innych kolegów szmirusów! I na zdrowie! Ale to nie wszystko, koło absurdu toczy się dalej. Wystarczy w tenże podejrzany sposób zaistnieć jako "ktoś" - a już porywa cię cały system idiotycznych Konkursów i Zawodów dla Ktosiów: wędkarski, żeglarski, koński, tenisowy, taneczny, golfowy, inny. W końcu lądujesz na Festiwalu Gwiazd, na którym byle medialny chłystek, od tygodnia lansowany w telewizyjnych tygodnikach jako gwiazda czy panna wysmarowana samoopalaczem mówi w tajemnicy do sobie podobnych indywiduów: "Nie chciałam(łem) specjalnie tu przyjeżdżać, ale mnie w końcu zmusili. A tu taka ciężka praca! Wywiady, autografy. Mam tego dość! Chyba z moim nowym chłopakiem (dziewczyną) - stosowna kaszaniarsko-obciachowa sesja w "Gali" - wybiorę się na odjazdowe wakacje do aśramu w Indiach albo do buddyjskiej samotni w Tybecie". Chciałoby się krzyczeć: Ludzie! Nie dajcie się wyleszczyć! Sprawdzajcie papiery swoich idoli! To w większości po prostu żądne rozgłosu typki.
Ty się nigdy nie skurwiłeś?
Byłem parę razy w malinach, sezon czy dwa po szkole. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, kto na rynku jest
pan, a kto leszcz. Zagrałem m.in. epizod w "Brunecie wieczorową porą" pana Barei, czyli faceta, którego uważam za ojca zbadziewienia polskiego kina, jakiś epizod w "Czterdziestolatku" u pana Gruzy, czy w kabarecie, w doborowym towarzystwie szmirusów warszawskich. Jedyna rzecz z tego okresu, do której nie mam odruchu wymiotnego, to praca z kolegami z kabaretu "Kur".Aktorzy coraz częściej boją się mówić o sztuce. Co to znaczy?
Nie wiem. Nie wszystko można zgonić na tzw. złe czasy. To jakaś atrofia idei czy co? Ale na przykład diabli wiedzą, jaką drogą podąża młody Piotr Głowacki, który zachwycił mnie rolą w "Odzie do Radości". On już w tej chwili, na samym początku, jest aktorem porywającym i żarliwym. Zatem nie ma posuchy, jeśli chodzi o talenty, jest za to potężna gromadka kolegów idiotów, którzy na pewno nigdy nie będą mówić o sztuce.
Znowu się narażasz. Jakiś aktor czytający nasz wywiad pomyśli: "Co ten Majchrzak wygaduje, żadnej dyplomacji".
Mam syndrom "DD". Wiesz, co to znaczy? Dymać Dyplomację. Tak, dymać dyplomację, bo to wszystko, kurwa, naprawdę wreszcie źle się skończy! Ostatecznie jesteśmy ludźmi, którzy powinni mądrze i pięknie opowiadać o ludzkim losie - co czyni artysta. Albo opowiedzieć o ludzkiej duchowości - co czyni duchowny i wreszcie opowiedzieć o świecie w ogóle - co czyni nauczyciel. Wpuść teraz w te trzy zajęcia kroplę cynizmu, owej "dyplomacji", a uzyskasz piekło. Nie chcę żyć w piekle.
Rozmawiał Łukasz Maciejewski
Cały wywiad możesz przeczytać w najnowszym numerze miesięcznika "Machina".








Na ratunek wielorybom
Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu
~Kaśka
po prostu chętnie poszłabym na randkę ;-)
~bART
..w tym wywiadzie gdyby nie UKRYTA POINTA na jego końcu:
"Cały wywiad możesz przeczytać w najnow...
~zbig.
Zazdroszczą Panu że jest Pan tam gdzie jest i Pan to wie
TAK TRZYMAJ STARY.
~Aldi
Zapiekły w nienawiści, wsciekły, że nikt go nie docenił i ze nie gra, bo sam o sobie ma takie wie...
~doominion
filmu. Czy to mało??
~REALISTA
1. Zeby bylo swietne aktorstwo musi byc tez szmira. To dwie strony tego samego medalu.
2. W Holly...
~Julita
3 razy tak!
Gwiazdy są na niebie i nazwa powinna być tylko dla nich.... W gazecie czytam "wspania...
~artysta innej pr...
Krzychu, są tacy którzy widzą to podobnie jak Ty.
~tosa
Panie Krzysztofie, zieje Pan awersją do skretyniałych odtwórców infantylnych tekstów Szkoda zdrow...
~krzyhoo
a to przecież kalesoniarz, trzeciorzędny aktorzyna co bez charakteryzacji moze zagrać ofiarę depe...
~hmm
też nic wielkiego...
~kinoman
Pan Majchrzak posiada niewątpliwie talent aktorski,lecz w swoich prywatnych wypowiedziach przekro...
~Wes
Pan zawsze mial jaja. Reszta ma luskane orzeszki.
~Pola
~Telewidz
Nie zgadzam sie tylko z opinią o Barei .
~Brukselka(22)
Wyjdzie Pan za mnie? :"))))
~malkontent
A zagranie w tym gownianym serialu to moze juz sztuka wyzszych lotow?...hahahahaha
~Fan
Go w "Konopielce"W.Leszczyńskiego i od tej pory ten Film jest jednym z moich ulubionych.Jakoś mni...
~Stef
Jurewicz, moj idol. Dwa razy puszcza takiego silnego mocnego piarda.Super!
~łys
Jako ciekawostkę podam,że p.Majchrzak tak mówiący o wartościach artystycznych zagrał kiedyś w głu...
~XXXXXXX
ZAJRZYJ DO SŁOWNIKA. \\\"BARANIE\\\"
~Zbig
nadęte pawiany, którzy nawet siebie dobrze nie potrafią zagrać.
~mandaryn
a dzisiaj gawiedż zachwyca się mroczkami cichopkiem,jaka inteligencja taki idol
~gdziemitam.
Choć Majchrzak jest wielkim indywidualistą, to wcale nie znaczy, że jest wielkim człowiekiem.
~tedy
Nie interesuje mnie w jakim jezyku mówi ale jednego jestem pewien jest świetnym aktorem i to prze...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »