Życie zaczyna się po pięćdziesiątce

Wie, jak smakuje porażka oraz co to znaczy stracić wiarę we własne siły. Najgorsze ma za sobą. Dziś jest szczęśliwy. Gra w "Ojcu Mateuszu" oraz "Lekarzach". I żartuje: - Kogo postrzelę w jednym serialu, tego wyleczę w drugim.

W marcu powrócił na ekran jako transplantolog Florczyk w "Lekarzach" oraz inspektor Możejko w "Ojcu Mateuszu". Poza tym gra w teatrach, koncertuje z orkiestrą symfoniczną i przymierza się do nagrania trzeciej płyty. Zajęty z niego mężczyzna! Ale Piotr Polk nie narzeka. Dopiero, gdy skończył 50 lat, jego życie nabrało rozpędu.

Reklama

Na planie "Lekarzy" zamienia się w profesjonalnego chirurga, dla którego przeszczepy to chleb powszedni. Przed zdjęciami do pierwszej serii cały dzień spędził na bloku operacyjnym prawdziwego szpitala. - Byłem świadkiem wycięcia płata wątroby oraz guza na twarzy - wspomina. - Bardzo mi się to podobało - przyznaje.

Rola inspektora Oresta Możejki nie wymagała od niego tak specjalistycznego przygotowania, ale dzięki niej przeżył zabawną historię. Kiedyś został zatrzymany przez policjanta z drogówki. Nie dostał jednak zasłużonego mandatu, ale usłyszał od stróża prawa: - Nie lubię pana specjalnie, ale jak pana ukarzę, żona mi w domu łeb urwie.

Kiedy jako nastolatek zastanawiał się nad wyborem szkoły średniej, ojciec, technolog górnictwa, nalegał, żeby syn zdobył konkretny zawód. Stąd wybór technikum elektrycznego, w którym przyszły aktor zrobił maturę. Jednak rodzice dostrzegali też jego artystyczną duszę, dlatego posłali go do szkoły muzycznej. Dziś potrafi grać na fortepianie, akordeonie, gitarze i perkusji. Początkowo uczył się jednak gry na skrzypcach. Niestety, rodzice nie wytrzymywali nerwowo jego ćwiczeń w domu i namówili go na zmianę instrumentu. - A mogłem być drugim Paganinim! - żartuje Piotr Polk.

Chociaż wirtuozem nie został, to muzyka wciąż mu towarzyszy. Ma na koncie dwie płyty, a debiutancka "Polk in Love" osiągnęła status platynowej. Często koncertuje, ostatnio z okazji Dnia Kobiet wystąpił w towarzystwie Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Częstochowskiej.

Muzyka to nie jedyna jego pasja. Równie dobrze mógłby zarobić na życie jako instruktor jazdy konnej albo stolarz. Konie uwielbia od lat, ma na koncie nagrody w konkursach w ujeżdżeniu. Kupił nawet budynek na hotel i małą stadninę od upadającego PGR-u. Z kolei miłością do stolarstwa zaraził się podczas pobytu we Francji, gdzie próbował sił w filmie. Marzenia o zagranicznej karierze zakończyły się rozczarowaniem, ale remontując m.in. apartament dla jednej z modelek Karla Lagerfelda nauczył się nowego fachu.

Potrafi teraz zrobić kredens, kominek, a nawet kanapę. - Krzeseł już nie robię, bo to dla mnie mało ciekawe - przyznaje. Podobnie ze stołem, chociaż do tego mebla ma szczególny sentyment. Właśnie na stole przyszedł na świat w rodzinnym domu w Kaletach.

Ma za sobą dwa małżeństwa. Oba zakończyły się rozwodem. Po rozstaniu z pierwszą żoną Hanną spadły na jego głowę gromy oburzenia. - Nikt nie wnikał, jakie było nasze małżeństwo - wspomina. Z Magdaleną Wołłejko przez wiele lat tworzył udany związek. Potem coś się popsuło. - Jestem introwertykiem - tłumaczy. - Duszę problemy w sobie, a przecież, gdy coś nie zostanie powiedziane, to zniknie - dodaje.

Obecnie związany jest z Joanną Gajewską. Nie planują ślubu. Dla dwóch córek ukochanej chce być przyjacielem. Jednocześnie żałuje, że sam nie ma dzieci. - Za taki skarb warto oddać wszystkie pieniądze - mówi.

Marzena Juraczko

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Co nowego w kinie?

Dowiedz się więcej na temat: życia | zycie | żyja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje