Reklama

"Twoja twarz brzmi znajomo": Skrzynecka jako Shakira!

"Chciałabym wcielić się w postać Cesarii Evory" - wyznaje Katarzyna Skrzynecka. W programie "Twoja twarz brzmi znajomo" artystka była już m.in. Tiną Turner i Louisem Armstrongiem, a w kolejnym odcinku wcieli się w ognistą Shakirę.

Gdyby mogła pani wskazać artystę, w którego postać chciałaby się pani wcielić w programie "Twoja twarz brzmi znajomo", kto by to był?

Reklama

Katarzyna Skrzynecka: - Jest wielu wspaniałych wokalistów, którzy przychodzą mi do głowy. Jednak postacią najbliższą mojemu sercu jest wspaniała i charyzmatyczna Cesaria Evora. Piosenkarka słynęła z pięknych, romantycznych piosenek i tego, że na scenie zawsze występowała boso. Nie ukrywam, że takie czarne, wyraziste głosy są bliskie mojemu sercu. Z drugiej jednak strony ciekawym zadaniem i dużym wyzwaniem byłoby wcielenie się w rolę lidera zespołu metalowego np. solisty grupy Metallica.

Jak wyglądają przygotowania do takiego programu?

- Praca w nim jest dla nas wszystkich połączeniem przyjemności i ciężkiej pracy. Biorąc udział w takim show, trzeba mieć do siebie duży dystans. Jednocześnie nie ukrywam, że przygotowanie się do każdego odcinka wymaga bardzo dużo pracy. Tym bardziej, że mamy na to tydzień.

- Próby odbywają się na trzech etapach. Przede wszystkim pracujemy z trenerami wokalnymi, pod opieką których uczymy się techniki wokalnej i barwy głosu, jaką śpiewa dany wykonawca. Gdyby ten program był tylko przebieranką i charakteryzacją, to byłby to program karaoke.

Musicie nie tylko zbliżyć się wokalnie do ideału, ale również wyuczyć się zachowania scenicznego?

- Oczywiście, każdy gest, każdy grymas wpływa na ocenę. Ale nie da się ukryć, że najtrudniejszym zadaniem jest takie opanowanie techniki wokalnej, żeby nasz głos zabrzmiał jak najbliżej oryginału. To jest największe wyzwanie. W końcu gwiazdy, w które się wcielamy to najsławniejsze i największe głosy świata. Staram się chociaż w połowie zabrzmieć tak jak oni. Im bardziej udaje mi się zbliżyć do oryginału, tym większą czuję satysfakcję. Jest to nieoceniona szkoła wokalna.

Ile trwała charakteryzacja do roli Louisa Armstronga?

- Występując jako Armstrong, musiałam przemienić się w czarnoskórego, tęgiego mężczyznę. To było chyba dla mnie największe wyzwanie. Charakteryzacja trwała ponad 3,5 godziny. Do metamorfozy wykorzystano specjalny kostium z gąbki, dzięki któremu posturą przypominałam artystę.

Jakie jeszcze elementy, poza kostiumami z gąbki, przyszło pani nosić w trakcie programu?

- Wszelkiego rodzaju peruki, łysiny. Charakteryzatorzy doklejają nam różne elementy twarzy wykonane ze specjalnej silikonowej masy, które mają zmienić nasze rysy. Czasem, kiedy występ jest bardzo ekspresyjny i wymaga energicznej choreografii, obawiamy się, czy na scenie nie odpadnie nam nos albo broda. Faktycznie charakteryzatorzy wykonują w programie niesamowitą pracę godną pochwały.


Katarzyna Skrzynecka - polska aktorka, piosenkarka, prezenterka, autorka tekstów i kompozytorka. Studiowała w warszawskiej Akademii Teatralnej, którą ukończyła w 1993 r. Skończyła też stołeczną Szkołę Muzyczną II stopnia na Wydziale Fortepianu i Wokalistyki. Była na stypendium pomaturalnym w Paryżu.

Rozmawiała Monika Dzwonnik (PAP Life).

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: twarzy

Reklama

Wasze komentarze (74)

Dodaj komentarz Sortuj

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje