Reklama

"Taniec...": Wygra po raz trzeci?

Stefano Terrazzino jest wyrozumiałym nauczycielem, ale jednej rzeczy nie toleruje - lenistwa. Na szczęście trafia na pracowite gwiazdy.

Jest jednym z najbardziej doświadczonych tancerzy "Tańca z gwiazdami". W programie bierze udział po raz szósty, a na koncie ma dwie Kryształowe Kule. Teraz uczy tańca Katarzynę Glinkę.

Terrazzino przyznaje, że aktorka jest bardzo utalentowana.

- Kasia zaskoczyła mnie przede wszystkim tym, że ma bardzo naturalne ruchy, ma niesamowitą grację i elegancję. To prawdziwy dar. Podziwiam także jej pracowitość i zaangażowanie. Swoją pozycję zawodową osiągnęła ciężką pracą i talentem. Nie chce bazować na urodzie, chociaż jest piękna - mówi o gwieździe serialu "Barwy szczęścia".

Reklama

Tancerz twierdzi też, że jeszcze nie pracował z taką artystką, a Glinka jest po prostu wyjątkowa.

- Ona jest 'niepodrabialna', dlatego nie mogę jej porównać do żadnej z moich poprzednich partnerek. A muszę przyznać, że miałem wielkie szczęście do gwiazd, z którymi tańczyłem. Każda z nich była indywidualnością - wyjątkową i niepowtarzalną. Od każdej czegoś się nauczyłem. Kinga Rusin to kobieta instytucja, niezwykle zorganizowana i przedsiębiorcza. Kasia Tusk zaskoczyła mnie tym, że mimo tak młodego wieku, stawia w życiu na bardzo tradycyjne wartości. Justyna Steczkowska to wielka osobowość. Dzięki spotkaniu z nią zacząłem śpiewać. Natomiast Agata Kulesza jest cudowną, skromną, kochaną osobą. Podziwiam jej absolutny brak egoizmu. Uczę się tego od niej, bo połączyła nas prawdziwa przyjaźń, która trwa do dziś - wspomina swoje poprzednie partnerki Włoch.

Artysta przekonuje, że jako dziecko był bardzo nieśmiały i zamknięty w sobie. Pamięta jednak dobrze, kiedy pierwszy raz pojawił się na parkiecie.

- Moją przygodę z tańcem zacząłem dość późno, bo dopiero w wieku 16 lat. Na początku było to hobby. Gdy miałem 21 lat, poświęciłem tańcowi więcej uwagi, wysiłku i czasu. Wtedy to zaczęło przynosić efekty. Otworzyłem też sklep z ubraniami i akcesoriami do tańca. Interes okazał się sukcesem. Prowadziłem go przez trzy lata, jednak ta praca była coraz bardziej absorbująca. W efekcie zupełnie nie miałem czasu na taniec. Nie mogłem poświęcać się pasji i czułem się nieszczęśliwy. I tak mając 25 lat postanowiłem zamknąć sklep i przyjechałem do Polski - opowiada Terrazzino.

Tancerz twierdzi, że była to najlepsza decyzja w jego życiu i nigdy jej nie żałował.

- Tu zaczęły się spełniać moje marzenia. Chociaż mam wiele pasji, między innymi śpiew i aktorstwo, to taniec jest i będzie na pierwszym miejscu. Jest dla mnie najlepszą metodą wyrażania siebie i sprawia mi mnóstwo przyjemności. Dlatego nie wyobrażam sobie mojego życia bez tańca - podsumowuje.

Ze Stefano Terrazzino rozmawiała Anna Woźniak.

Więcej czytaj w magazynie "Tele Tydzień"

Tele Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Stefano Terrazzino | tańce | 'Gwiazdy' | szczęście | taniec
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy