"Sonda": Fenomen programu

Program "Sonda" był prawdziwym fenomenem. Jego gospodarze - Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński - w przystępny sposób ukazywali świat nauki i techniki oraz oddziaływali na wyobraźnię widzów. Przed nimi nikt nie prezentował problemów nauki i techniki w formie show.

Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński na planie programu "Sonda"

Magazyn "Sonda" powstał na bazie "Eureki", jednego z najstarszych programów edukacyjnych w polskiej TV, nadawanego od 1957 roku. Telewizyjni decydenci uznali, że dotychczasowa formuła się wyczerpała. "Sonda" miała wnieść nową jakość. Emitowana była od 1977 do 1989 roku. Pracę nad programem powierzono fizykowi Andrzejowi Kurkowi, któremu pomagały Wanda Konarzewska i Zofia Żukowska.

Nowatorskie podejście

Reklama

Pierwsze dwa programy Kurek prowadził właśnie z nimi. Szybko jednak zdecydował się zbudować własny zespół redakcyjny. Do teamu dołączył dziennikarz i ekonomista Zdzisław Kamiński. Panowie stworzyli niezapomnianą parę prowadzących, a prywatnie bardzo się zaprzyjaźnili. Początkowo program miał typową formę magazynu. Realizowany był w studiu, w którym pojawiali się goście i prezentowano materiały filmowe. W pierwszym odcinku poruszono takie tematy, jak misja sondy Voyager, roboty przemysłowe i podwodne wulkany. Prowadzący zastanawiali się też, skąd wzięło się życie na Ziemi i podali informację o odkryciu celulozy w przestrzeni kosmicznej. Jednak szybko zmieniono formułę.

Każdy odcinek "Sondy" poświęcony był wybranemu zagadnieniu z dziedziny nauki lub techniki. Kurek i Kamiński dyskutowali o nim, reprezentując przeciwstawne poglądy. Jeden kreował się na nerwusa, drugi wchodził w rolę chłodnego naukowca. Pierwszy był entuzjastą nowych rozwiązań, drugi sceptykiem. Obaj unikali sugerowania ostatecznego rozstrzygnięcia. To widz miał wyciągnąć wnioski w zgodzie z własnymi przekonaniami.

Naukowy spektakl

Prowadzący często występowali przebrani w kostiumy. Ich dyskusje odbywały się najczęściej w studiu, gdzie ważną rolę odgrywała scenografia. Przeprowadzali też doświadczenia, które były nieodłącznym elementem ich walki na argumenty. Musieli przy tym wykazać się nie lada pomysłowością. Improwizowali, ale zawsze mieli świetne pomysły na zilustrowanie omawianych zjawisk. Np. rzucali piłeczką, by zobrazować promienie laserowe. Jedną z przyczyn wymuszających te skromne środki był niewielki budżet, jakimi dysponowali twórcy programu. Zdzisław Kamiński skarżył się na to w wywiadach, przywołując zdarzenie, kiedy to, by zrobić model bakterii, wyniósł z domu, bez zgody żony, kordonek. Jednak właśnie ta prosta formuła zdobyła serca widzów.

"Sonda" była pod wieloma względami nowatorska, a przez wielu do tej pory uważana jest za najlepszy program popularnonaukowy w historii polskiej telewizji. Po roku emisji "Sonda" miała średnio 3 mln widzów, ale już w 1988 roku każdy odcinek przyciągał przed telewizory ponad 6 mln! W czym tkwił sukces? Przede wszystkim twórcy unikali zbyt zawiłych tematów. Dzięki temu program trafiał do każdego, bez względu na wiek, zawód i zainteresowania. Porywające dyskusje przeplatane były felietonami filmowymi, które prezentowały omawiane w danym odcinku zagadnienia. Co ciekawe, materiały do nagrań filmowych zespół zdobywał za darmo. Było to możliwe dzięki ambasadom Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec i ZSRR, ośrodkom kultury oraz przedstawicielstwom handlowym różnych krajów.

Mimo ogromnej popularności, rok 1989 miał być ostatnim rokiem emisji programu. Jego autorzy planowali uruchomienie nowego cyklu poświęconego reformom gospodarczym. Niestety, nie zdążyli z jego realizacją.

Tragiczny koniec

29 września 1989 roku Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński, a także prowadzący samochód polski kierowca i pilot rajdowy Andrzej Gieysztor jechali do fabryki kotłów "Rafako" w Raciborzu, gdzie mieli zbierać materiały do kolejnego odcinka "Sondy". Ich Peugeot zderzył się czołowo z ciężarówką. Wszyscy trzej zginęli na miejscu. Pojawiło się mnóstwo hipotez i teorii spiskowych. Według jednej z nich auto, którym podróżowali Gieysztor, Kurek i Kamiński, na łuku drogi miało zjechać na przeciwny pas, zderzyć się ze Starem, bo Gieysztor nie zauważył rozlanej plamy oleju i wpadł w poślizg. Jednak winnego zanieczyszczenia drogi cieczą nie znaleziono. Odpowiedzialność za wypadek spadła na Andrzeja Gieysztora, który miał jechać zbyt szybko.

Śmierć Andrzeja Kurka i Zdzisława Kamińskiego była końcem "Sondy". Telewizja wyemitowała jeszcze trzy premierowe odcinki i zdjęła program z anteny. Jego twórcy zostali pochowani na tym samym cmentarzu w podwarszawskich Pyrach. Niebawem minie 26 rocznica ich śmierci. Dziś "Sonda" jest zapisem tego, jak na przestrzeni lat zmieniała się nauka i technika, a to, co zostało określone przez prowadzących jako "możliwe", stało się rzeczywistością.

JBJ

Andrzej Kurek (1947-1989) z wykształcenia był fizykiem. Mówił prostym językiem o technice, która wówczas była dla wielu Polaków niezrozumiała.

Zdzisław Kamiński (1946-1989) ukończył Wydział Handlu Zagranicznego SGPiS w Warszawie. Jego pasją było popularyzowanie nauki.


Dowiedz się więcej na temat: Sonda | Andrzej Kurek | Zdzisław Kamiński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje