Śmierć na planie reality show "Cops"

38-letni dźwiękowiec Bryce Dion został zastrzelony w trakcie kręcenia reality-show "Cops".

Ekipa telewizyjna pojechała z policjantami do zgłoszenia napadu na sieć fast-foodów. Kiedy dotarli na miejsce, rabuś zaczął strzelać do policjantów z wiatrówki. Ci odpowiedzieli ogniem. Dion został postrzelony, gdy próbował ustawić mikrofon. Znajdował się na linii strzału. Mężczyzna zginął od kuli policjanta, która przebiła jego kamizelkę kuloodporną.

Reklama

źródło: CNN Newsource/x-news

Dion był dźwiękowcem ekipy "Cops" od 7 lat. To pierwszy śmiertelny wypadek na planie emitowanego od 27 lat reality-show.

Twórcy programu zaprzeczyli sugestiom, jakoby policjanci popisywali się przed kamerami, co miało doprowadzić do przypadkowego postrzelenia Diona.

"'Cops' to reality show z prawdziwego zdarzenia. Nic nie jest tu poddane manipulacji, nic nie jest napisane, nic nie jest zaaranżowane. Wszystko jest prawdziwe i realne. Taka rzecz mogła się po prostu wydarzyć, tak jak zdarza się i w normalnym życiu" - powiedział twórca show John Langley

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje