Rozpoczął się proces Kamila Durczoka

Rozpoczął się proces Kamila Durczoka przeciwko tygodnikowi "Wprost". Chodzi o artykuły opisujące mobbing, którego dziennikarz miał się dopuszczać jako szef "Faktów" TVN. We wtorek, 30 września, przed Sądem Okręgowym w Warszawie zeznawali pierwsi świadkowie.

Kamil Durczok walczy w sądzie o swoje dobre imię

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się proces cywilny o naruszenie dóbr osobistych dotyczący dwóch artykułów z tygodnika "Wprost" - "Ukryta prawda" i "Nietykalny", które zostały opublikowane w lutym br. Ich autorami są Sylwester Latkowski, Michał Majewski, Olga Wasilewska i Marcin Dzierżanowski - informuje portal Wirtualnemedia.pl. Durczok oskarżył również dziennikarzy "Wprost" o zniesławienie.

Proces rozpoczął się już 17 września, a Kamil Durczok domaga się od autorów i wydawcy "Wprost" przeprosin oraz 2 mln zł odszkodowania.

Reklama

We wtorek, 30 września, zeznawała pierwsza grupa świadków w tym procesie. Dwoje wezwanych pracowników TVN w części jawnej procesu potwierdziło, że byli świadkami "niepożądanych zachowań" Kamila Durczoka wobec innych pracowników stacji albo o tym słyszeli. Jeden ze świadków stwierdził, że te osoby skarżyły mu się na mobbingowanie przez Durczoka.

Kolejna rozprawa odbędzie się 20 października. Sąd wyznaczył dziewięć terminów rozpraw, ostatni na koniec listopada. Przesłuchanych ma zostać jeszcze około stu świadków.

Przypomnijmy, że 10 marca b.r. spółka TVN zakończyła współpracę z Kamilem Durczokiem ze skutkiem natychmiastowym. Podano wówczas, że Komisja powołana przez TVN "zidentyfikowała przypadki niepożądanych zachowań, włącznie z mobbingiem i molestowaniem seksualnym".

Komisja została powołana 13 lutego po artykule tygodnika "Wprost", który napisał o molestowaniu seksualnym w jednej ze stacji telewizyjnych. Opublikowano relację anonimowej, "znanej dziennikarki", która była molestowana przez byłego przełożonego, "bardzo popularną twarz telewizyjną, szefa zespołu w jednej ze stacji". W artykule mowa była również o mobbingu i dyskryminacji. Nie podano jednak żadnych nazwisk, nie wyjaśniono też, o jaką stację chodzi.

W mediach pojawiały się spekulacje, że chodzi o szefa "Faktów" TVN Kamila Durczoka. On sam temu zaprzeczył.


INTERIA.PL/Wirtualnemedia
Dowiedz się więcej na temat: Kamil Durczok

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje