Oświadczenie zwolnionych wydawczyń TVP Info

Zwolnione wydawczynie ​TVP INFO w specjalnym komunikacie zamieszczonym na stronie press.pl odpowiedziały na zarzuty Telewizyjnej Agencji Informacyjnej.

TVP Info

Przypomnijmy, że we wtorek, 15 marca, dyrekcja Telewizyjnej Agencji Informacyjnej zdecydowała, że w trybie natychmiastowym zwolnione zostają wydawczynie Izabela Leśkiewicz i Magdalena Siemiątkowska. Zwolniono też Małgorzatę Serafin.

Trzy dni wcześniej, w sobotę, 12 marca, Izabela Leśkiewicz i Magdalena Siemiątkowska chciały na antenie TVP Info relacjonować demonstrację KOD-u i odmówiły polecenia, żeby w to miejsce pokazać konferencję Episkopatu Polski na temat Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

Reklama

"W opinii dyrekcji Telewizyjnej Agencji Informacyjnej protest KOD-u był ważnym, ale nie jedynym tematem dnia. Natomiast wydawczynie: Izabela Leśkiewicz i Magdalena Siemiątkowska uznały, że protest KODu- u powinien być dominującym wydarzeniem w serwisach informacyjnych TVP Info" - opisała tę sytuację Telewizyjna Agencja Informacyjna. "TAI kończy też w trybie natychmiastowym współpracę z wydawcą Małgorzatą Serafin, która odmówiła na antenie TVP Info emisji dwóch materiałów reporterskich, które powstały dzień wcześniej w 'Wiadomościach'" - dodano w komunikacie.

W czwartek, 17 marca, w specjalnym oświadczeniu, Siemiątkowska, Leśkiewicz i Serafin odpowiedziały na zarzuty TAI. "Nieprawdą jest, że protest KOD-u miał być jedynym tematem dnia na antenie TVP INFO. Wydawcy - Magdalena Siemiątkowska i Izabela Leśkiewicz - zaproponowali alternatywne rozwiązanie programowe. Wydawcy nie zagrozili w żaden sposób ciągłości emisji anteny TVP INFO, pozostając na stanowisku przestrzegania zasad rzetelności i bezstronności dziennikarskiej" - napisały zwolnione wydawczynie.

Według nich decyzja o rezygnacji z pokazywania na żywo przemówień podczas marszu KOD-u zapadła "poprzedniego dnia późnym wieczorem na spotkaniu kierownictwa TAI z prezesem TVP S.A".

Z oświadczenia dowiedzieliśmy się też, że wydawcy dostali również polecenie, aby zlecić dziennikarzom realizację dwóch materiałów: o tym jak "KOD-owcy hejtują zwykłych ludzi" oraz o tym, jak za rządów Platformy Obywatelskiej w czasie manifestacji strzelano do ludzi z broni gładkolufowej.

"Wydawcy odmówili zlecenia takich materiałów, uzasadniając to brakiem rzetelności dziennikarskiej i łamaniem zasad obiektywizmu. Również obecni na kolegium reporterzy zaprotestowali przeciwko realizacji tematów z narzuconą tezą" - czytamy w oświadczeniu.

Wydawczynie zaprzeczyły też oskarżeniom o zakłócenie ciągłości anteny TVP Info."Półtorej godziny przed wydaniem serwisu wydawcy M. Siemiątkowska i I. Leśkiewicz zwrócili się do szefa newsroomu z prośbą o zabezpieczenie anteny ostrzegając, że nie podpiszą się pod wydaniem niezgodnym z zasadami obiektywizmu i rzetelności dziennikarskiej. Te argumenty zostały zignorowane. Antena miała jednak ciągłość, ponieważ na dyżurze nadal pozostawali wydawcy pasma porannego TVP INFO" - brzmi treść komunikatu.

"Kiedy jednak M. Siemiątkowska i I. Leśkiewicz konsekwentnie odmawiały wykonania scenariusza zaprojektowanego bez ich wiedzy i zgody, dyrektor TAI Mariusz Pilis polecił szefowi newsroomu sprowadzenie do pracy innych wydawców, którzy wykonają takie polecenia. M. Siemiątkowska i I. Leśkiewicz będąc świadome, że grozi to utratą pracy zapytały, czy powinny złożyć wypowiedzenia. Szef newsroomu oświadczył, że nie ma takiej potrzeby. W tym czasie program na żywo toczył się normalnie" - ujawniły zwolnione wydawczynie.

Według nich dyrektor TVP INFO Grzegorz Adamczyk miał o godz. 16.30 spotkać się z zespołem TVP Info mówiąc, że "nie ma żalu do wydawców, którzy odmówili wykonania poleceń narzuconych przez dyrekcję". "W imieniu dyrekcji TAI przeprosił także za zaistniałą sytuację" - napisały.

W oświadczeniu czytamy też, że zwrot nastąpił dni później, kiedy dyrektor TAI Mariusz Pilis w obecności całego zespołu TVP Info miał powiedzieć: "To jest ostatni moment, kiedy w Telewizji Publicznej panuje jakakolwiek ideologia. Tych, którzy zamierzają poprzeć te panie, zapraszam do sekretariatu". Troje dziennikarzy, którzy zareagowali na te słowa - Agata Całkowska, Łukasz Kowalski i Patryk Zalasiński - podpisało się też pod czwartkowym oświadczeniem.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje