Niepowtarzalny styl i powalający urok

Joanna Kołaczkowska to jedna z najważniejszych postaci polskiej sceny kabaretowej. Od lat związana z kabaretem Hrabi, z powodzeniem pracuje także w dubbingu.

Kołaczkowska to bez wątpienia kobieta-wulkan. Działalność kabaretową zaczynała już w czasie studiów pedagogicznych. W wywiadzie dla "Zwierciadła" wspomina, że zdała na nie tylko dlatego, że ojczym obiecał jej za to dżinsy...

Reklama

Artystka występowała m.in. w Drugim Garniturze i w kabarecie Potem. Od 2002 roku gra w kabarecie Hrabi. Jej działalność nie kończy się jednak tylko na scenie. W ostatnim czasie wzięła udział w polskim dubbingu do francuskiej animacji "Sklep dla samobójców".

Współpraca Kołaczkowskiej z Drugim Garniturem rozpoczęła się w 1988 roku, gdzie występowała razem z Adamem Nowakiem (lider zespołu Raz Dwa Trzy), Dariuszem Kamysem (obecnie Hrabi) i Władysławem Sikorą. Kiedy w 1989 roku zespół zakończył działalność, Kołaczkowska przeszła do grupy Potem, gdzie grała "wcielając się w role kapturków, królewien, dzieweczek i babochłopów".

Po rozwiązaniu kabaretu, nie była pewna, czy jeszcze wróci na scenę. "Pożegnałam się całkowicie myśląc, że będę siedzieć w domu z dzieckiem i zostanę gospodynią domową. Aż do chwili, gdy Dariusz Kamys - prywatnie mój szwagier - zaproponował mi udział w nowym kabarecie. Opierałam się strasznie, rękami i nogami - tak bardzo bałam się porównań z kabaretem Potem. Ale oczywiście wskoczyłam w to na główkę!" - wyznała w wywiadzie dla PAP Life.

"Wydawało mi się niemożliwe stworzyć zespół, który po kabarecie Potem mógłby choćby dorównać jego geniuszowi. Przez lata trwania kabaretu Potem żyliśmy jak pączuszki w maśle, w komforcie posiadania rewelacyjnego lidera" - wspomina na oficjalnej stronie kabaretu. Grupa Hrabi wyszła jednak z próby obronną ręką i do dziś rozśmiesza publikę do łez.

Pierwsze kroki w dubbingu Kołaczkowska stawiała u Roberta Turło, zaraz po zakończeniu działalności kabaretu Potem. Jednak pierwszym dużym doświadczeniem stał się dopiero "Sklep dla samobójców", gdzie wcieliła się w postać Lukrecji, właścicielki osobliwego interesu. Swoją bohaterkę opisuje, jako pełną sprzeczności i momentami niedorzeczną, ale ciepłą i opiekuńczą jednocześnie. Taką jak "normalna baba". Komedia, choć animowana, z pewnością rozbawi wszystkich tych, którzy kochają czarny humor.


Udział w filmie, to tylko jeden z przystanków w działalności artystycznej Kołaczkowskiej. W zeszłym roku kabaret Hrabi świętował dziesięciolecie swojej pracy i nie wygląda na to, by miał przerwać działalność. "Tak się poświęciliśmy pracy artystycznej i nowym programom, że przegapiliśmy nasz jubileusz. I dobrze! Kto by się tym przejmował? 30 lat pracy w kabarecie Hrabi - to będzie wyczyn! Starzy, schorowani, ale wciąż na scenie" - żartuje Kołaczkowska.

Pytana o dalsze plany kabaretu, odpowiada: "Przygotowujemy się obecnie do premiery nowego programu. Po ostatnim, dość rozbudowanym, 'Gdy powiesz: TAK', planujemy coś prostszego, klasycznego. Poza tym, w czerwcu zrobiliśmy program kabaretowy dla dzieci - pt. 'Bez wąsów' - chcemy pokazać go widzom, i tym małym i dużym".

Bez wątpienia, Kołaczkowska to nietuzinkowa postać sceny kabaretowej. To przede wszystkim "monstrualny zmysł komiczny, niepowtarzalny styl i powalający urok".

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje