Mikołaj Roznerski: Biegać można nawet nago

Ten przystojniak szybko potrafi oczarować, jak jego bohater w "M jak Miłość", który łamie serca kobiet. Mikołaj Roznerski opowiada o roli w serialu i swej wielkiej pasji - sporcie.

Chodakowski z "M jak miłość" ciągle romansuje i zmienia kobiety jak rękawiczki. Czy on się kiedyś ustatkuje?

Reklama

Mikołaj Roznerski: - Mam nadzieję, że nie. Dla mnie jako aktora jest ciekawiej, kiedy coś się dzieje. Choć ostatnio mój bohater na poważnie walczy o Kasię graną przez Agnieszkę Sienkiewicz. Bardzo chce, by zamieszkali razem.

Czy postawa Marcina odzwierciedla los współczesnych młodych mężczyzn, którzy trochę się miotają, nie wiedzą, co wybrać?

- Na pewno panuje większa swoboda obyczajowa. Mamy wszystko na wyciągnięcie ręki, wszędzie możemy pojechać. Młodzi ludzie chcą korzystać z życia, być w luźnych, otwartych związkach. Wydaje mi się, że jest też bardzo dużo wrażliwych facetów, którzy nie potrafią poukładać sobie życia tak, jakby chcieli. Taki jest Marcin. To mały oszust, kombinator, ale wierzę, że to dobry chłopak. Zawsze będę go bronił.

Bohater ma skomplikowaną relację także z mamą, którą gra Małgorzata Pieczyńska.

- Marcin ma do niej duży żal i pretensje, sytuacja wymaga od niego przełamania się, zmiany nastawienia na bardziej przyjazne. Pewnie w tej historii też jest kawał prawdziwego życia. Od razu zaznaczę, że ja z moją kochaną mamą mam bardzo dobre układy.

W serialu "To nie koniec świata!" wcielił się pan w sportowca...

- Szalonego piłkarza, który rzuca grę w reprezentacji i zajmuje się gotowaniem, restauracją, balowaniem. To dość komiczna postać, bardzo ją lubię.

Interesuje się pan piłką nożną?

- Grałem w Polonii Jaszowice w miejscowości obok moich rodzinnych Rolantowic. Podczas meczów byłem wpuszczany na boisko w 91. minucie. Kiedy tylko wybiegałem, rozlegał się końcowy gwizdek. Byłem strasznie marny. Teraz mam już większe umiejętności. Gram w drużynie aktorów, brałem udział m.in. w meczu charytatywnym gwiazd stacji TVN i polityków.

Sport to pana pasja, dlatego w "Pytaniu na śniadanie" podjął się pan nowego wyzwania?

- Tak. W sobotnich wydaniach prowadzę trening dla widzów. Chciałem pokazać ludziom, że nie trzeba bardzo kosztownych urządzeń, by ćwiczyć. Wystarczy to, co nas otacza.

Marcin Dorociński kiedyś powiedział, że do biegania potrzebne są tylko buty...

- Przyznaję mu rację, można biegać nawet nago...

Ponoć ćwiczy pan aż pięć razy w tygodniu?

- Mój trening trwa od półtorej do dwóch godzin. Kiedyś chodziłem do klubów fitness i siłowni, teraz działam w plenerze: w lesie, w parku, na ulicy. Zaczynam od 30-minutowej rozgrzewki biegowej, potem wykonuję różne ćwiczenia zależnie od tego, co napotkam na swojej drodze: schody, murek czy kosz na śmieci. Zawsze mam przy sobie mój podstawowy sprzęt, czyli linkę i rękawice.

Bierze pan udział w maratonach i triathlonach?

- Jeszcze nie miałem okazji sprawdzić się w takich zawodach, może kiedyś. Ćwiczę dla siebie. Nie jestem profesjonalnym trenerem fitness, robię wszystko raczej intuicyjnie. Jednak przez tyle lat uprawiania sportu zdobyłem nie tylko doświadczenie, ale i pewną wiedzę.

Stwierdzono naukowo, że wysiłek fizyczny oczyszcza umysł oraz pobudza hormon szczęścia.

- Oczywiście. Sport pomaga mi zawodowo, bo jako aktor muszę być w dobrej formie. Korzystnie też wpływa na psychikę. Czuję się dużo lepiej i mam więcej energii do życia.

Wiem, że jest pan wielkim fanem sportów ekstremalnych.

- Mam potrzebę, by ciągle wyzwalać w sobie adrenalinę. Nie posiadam szybkiego samochodu, więc się nie ścigam, zresztą uważam, że to zbyt niebezpieczne. Natomiast lubię skateboarding, snowboarding. A ostatnio widziałem bardzo fajny filmik w internecie o chodzeniu po linie i postanowiłem, że muszę się tego nauczyć.

To chyba nazbyt ryzykowne. Łatwo się połamać...

- Lubię wyzwania. Nie wiem, czy będę w stanie złapać równowagę przy moim wzroście. Ponoć im człowiek niższy, tym łatwiej chodzić po linie. Jednak mam nadzieję, że mi się uda. Muszę spróbować.

Dostrzegam bliznę na pana łuku brwiowym. Czy to wynik jakiegoś groźnego upadku?

- Bliznę mam już, niech policzę, dobrych 25 lat. To pamiątka szaleństw z dzieciństwa, a konkretnie skakania po skrzynce z narzędziami.

Rozmawiała Ewa Modrzejewska

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Dowiedz się więcej na temat: Mikołaj Roznerski | mikolaj | “M jak miłość”

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama