Luke Perry: Nieugięty

Luke Perry marzył o karierze gwiazdy filmowej, jednak na zawsze został związany z postacią serialowego Dylana McKaya z "Beverly Hills, 90210". Żadna inna rola nie przyniosła mu tyle sławy i uwielbienia ze strony fanek. Mimo licznych prób, nie zdołał się od niej w pełni uwolnić.

Dylan, to ty? Luke Perry już po pięćdziesiątce

Nieugięty Luke

Luke Perry urodził się 11 października 1966 roku w Mansfield, w stanie Ohio. Wraz z dwójką rodzeństwa wychował się na farmie. Już w dzieciństwie musiał pogodzić się z rozstaniem rodziców, a następnie z bolesną stratą ojca, który w 1980 roku zmarł na atak serca.

Reklama

Karierę zaczynał jako model, reklamował m.ni. jeansy. Aby mieć pieniądze na przeżycie, podejmował się dodatkowo różnych prac dorywczych - pracował między innymi w sklepie obuwniczym, fabryce klamek oraz przy kładzeniu asfaltu.

Jako dziecko, uwielbiał oglądać telewizję. Aktorem zapragnął być po obejrzeniu filmu "Nieugięty Luke" z Paulem Newmanem w głównej roli. "Kiedy byłem mały, telewizja pochłaniała mnie przez cały dzień. Teraz, kiedy telewizja faktycznie jest dostępna 24 godziny na dobę, jestem zajęty innymi rzeczami. Ale wracam przed telewizor, kiedy tylko mogę" - przyznaje.

"Przeszliśmy przez wszystko"

Postanowił szukać szczęścia w Nowym Jorku, gdzie szybko otrzymał dwie role serialowe - wystąpił jako Ned Bates w dramacie "Loving" i gościnnie w "Another World". Przyjmował każdą propozycję, aby opłacić rachunki i jakoś przeżyć w wielkim mieście. Nie spodziewał się, że udział w castingu do serialu "Beverly Hills, 90210" w 1990 roku przyniesie mu międzynarodową sławę i zakończy jego kłopoty finansowe.

Nie wszyscy wiedzą, że Luke Perry najpierw brał udział w przesłuchaniu do roli Steve'a Sandersa, którą w efekcie zdobył jednak Ian Ziering. Natomiast Luke został obsadzony w roli chodzącego własnymi ścieżkami, często nierozumianego i popadającego w tarapaty Dylana McKaya. Jak wyznaje w jednym z wywiadów, kiedy pojawił się na castingu, od razu został zauważony przez producenta, Aarona Spellinga. Po latach, Luke Perry wciąż mile wspomina tę współpracę: "Dzięki niemu zaczęła się moja kariera. Żywię silne uczucia do niego. Śmialiśmy się, płakaliśmy, razem przeszliśmy przez wszystko. Aaron był wspaniały w stosunku do mnie".

Szkolny przystojniak i czarny charakter

Dylan McKay był postacią wiecznie borykającą się z problemami, a nawet z nałogami. Dylan wychował się w rozbitej rodzinie, a jego ojciec miał kłopoty z mafią. Chłopak był szkolnym przystojniakiem, dziewczyny podkochiwały się w tajemniczym brunecie, a on musiał wybierać między związkiem z Brendą (Shannen Doherty), a jej przyjaciółką Kelly (Jennie Garth).

Rola w serialu "Beverly Hills, 90210" przyniosła Perry'emu wielką sławę i uwielbienie ze strony rozkochanych w nim fanek, od których systematycznie dostawał mnóstwo listów miłosnych. Został idolem nastolatek. Serial stał się tak wielkim sukcesem, że Perry często pojawiał się na okładkach tabloidów. Plotkowano o jego związkach. Przypuszczano, że romansował z serialową koleżanką - Shannen Doherty. Aktor jednak ucina plotki: "Nie spotykaliśmy się i nie mieliśmy ze sobą zbyt wiele wspólnego".

Pomiędzy realizacją kolejnych sezonów serialu, Luke Perry zagrał w kilku produkcjach filmowych, między innymi w dramatach "Desperaci" (u boku Ashley Judd) i "Ostatni deszcz" oraz horrorze z elementami komedii "Buffy - postrach wampirów".

Niespełnione ambicje

Perry pragnął jednak czegoś więcej, niż tylko roli w serialu. Osiągnął tak wiele i żywił nadzieję, iż dotychczasowo zdobyta popularność pomoże mu w dalszej karierze gwiazdy filmowej. Po pięciu latach gry w "Beverly Hills, 90210" zrezygnował ze współpracy. Zaczął rozglądać się za innymi ofertami. Marzyły mu się większe role filmowe. Wciąż jednak nie potrafił oderwać się od postaci Dylana McKaya. Żadna późniejsza kreacja aktorska nie przyniosła mu już takiej popularności.

Mimo całkiem dobrych recenzji filmu biograficznego "8 sekund", w którym zagrał  mistrza rodeo, nadal nie zdobył tego, do czego dążył. Zmienił wizerunek i zagrał w "Piątym elemencie", jednak Dylan McKay pozostał z nim na zawsze. Do tego stopnia, że w 1998 roku postanowił powrócić do "Beverly Hills, 90210". Pytany o tę decyzję, wyznał: "Wróciłem, bo jeden z moich najbliższych przyjaciół - Paul Waigner, nasz producent wykonawczy, umierał na raka. Chciałem spędzić z nim ten ostatni rok jego życia. Niczego bardziej nie cenię na świecie, niż przyjaźni. Paul nauczył mnie wielu ważnych rzeczy o branży telewizyjnej, takich jak prawidłowe traktowanie ludzi. To było moje przeznaczenie, aby być z nim po raz ostatni".

Co się z nim dzieje?

Zerwaniem z wizerunkiem Dylana McKaya był gościnny udział w kontrowersyjnym serialu więziennym "Oz", produkowanym w latach 1997-2003. Luke Perry zagrał również tytułową rolę w serialu fantastycznym "Jeremiah" (2002-2004), którego akcja rozgrywała się w postapokaliptycznym świecie. Aktor na swoim koncie miał także krótkie epizody w innych produkcjach serialowych, takich jak "Siostrzyczki", "Fuks", "Anatomia prawdy".

Mimo licznych prób zerwania z wizerunkiem stworzonym na potrzeby serialu "Beverly Hills, 90210" Luke Perry przyznaje: "Jestem powiązany z tą postacią aż do śmierci, ale to akurat mi odpowiada. To ja stworzyłem Dylana McKaya. On jest mój".

Pytany, czy ma jeszcze jakiś kontakt z serialową ekipą, odpowiada: "Często rozmawiam z Brianem Austinem Greenem. Moim zdaniem, Brian zostanie kiedyś królem w tym biznesie. Jest tak utalentowany i poskładany, że będzie potworem, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Brian jest bardzo zabawny i brakuje mi pracy z nim".

Dzisiaj Luke Perry ma 50 lat, jest po rozwodzie i ma dwójkę dzieci.

Dowiedz się więcej na temat: Luke Perry

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje