"Komisariat": Na bazie prawdziwych wydarzeń

W podwarszawskim Piasecznie trwają zdjęcia do paradokumentalnego serialu TVP1 "Komisariat". - Większość scenariuszy powstaje na bazie prawdziwych zdarzeń, po które sięgamy do akt policyjnych i sądowych" - mówi reżyser serialu Michał Węgrzyn.

Reżyser Michał Węgrzyn (L) i Sebastian Wątroba (P) na planie "Komisariatu"

W rolę jednego z komisarzy stołecznej policji wcielił się znany z innych produkcji telewizyjnych były policjant Sebastian Wątroba. Serial realizują bracia Węgrzynowie. Reżyserem całości jest Michał, a Wojtek - operatorem kamery.

Reklama

Byłeś reżyserem "Dzień Dobry, Polsko", programu lifestylowego TVP1. Jednak rozstałeś się z programem. Teraz reżyserujesz "Komisariat".

Michał Węgrzyn: - Nie byłem w stanie łączyć dwóch funkcji na raz. Kończyłem pracę w "Dzień Dobry Polsko" o godz. 8 rano i po 3 godzinach live jechałem na plan "Komisariatu". To było ponad moje siły. Zatem dobrze się stało, że mogłem przestać pracować przy programie.

Nie żałujesz?

Michał Węgrzyn:- Czasami tęsknię, bo to była fajna praca z fajnym zespołem. Ale lubię pracować na planie serialu fabularnego.

"Komisariat" to serial fabularny?

Michał Węgrzyn:- Z założenia "Komisariat" miał być stricte paradokumentalnym serialem, ale tak wyszło, że wraz z moim bratem Wojtkiem, który jest operatorem, stworzyliśmy hybrydę, tj. połączenie serialu fabularnego z inspiracją czegoś takiego jak paradokument. Wydaje mi się, że to fajnie wychodzi. Nie wiem, jak nazwać ten styl... Z pewnością miniserial z niewielkim budżetem, ale z wartką akcją.

Kiedy zaczęliście zdjęcia na planie?

Michał Węgrzyn:- "Komisariat" gości na antenie TVP1 od połowy czerwca. Pojawiło się kilkanaście odcinków premierowych. Okazało się, że ta forma przypadła widzom do gustu. I telewizja postanowiła zainwestować w kolejne odcinki. Dzięki temu mogliśmy przekonywać do siebie widzów przez całe wakacje. Serial okazał się strzałem w dziesiątkę, oglądalność jest, więc zostało zamówionych kolejnych kilkadziesiąt odcinków. Będziemy gościć na antenie Telewizji Polskiej przez całą jesienną ramówkę.

Skąd czerpiecie inspiracje do serialu?

Wojtek Wegrzyn: - Historie są inspirowane rzeczywistością. Większość scenariuszy powstaje na bazie prawdziwych zdarzeń, po które sięgamy do akt policyjnych i sądowych.

Michał Węgrzyn: - To jest tak, że współpracujemy z policją. A ponadto scenarzyści inspirują się dokładnie tym, co dzieje się tu i teraz. Kolejne odcinki poruszają ważne społecznie tematy, czyli: pojawiają się motywy dopalaczy, terroryzmu, porwań, to, z czym ludzie, na co dzień się borykają.

Jak wygląda dzień zdjęciowy?

Michał Węgrzyn:- Pracę zaczynamy o godz. 7.00 rano. Mamy rozpisane kilkanaście scen według scenariusza. Większość obsady stanowią aktorzy. Na planie jest konsultant policyjny, który czuwa nad profesjonalną grą i doradza. W obsadzie znalazł się też Sebastian Wątroba, który jest byłym policjantem i to nam bardzo pomaga. Dzięki temu każda scena jest wiarygodna. Mam nadzieję, że ciekawa również dla widza. W nowym sezonie pojawi się bardzo ciekawy wątek pewnej dziennikarki, którą gra Anna Popek. To duży sukces, że Ania się zgodziła na udział w naszym serialu.

Do kiedy potrwają zdjęcia?

Michał Węgrzyn:- Trudno powiedzieć. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że już są plany na dalsze odcinki. Na razie oglądalność jest wysoka. Widać, że widzowie przekonali się do naszego serialu i bohaterów. A jeżeli jest oglądalność, to, czego chcieć więcej Losy bohaterów "Komisariatu" splatają się z kolejnymi historiami kryminalnymi. Cały czas coś się dzieje. Mamy fajnych scenarzystów, którzy panują też nad wątkami fabularnymi, i kolejne historie ciągną dalej.

Czy codziennie spotykacie się na planie "Komisariatu"?

Wojtek Węgrzyn: - Na razie mamy zaplanowane zdjęcia do połowy grudnia. Trudność polega na tym, że faktycznie scenarzyści starają się pisać na bieżąco, co się dzieje w Polsce. Nie możemy poświęcić, zatem 2 miesięcy na nagranie kolejnych np. 50 odcinków, tylko cały czas na bieżąco czerpiemy pomysły z rzeczywistości. Gramy np. 5 lub 10 odcinków i robimy sobie przerwę na tydzień lub dwa. Czekamy, aż coś się wydarzy; aż scenariusze zostaną dokończone i spotykamy się na planie, gdzie kręcimy kolejne 10 odcinków. Przez to, że chcemy bazować na rzeczywistości nie możemy tego serialu zamknąć zrobić w dwa miesiące.

Na czym polega trudność operatora podczas kręcenia takiego serialu?

Wojtek Węgrzyn:
- Mamy tak dobrą ekipę, tak nauczoną pracy i formatu, zgraną, że właściwie nie widzę żadnych trudności. Im trudniejsze sceny, tym dla nas lepiej, bo one są ciekawsze w realizacji. Człowiek musi z siebie więcej wykrzesać. Ja oczywiście uwielbiam wszystkie sceny batalistyczne: strzelanie, pościgi, akcje policyjne, akcje ATK-ów (antyterrorystów).

Czy podczas zdjęć ograniczacie się tylko do Warszawy?

Wojtek Węgrzyn: - Na razie jest to Warszawa i okolice. Ale może w przyszłości będzie Polska i świat.

Michał Węgrzyn:
- Są takie plany, żeby zrealizować większą formę i ona wiąże się z tym, że będziemy realizować materiał za granicą Ale na razie jest to tajemnica Pewnie ktoś w najbliższym czasie o tym powie.

Jak się dogaduje się na planie reżyser z operatorem? Nie dochodzi do spięć?

Michał Węgrzyn: - Lubimy ze sobą pracować. Nawet, jeżeli czasami iskrzy na planie, to wychodzą z tego bardzo dobre rzeczy. Jesteśmy zgraną ekipą, a to jest najważniejsze.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje