Igor Kwiatkowski odszedł z kabaretu Paranienormalni. Co dalej?

Rozstał się z kabaretem Paranienormalni, ale nie żałuje. Igor Kwiatkowski opowiada o kobiecym pierwiastku swojej natury, przepisie na dobry skecz i zawodowych planach.

"Mam w planach duży telewizyjny projekt" – zdradził Igor Kwiatkowski

Zobaczymy pana na scenie podczas 12. Płockiej Nocy Kabaretowej. To będzie chyba pierwszy pański występ solo?

Reklama

- W telewizji tak, można nawet powiedzieć, że to mój debiut. (śmiech) Mam już za sobą solowe popisy na różnych kabaretonach. Jednak to będzie pierwsza tak duża impreza, na której zaprezentuję się sam.

Niedawno, po wielu latach współpracy odszedł pan z kabaretu Paranienormalni. Czy życie po rozstaniu jest trudne?

- Absolutnie nie. Nowa rzeczywistość bardzo mi się podoba. To sytuacja podobna do tej, kiedy ktoś po latach pracy w dużej firmie, decyduje się założyć własny biznes. Zgromadziło mi się zbyt dużo dowcipu, który nie mieścił się w konwencji grupowej. Nie zasłaniam się już kreowanymi przez lata postaciami. Teraz w dowcipach i skeczach jest dużo mnie samego. Zauważyłem, że najlepszą kanwą są historie z mojego prywatnego życia, publiczność reaguje na nie dużo bardziej żywiołowo niż na żarty od początku do końca wymyślone.

Tematem przewodnim tegorocznej nocy kabaretowej będzie Mundial. Zna się pan na piłce nożnej?

- Nie znam się wcale (śmiech), ale za to znam się na kobietach, a każdy szanujący się piłkarz ma piękną damę u swego boku. Podejdę więc do tematu od strony relacji damsko-męskich i wychowywania potomstwa. Dla mnie - jako męża i ojca dwójki pociech - są to tematy bliskie. Poza tym mam w sobie duży pierwiastek kobiecy, co można było zobaczyć w moich poprzednich scenicznych kreacjach. Wystarczy wspomnieć kultową dla wielu Mariolkę. Wprawdzie dzisiaj Mariolki już nie gram, ale kobiecy świat nadal mnie fascynuje. To, co się odbywa w głowach płci pięknej, jest dużo ciekawsze od męskiej rzeczywistości.

Powiedział pan, że tworząc skecze, czerpie z własnych doświadczeń. Ma pan "radar" wyłapujący absurdy dnia codziennego, które stają się materiałem na sceniczne żarty?

- Mam zawodowe zboczenie - cały czas staram się rejestrować komiczne sytuacje. Taki przykład: - różnica między kobiecym a męskim postrzeganiem kolorów. Pewnego dnia moja żona powiedziała: "Igor, podaj mi z garderoby chabrową sukienkę i tę w kolorze fuksji". Stwierdziłem, że muszę o tym opowiedzieć na scenie! Wiem, jak wygląda turkusowy, ale fuksja i chabrowy? To nawet dla mnie zadanie nie do przejścia. (śmiech)

Żona nie ma pretensji o to, że wasze prywatne dialogi prezentuje pan później na scenie?

- Nie. Kiedy się z czegoś lub kogoś śmieję, to zawsze staram się, by każdy czuł się komfortowo. Nawet ten, kogo parodiuję. Taki mam styl - nie dociskam dowcipów i nie jestem dosłowny.

Muszę zapytać w imieniu fanów - czy jest szansa, że Mariolka albo jakaś inna zabawna kobieta w pańskim wykonaniu, wróci na scenę?

- Nie wykluczam tego. Być może niebawem pojawi się w wydaniu filmowym lub serialowym? Wciąż lubię grać zabawne postaci, więc wszystko jest możliwe. (uśmiech) Mam w głowie pewien telewizyjny projekt, ale na razie nie mogę zdradzać szczegółów.

Rozmawiała Joanna Bogiel-Jażdżyk

*****
Podczas 12. Płockiej Nocy Kabaretowej na scenie amfiteatru wystąpią: Igor Kwiatkowski, Kabaret Nowaki, Kabaret Skeczów Męczących, Kabaret pod Wyrwigroszem, Kabaret Jurki. Zobaczymy też Adama Małczyka, Kabaret K2, Kabaret Czesuaf i Kabaret na Koniec Świata. Widowisko pokaże w niedzielę, 6 maja, telewizja Polsat.

Dowiedz się więcej na temat: Igor Kwiatkowski | Paranienormalni

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje