Ewa Gawryluk: Rodzina jest najważniejsza

Znana z "Na Wspólnej" aktorka w przeciwieństwie do swojej bohaterki znalazła w życiu szczęście. Ma bardzo jasno określone priorytety i powtarza: dbajmy o to, co jest dla nas istotne. W jej przypadku na pierwszym miejscu zawsze są najbliżsi.

Ewa Hoffer znajdzie miłość?

Reklama

Ewa Gawryluk: - Dzięki temu, że w wątkach głównych bohaterów ciągle dzieje się coś nowego, serial cieszy się tak dużą popularnością wśród widzów. Dlatego za jakiś czas w życiu Ewy w dość nieoczekiwanych okolicznościach pojawi się ktoś nowy.

Igor zaczyna toczyć batalię z rodzicami Magdy o Julkę. Co na to Ewa?

- Jak każda kochająca matka postara się mocno wspierać syna w tej walce. Przez cały czas będzie trzymała jego stronę.

Pani bohaterka straciła pracę. Rozkręci teraz nowy biznes?

- Tu także pojawią się problemy. Ewa przez długi czas będzie szukała pracy, a w końcu wróci do korzeni, do tego, co robiła wcześniej. Nie da się ukryć, że to bardzo zaradna kobieta. Zmusiło ją do tego życie. Mogła przecież polegać tylko na sobie.

Kibicuje pani przedsiębiorczym kobietom?

- Cieszę się, że nastały czasy, w których możemy iść do przodu, realizować się. Kiedyś byłyśmy zależne od mężczyzn, mimo że często miałyśmy większą wiedzę i zdolności. Równouprawnienie sprawiło, że mamy szansę zajmować tak samo wysokie stanowiska, jak mężczyźni i tyle samo zarabiać.

Czyli kobieca przedsiębiorczość idzie w parze z feminizmem?

- Jesteśmy przede wszystkim ludźmi, bez względu na płeć. Nie uważam się za feministkę. Dla mnie liczą się ludzkie odruchy w każdym aspekcie życia. Są kobiety, którym pasuje całowanie w rękę. Jeśli jesteśmy za równouprawnieniem, to nie zabiegajmy o to, by mężczyzna otwierał nam przysłowiowe drzwi.

Ceni pani takie szarmanckie gesty mężczyzn?

- Owszem, wyniosłam to z domu. Oprócz równouprawnienia istnieje też dobre wychowanie.

Pani pasją jest kuchnia. Myślała pani, by otworzyć restaurację?

- Nie, na pewno nie. Lubię swój zawód i to, iż umiem gotować, nie oznacza, że muszę od razu otwierać restaurację. Potrafię także szyć i obcinać włosy (śmiech).

Ale córka podobno namawia panią, by napisała pani książkę kucharską.

- Rzeczywiście miała taki pomysł. Zapanowała jednak moda na pisanie książek o wszystkim przez wszystkich, dlatego na razie z tym poczekam.

Jak ocenia pani swoje zdolności kulinarne?

- Zanim coś przygotuję, najpierw wyobrażam sobie tę potrawę. Mam duże wyczucie smaku. Oczywiście jest to moja subiektywna opinia, ale często potwierdzają ją znajomi. Bardzo daleko mi do perfekcjonizmu, na razie jestem hobbistyczną kucharką, ale gotowanie sprawia mi dużą przyjemność.

Co, pani zdaniem, jest w życiu najważniejsze?

- Żeby nie było gorzej, niż jest. Dbajmy o to, co jest dla nas najważniejsze. Jeśli dla kogoś liczy się przede wszystkim rodzina, tak jak dla mnie, to skupmy się na niej. Nie zastanawiajmy się, czy sąsiad ma lepiej od nas, tylko dbajmy o to, co dla nas jest istotne. Zawsze przecież ktoś może mieć gorzej.

Robi pani noworoczne postanowienia?

- Nie, ponieważ dla mnie nowy rok zaczyna się z początkiem września, gdy córka wraca do szkoły.

Czego życzyłaby pani Polakom z okazji nowego roku?

- Optymizmu, uśmiechu i mniej powodów do narzekań. Żebyśmy byli bardziej życzliwi i nie czytali niemądrych komentarzy w internecie, a także nie sugerowali się nimi, bo piszą je właśnie osoby smętne, ze skłonnościami do uskarżania się.

Rozmawiała: Małgorzata Pokrycka.

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Zobacz nasze podsumowanie 2013 roku

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje