Edyta Olszówka: Najtrudniej zagrać uczucia

Edyta Olszówka już niebawem stanie przed zupełnie nowym zadaniem - wcieli się w rolę matki w serialu "Aż po sufit!".

Chciałabym, żeby to była zabawa, ale tak nie jest - mówi Edyta Olszówka o pracy na planie "Aż po sufit"

W serialu "Aż po sufit!" gra pani Joannę, matkę trójki dzieci. Jak odnajduje się pani w nowej roli?

Reklama

Edyta Olszówka: - To dla mnie bardzo duże wyzwanie. Aktorowi łatwiej jest wcielić się w postać charakterystyczną, ekstremalną. Natomiast tutaj bohaterka jest normalna, dzielna, niesfrustrowana. Joanny nie interesuje świat materialny, kariera, nie oczekuje od życia pewnej przyszłości. Jest skupiona na rodzinie. Tu najtrudniejsze do zagrania uczucia: bliskości, ciepła i miłości.

W wielu scenach występuje pani bez mocnej charakteryzacji. Aktorki preferują raczej grę w makijażu, wręcz nie czują się dobrze, kiedy muszą występować saute.

- Kiedy zobaczyłam siebie w zbliżeniu, nie było to dla mnie łatwe. Ale przecież jestem aktorką. Chciałabym, aby kobiety, które będą oglądały serial, zrozumiały, że tak niewiele trzeba zrobić, żeby ich życie odmieniło się. Nie potrzeba wielkich pieniędzy, redukcji zmarszczek, zmiany partnera, wyjazdu na koniec świata - dużo zależy od wewnętrznego wysiłku, nastawienia. Wydaje mi się, że Domirscy są przykładem nowego wzorca. Będąc 25 lat razem, nadal są kochającą się rodziną.

Nie obawia się pani, że osoby, które będą oglądały serial, na co dzień będą patrzyły na panią przez pryzmat Joanny?

- Mam nadzieję, że będę wiarygodna w tej roli.

Była pani studentką Cezarego Pazury, który w serialu gra męża Joanny, teraz spotykają się państwo ponownie - tylko już jako koledzy z planu. Jak układa się współpraca?

- Kiedy zdawałam do szkoły teatralnej to Cezary Pazura był asystentem Jana Machulskiego. To było ponad 20 lat temu. To nasze pierwsze zawodowe spotkanie. Za każdym razem, gdy spotyka się w pracy nowego aktora jest to inspirujące. Cezary jest otwarty, empatyczny, koleżeński.

Czy był moment na planie zdjęciowym, który w szczególny sposób zapadł pani w pamięci?

- Zabawne dla mnie jest to, że widzowie myślą, że my się bawimy w pracy. Nie zdają sobie z tego sprawy, że budzik nastawiamy na 4:30, a o 6:00 jest się już na planie, gdzie pracuje się 12 godzin. Chciałabym, żeby to była zabawa, ale tak nie jest.

Rozmawiała Dominika Czerniszewska (PAP Life).


INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Edyta Olszówka | Aż po sufit

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje